niedziela, 22 października 2017

"Skinner" - Charlie Huston

Wydawnictwo: Muza
Rok wyd: 2015
Stron: 528
Kraj: Stany Zjednoczone 
Skinner nie wie, co to litość. Początkowo zabija, gdyż tego wymaga jego praca. Jest zabójcą na usługach rządu. I chociaż zabijanie, jak sam twierdzi, to coś, co umie robić najlepiej, w pewnym momencie czuje, że dłużej tak się nie da. Wtedy przychodzi mu z pomocą jego mentor, osoba, która wyłuskała go z grona studentów i zwerbowała do pracy. Od tej chwili Skinner zajmuje się ochroną "obiektów"I jest w tym świetny. Tak świetny, iż w pewnym momencie firma postanawia się go pozbyć.

Jae ukrywa się na pustyni, nadużywa leków, unika ludzi i tworzy roboty. Ta młoda kobieta nadal nie może się pozbierać po akcji w Iraku, gdzie miała szukać ludzi zaginionych pod gruzami, a została wykorzystana w rozgrywkach agencji. Zdrada boli tym bardziej, iż uczestniczył w niej jej kochanek. Kiedy zostaje wezwana do następnych poszukiwań, nie ma pojęcia, że jej życie nigdy już nie będzie mogło wrócić do normalności.

Radżi ma dziesięć lat, mieszka w slumsach na obrzeżach Bombaju i właśnie dobiega końca jego dzieciństwo. W jego domu pojawia się coraz więcej obcych ludzi, a jego ojciec angażuje się w budowę czegoś, co ma zmienić ich życie na lepsze. I chociaż chłopiec nie bardzo rozumie co się dzieje, to wie, iż jest to zarówno niebezpieczne, jak i bardzo ważne dla całej dzielnicy.


Rozpoczyna się walka z czasem, walka z wrogimi agentami, walka o przetrwanie. Skinner zrobi wszystko, by ochronić swój obiekt, którym tym razem jest Jae. Inne agencje zrobią wszystko, by przechwycić dziewczynę. Rodzina Radżi zrobi wszystko, by doprowadzić swoje dzieło do końca.

"Skinner" zapowiadał się na typową książkę sensacyjną, w której akcja mknie do przodu, trup ściele się gęsto a bohaterowie są stereotypowi. I tu spotkała mnie spora niespodzianka. Fakt, trupów jest sporo. Są też typowe rozgrywki pomiędzy agencjami i wewnątrz agencji. Jednak bohaterowie Pana Hustona na pewno nie są stereotypowi a fabuła, oprócz rozrywki, pokazuje różne odcienie współczesnego zagrożenia.
Autor ukazuje nam historię kawałek, po kawałku, głos oddając Radżiemu, Jae i Skinnerowi. Dzięki temu bardzo dobrze poznajemy główne postaci, mamy wgląd w ich uczucia i myśli. Sporo tu również technologicznych nowinek, nietypowych robotów i opisów broni. Nie są one jednak przytłaczające i naszpikowane  technicznym językiem. Mamy tutaj również miłość, choć jest ona twarda, surowa, pozbawiona romantyzmu. Najbardziej podobała mi się kreacja bohaterów. Skinner to twardy facet, pozbawiony empatii, zmagający się z przeżyciami z dzieciństwa. Przez dwanaście lat trzymany przez rodziców w klatce i traktowany jak królik doświadczalny, wyrósł na człowieka, który nie potrafi czuć tak, jak inni ludzie. Zabicie człowieka nie stanowi dla niego żadnego znaczenia i nie wzbudza żadnych emocji. Maszyna do zabijania. Wydawałoby się, że takiego bohatera nie da się lubić, lecz autorowi udało się sprawić, że ten bezwzględny morderca z czasem budzi wiele sprzecznych uczuć. Powiem szczerze, że mnie na końcu było go żal. Jae z kolei to młoda kobieta, która jako dziecko była świadkiem śmierci swojej mamy i to sprawiło, że widzi świat inaczej, Jej umysł wszędzie szuka konfiguracji, wszystkie wydarzenia widzi jako zbiory, które gdzieś się ze sobą wiążą. Jae to osoba zagubiona, pełna strachu, bardzo wrażliwa i idealistyczna a przy tym niezwykle inteligentna. 

"Skinner" właściwie byłby dość przeciętną powieścią sensacyjną, jednak ma w sobie coś nieokreślonego, co robi z niej lekturę trochę głębszą. Nadal jest to książka rozrywkowa, z fabułą niewiele odbiegającą od stereotypu, jednak dzięki kreacji bohaterów i dobrze wytworzonemu klimatowi zagrożenia i niepewności, trzyma w napięciu i budzi ciekawość. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona tą pozycją.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz