piątek, 24 października 2014

"Rajska dolina" - Marie Hermanson

"Większości psychopatów brakuje bowiem nie tylko sumienia, ale i cierpliwości, wytrwałości i samokontroli, co sprawia, że nie nadają się do wielu zadań. Wielu szefów mafii czy grup terrorystycznych się o tym przekonało. Ich marzeniem jest psychopata, którym można sterować. Pozbawiony uczuć wyższych, ale lojalny wobec swego mocodawcy. Odważny, ale ostrożny, gdy trzeba. Inteligentny, ale niekoniecznie samodzielny i twórczy. Krótko mówiąc:robot. Wyobrażasz sobie, jak przydatna taka jednostka może być w pewnych sytuacjach?"
Tytuł oryginału: Himmelsdalen
Wydawnictwo:Amber
Rok wyd:2013
Stron:351
Kraj:Szwecja

Daniel i Max urodzili się jako bliźniaki jednojajowe. Daniel starszy od brata o parę godzin zawsze był tym spokojniejszym, grzeczniejszym dzieckiem. Max z kolei od dzieciństwa wykorzystywał brata i otaczających go ludzi do własnych celów. Już w wieku dwóch lat, nie miał ochoty uczyć się chodzić czy mówić. Bo po co, skoro Daniel przynosił mu wszystkie zabawki pod nos i przekazywał rodzicom jego żądania. Dlatego też rodzice bliźniaków doszli do wniosku, po konsultacjach z psychologiem dziecięcym, że muszą rozdzielić rodzeństwo. I w ten sposób rozdzielili rodzinę już na zawsze. Bracia widywali się jedynie w dniu swoich urodzin. Max pozostał z ojcem i zatrudnioną opiekunką, a Daniel wyjechał z matką do dziadków. Ich relacje nigdy nie wróciły do normy, bracia w dorosłym wieku również bardzo rzadko się kontaktowali.
Daniel, dzięki zdolnościom językowym, został tłumaczem i nadal mieszkał w Szwecji. Praca go wypaliła i postanowił zwolnić tempo. Zatrudnił się jako nauczyciel i wiódł spokojne, choć dość biedne życie. I właśnie wtedy dostał list od brata.
Max z kolei nigdzie nie zagrzał miejsca na dłużej. Wędrował po świecie, zakładając ciągle jakiś nowy biznes i nudząc się nim zaraz po osiągnięciu sukcesu. W pewnym momencie poczuł się podobno zmęczony takim życiem i zamieszkał na jakiś czas w klinice rehabilitacyjnej w Szwajcarii. To właśnie z kliniki zwanej Rajską Doliną przesyła do brata list z prośbą o odwiedziny.

Daniel nie jest zachwycony koniecznością wyjazdu, jednak postanawia skorzystać z zaproszenia i przy okazji zrobić sobie urlop, na który inaczej nie byłoby go stać. Tak więc któregoś dnia zjawia się w klinice, spotyka z bratem, zachwycony elegancją kliniki i pięknem otaczających ją gór, dziwnym miasteczkiem przylegającym do ośrodka, możliwością mieszkania w swoim domku, daje się namówić bratu na drobną, krótkoterminową zamianę ról. Max wyjeżdża jako Daniel, a Daniel pozostaje w Rajskiej Dolinie jako Max. Niestety szybko okazuje się, że nic tu nie jest takie, jak myślał. Jego życie znajduje się w niebezpieczeństwie a otaczający go ludzie....

Książka, pomimo braku szybkiej akcji, ma w sobie to coś, co wciąga. Coś mrocznego, duszącego.  Klimat narastającego niebezpieczeństwa,  półsłówka, spojrzenia, ciągłe podejrzenia. Główny bohater to zwykły facet, żaden heros, ktoś wyciągnięty z szarego tłumu. Daniel wzbudza ogromną sympatię, człowiek aż ma ochotę go pocieszyć. Przyznaję, że w niektórych momentach mnie irytował, swoją naiwnością, co nie zmienia faktu, że mu bardzo współczułam i kibicowałam. Cała sytuacja przedstawiona w książce jest mocno naciągana, chociaż co ja mogę wiedzieć o ośrodkach rządowych? Jeśli jednak takie istnieją, to ja się boję.

Książkę czyta się szybko, chociaż sam początek jest dość monotonny. Coś się zaczyna dziać dopiero po przyjeździe Daniela do kliniki. I to też nie od razu. Jednak wprowadzenie uważam za konieczne, inaczej trudno byłoby zrozumieć obu braci. Klimat powieści bardzo mi odpowiadał, czasami autorka zahaczała o wodolejstwo, ale nie w nadmiarze:) Natomiast jedyne do czego się przyczepię to zakończenie. No ale nie można mieć wszystkiego.

"Rajską Dolinę" polecam osobom lubiącym thrillery psychologiczne, duszną atmosferę ciągłego zagrożenia i powoli rozwijającą się akcję.

"Sumienie i poczucie winy jest nam dzisiaj równie potrzebne jak wyrostek robaczkowy".
To mogłoby być tutaj.

7 komentarzy:

  1. Coś jest w tej historii intrygującego. Thrillery psychologiczne bardzo lubię, ale niemrawo toczącą się akcje już mniej. Chyba raczej się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tej książce, ale chętnie ją poznam, bo takie duszne atmosfery, to moje ulubione klimaty :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że się skuszę. Teraz coraz dłuższe to i więcej czasu na czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami wartka akcja nie jest tak ważna jak sam klimat. Zachęciłaś mnie do tej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaczęłam ostatnio czytać tę książkę. Ale coś mi nie pasowało i szybko ją porzuciłam. Może chodziło właśnie o wolno rozwijającą się akcję? A może o dziwną (i - jak dla mnie - dość głupią) historię z dzieciństwa bliźniaków, zakończoną ostatecznie rozpadem rodziny?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio zmęczyła mnie książka "Zagadki przeszłości" właśnie przez brak rozwoju akcji, nie chciałabym tego powtórzyć, więc książkę sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń