niedziela, 10 kwietnia 2016

"Buszujący w zbożu" - Jerome David Salinger


Książka - klasyk z listy BBC.Zawsze się zastanawiałam, w czym tkwi geniusz tej książki. Cieniutkie to to, w sumie nie dzieje się w niej nic nadzwyczajnego a bohaterowi wiele brakuje do doskonałości. A jednak swego czasu ludzie się w tym zaczytywali, młodzież się z książką nie rozstawała a wielu morderców cytowało książkę z pamięci. O co chodzi?

Tytuł oryginału:Catcher in the Rye.
Wydawnictwo:Albatros
Tłumaczenie:Magdalena Słysz
    Rok wyd:2007
Stron:304
Kraj: Stany Zjednoczone
Główny bohater, Holden Caulfield, ma szesnaście lat i właśnie zostaje wyrzucony z kolejnej szkoły. Jego podejście do nauki i do życia każda matka przypłaciłaby wcześniejszym zejściem z tego świata. Chłopak sprawia wrażenie inteligentnego, spostrzegawczego i totalnie nie potrafiącego poradzić sobie z życiem. Okres dojrzewania dla nikogo nie jest łatwy, lecz każdy próbuje jakoś się przystosować. Holden nie próbuje. On obserwuje, podgląda, analizuje i wyciąga wnioski, które sprawiają, że widzi w ludziach przede wszystkim wady. O swoich spostrzeżeniach informuje czytelnika w sposób bezpośredni, nie owijając w bawełnę, słownictwem i zachowaniem pokazując, że tak naprawdę jest tylko dzieciakiem o dużej wrażliwości. Raz peroruje jak dorosły, innym razem wychodzi z niego dziecko i to dziecko, które sprawia wrażenie lekko ograniczonego umysłowo. Mamy okazję poznać kilka dni z życia tego młodego człowieka, wraz z nim "buszować" po Nowym Jorku, by poddać obserwacji i ocenie napotkanych po drodze ludzi. Trzeba przyznać, że jego obserwacje w większości są nad wyraz trafne. Obnaża ludzkie zakłamanie, nietolerancję, pożądanie sławy i wiele innych słabości. Dla Holdena jedynym człowiekiem, któremu może bezgranicznie ufać jest młodsza siostrzyczka, w której widzi ideał. Wcześniej był nim także młodszy brat, który niestety umarł. Caufield tęskni za siostrą, pragnie z nią porozmawiać, wyżalić się i poczuć kochanym bezkrytycznie. Na razie jednak musi przeczekać, by nie zjawić się w domu za wcześnie. Wie, że w domu czeka go bura od rozczarowanych jego zachowaniem rodziców i jest pogodzony z tym, że za kilka miesięcy znowu wyruszy do nowej szkoły. W trakcie trzech dni próbuje zasmakować uciech życia nocnego, znaleźć odpowiedź na kilka pytań oraz poczuć się jak dorosły. Średnio mu wychodzi.



Historię poznajemy dzięki Holdenowi, który nam to wszystko opowiada, mamy więc bezpośredni kontakt z jego tokiem myślenia. Podejrzewam, że w czasach, kiedy książka została opublikowana po raz pierwszy, szczerość bohatera mogła szokować i budzić niesmak bezpośrednim podejściem do spraw seksu. Teraz nie ma w tym nic nadzwyczajnego, dlatego też i odbiór powieści jest trochę inny. Czytałam i próbowałam zrozumieć fascynację tą książką. Nie dzieje się tam za wiele, akcja nie jest dynamiczna, ot, kilka szalonych dni z życia nastolatka i jego spojrzenie na świat. Przyznaję, autor potrafi przykuć uwagę, sprawić, że czytelnik chce poznać losy bohatera i jego przemyślenia. Ale żeby była aż książką zakazaną? Teraz nie ma w niej nic szokującego, lecz w tamtych czasach autor wykazał się nie lada odwagą krytykując rozwijającą się kinematografię a młodego chłopca wrzucając w nurt życia nocnego, gdzie ma do czynienia z prostytutkami, alkoholem, tytoniem. Teraz - normalka, w tamtych czasach - szok.

Szczerze to nie wiem nawet czy mi się podobała. Byłam jej ciekawa, jak wszystkich znanych i kontrowersyjnych książek. Nie czuję się rozczarowana, bo wiedziałam czego się spodziewać.
"Buszujący w zbożu" to powieść, która w naszych czasach nie będzie budziła w czytelniku jakichś większych emocji. Ciekawa historia, pozwalająca przenieść się w czasie i spojrzeć na świat oczyma młodego, wchodzącego w życie człowieka, którego otaczają głównie zakazy. Spostrzeżenia Holdena odnośnie otaczających go ludzi są trafne, szczere i czasami dają do myślenia nad własnym postępowaniem. Dają też możliwość dowiedzenia się, jak młoda osoba widzi starsze pokolenia. Stary nauczyciel budzi w bohaterze zarówno szacunek, sympatię, jak i obrzydzenie. Ciekawa mieszanka. Aż strach pomyśleć, co naprawdę myślą o mnie moje dzieci:) Chyba nie chcę tego wiedzieć.
 

Pod hasłem
Gra w kolory
Czytamy powieści obyczajowe
Czytam literaturę sprzed XXI wieku - I wyd.1951r.

13 komentarzy:

  1. W czasach szkolnych "Buszujący w zbożu" niezbyt mi się podobał i nie mogłam zrozumieć fenomenu tej książki. Widać świat poszedł naprzód i nie zostało w niej wiele kontrowersji sprzed lat. Może teraz spojrzałabym na nią inaczej, ale nie mam ochoty do niej wracać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi książka się nie podobała. Gdzieś przeczytałam że tylko w pewnym wieku można pojąć jej fenomen... Ja już chyba w tym wieku nie jestem, albo w nim nie byłam... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam całości i mnie nie ciągnie do jej poznania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam kiedyś, ale nie pamiętam już emocji jakie mi towarzyszyły przy jej czytaniu. Powinnam ją sobie odświeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy ja to czytałam. Dość dawno, może sobie odświeżę tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się strasznie nie podobała. Tak irytującego głównego bohatera nie spotkałem chyba po dziś dzień. No może rywalizowałby z Werterem :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam podobny problem z Wielkim Gatsbym - niby szału nie ma, a jednak jest wow. Takie książki robią czytelnikowi wodę z mózgu, bo nie wiadomo, jak się do nich odnieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrobiłam do niego podejście w klasie maturalnej, ale nie dałam rady dokończyć. Nie podobała mi się okropnie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, że "Buszujący w zbożu" był dla niektórych lekturą w gimnazjum. Mnie to ominęło i nie miałem książki Jerome David Salinger w programie. I chyba niewiele straciłem ;). Pozdrawiam serdecznie!

    http://zapomnianypokoj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Klasyka! Której niestety jeszcze nie przeczytałam...

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam się, że do tej pory jeszcze jej nie czytałam i jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam "Buszującego w zbożu" w pierwszej klasie gimnazjum i wtedy podobała mi się ogromnie... ten bunt Holdena... poszukiwanie własnej drogi. Nie wiem czy dzisiaj wywarłby na mnie tak wielkie wrażenie, ale wtedy tą książkę po prostu pokochałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam do tej książki ambiwalentny stosunek. Jednak, za każdym razem, kiedy po nią sięgam, odnajduje w niej coś nowego. Mimo tego nie mogę powiedzieć, że rozumiem w pełni jej wyjątkowość i sukces, który odniosła.

    OdpowiedzUsuń