środa, 4 października 2017

"Mężczyzna, który gonił swój cień" - David Lagercrantz

"Można spojrzeć w oczy, ale nie zawsze da się spojrzeć w serce." 
Wydawnictwo:Czarna Owca
Rok wyd: 2017
Cykl: Millennium ( tom V )
Stron: 424
Kraj: Szwecja
 Już od poprzedniej części postanowiłam, że nie będę oceniała i porównywała obu autorów Millennium. O ile w części czwartej średnio mi to wyszło, o tyle w piątej nie miałam z tym żadnego problemu. Oczywistym jest, że Lagecrantz nigdy nie stworzy takiego klimatu, jaki wytworzył Larsson, czym podbił dużą część czytelników, w tym i mnie. I właściwie brak tego specyficznego klimatu może być jedynym zarzutem z mojej strony, gdybym miała zamiar snuć porównania.

"Mężczyzna, który gonił swój cień" to bardzo sprawnie napisany thriller, poruszający kilka ważnych tematów a przy tym rozjaśniający mroki przeszłości Lisbeth.
Lisbeth niewiele się zmieniła. Nadal pcha się w kłopoty, nadal nie może przejść obojętnie obok krzywdy słabszych, nadal jest małomówna, enigmatyczna i mało sympatyczna. Może zrobiła się nieco łagodniejsza i sentymentalna, jednak to wciąż jeszcze ona.Tym razem robi sobie wroga ze współwięźniarki, która poprzysięga ją zabić. Niebezpieczeństwo czyha na nią także ze strony ludzi, którzy nie zamierzają pozwolić, by prawda o ich działaniach i wpływie na dzieciństwo Lizbeth, wyszła na jaw. Dzieje się dużo, dzieje się dość szybko a przede wszystkim dzieje się ciekawie. W tym wszystkim trochę mało Mikaela, za to na scenę wchodzi dwóch bardzo ciekawych bohaterów w postaci Leona i Dany'ego. To wokół nich kręci się znaczna część fabuły. Mamy również Farię Kazi, młodą arabkę, odsiadującą wyrok za zabicie brata. Jej losy również zajmują znaczną część fabuły.



Autor umiejętnie lawiruje pomiędzy tematami. Najbardziej zaciekawił mnie problem bliźniąt i ich życia w rozdzieleniu. To fascynujące, że dwie osoby żyjące w różnych środowiskach, nie mające o sobie pojęcia, mogą podejmować takie same decyzje, czy mieć praktycznie identyczne przeżycia.
Lagercrantz nakreślił sylwetki dwóch mężczyzn, lustrzanych bliźniaków, którzy rozdzieleni w dzieciństwie, żyli w zupełnie różnych warunkach a pomimo tego gnębiły ich te same tęsknoty. Nigdy nie czuli się pełni, zawsze im czegoś brakowało. Polubiłam obu i kibicowałam im w odkryciu prawdy. Historia Farii to z kolei opowieść o dziewczynie, która miała pecha urodzić się w rodzinie, w której bracia są fanatycznymi wyznawcami koranu. Dopóki żyła jej matka, dziewczyna wiodła życie podobne do życia zwykłej nastolatki. Śmierć matki sprawiła, iż bracia przestali hamować się z ukazywaniem swoich poglądów, zamknęli siostrę w domu i postanowili ją wydać za mąż. Na szczęście autor potrafił ukazać również inne oblicze islamu, nie tylko to najgorsze. Z kolei nie przepadam czytać o giełdach, finansach itp. a tutaj pojawia się również i ten temat. Na szczęście autor zbytnio się nad nim nie rozwodzi. Nigdy nie pojmowałam sposobu działania giełdy i muszę przyznać, że pomimo mojej niewiedzy, zafascynowało mnie to, w jak szybkim tempie może wszystko runąć.

Samej akcji nie mogę nic zarzucić. Równocześnie prowadzone dwa wątki, ładnie się zazębiają i urozmaicają fabułę poprzez zgłębienie tematów. Są lekkie przestoje w tempie, jednak nie nudzą. Fabuła jest poprowadzona sprawnie i z rozmysłem, nie ma wielkich zgrzytów. Jedyne, co mnie trochę raziło, to zbytnia teatralność w opisach użycia np.Kerisa czy kurary. Poza tym nie przyczepię się do niczego, bo jak pisałam powyżej, nie chcę stosować porównań.
Dla mnie lektura była zajmująca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz