![]() |
Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
Rok wyd:2016
Stron:360
Kraj: Polska
|
No i jest jeszcze Sandra, która na studiach była Sondrą i dorabiała sobie obsługując cudzych mężów. Teraz jednak ukrywa swoją urodę i planuje zrobić dużą karierę w firmie prawniczej. Niestety okazuje się, że jej szef korzystał kiedyś z usług Sondry i rozpoznał w swojej pracownicy byłą prostytutkę. Szantażowana kobieta postanawia pozbyć się szefa.
"Były sobie świnki trzy" to zabawnie i lekko napisana komedia kryminalna. Bohaterki powieści zostały wykreowane na osoby płytkie, myślące tylko o przyjemnościach i kasie. Z czasem czytelnik jednak zmienia co do nich zdanie, gdyż objawiają się ich ukryte zalety. Autorka mocno przejaskrawiła zarówno postaci, jak i sytuacje, przez co książka jest ciągłą komedią omyłek.
Styl pani Rudnickiej poznałam już wcześniej, także wiedziałam czego się mogę spodziewać. Powieść jest typowo rozrywkowa, przerysowane postaci, zabawne niedomówienia, nieprawdopodobne zbiegi okoliczności. Podczas lektury nie raz zdarzyło się, że rodzina spoglądała na mnie z dziwnym wyrazem twarzy;)
Polecam osobom pragnącym się odstresować, zapomnieć na chwilę o kłopotach i nie myśleć o niczym innym oprócz szalonego planu niezadowolonych żon. Lekka, zabawna, przyjemna, chociaż czasami do bólu głupkowata. Fajna.
"Jestem zdecydowanie przeciwna zabijaniu kogokolwiek poza własnym prywatnym mężem. Nie jestem psychopatką."
Grunt to okładka