wtorek, 2 września 2014

"Ostatnie dziecko" - John Hart

"Światło zalało wnętrze garderoby, a w jego blasku białe ściany wydawały się jeszcze jaśniejsze. Na wprost widniał wykonany kredkami rysunek, który przedstawiał wysoką na ponad dwa metry postać mężczyzny. Jego sylwetka o czarnych konturach była zniekształcona w dziecinnie nieporadny sposób. Miał czerwone usta, szerokie fioletowe spodnie i potężne dłonie o spiczastych palcach, a jego brązowe oczy były idealnie okrągłe, jakby zostały obrysowane wokół zakrętki od słoika. Prawą stronę jego twarzy znaczyło kilka pofalowanych linii. Przyciskał do siebie małą dziewczynkę, a drugą rękę trzymał w górze, jak gdyby machał komuś w oddali."






Tytuł oryginalny: The last child.
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wyd:2013
Stron:448
Kraj: Stany Zjednoczone






Świetna, świetna i jeszcze raz świetna książka! Czytałam z ogromnym zaciekawieniem i nie raz zdarzało mi się "obgryzać" paznokcie:)

Clyd Hunt to policjant, jakiego chyba każdy chciałby mieć obok siebie. Oddany swej pracy, uczciwy, uparty i przy okazji pełen wrażliwości. Kiedy na jego biurko trafia sprawa zaginięcia dwunastoletniej Alyssy, Clyd cały oddaje się poszukiwaniom dziewczynki. Mija rok, lecz sprawa nie rusza z miejsca. Clyd roztacza sekretną opiekę nad matką i bratem zaginionej, wciąż od nowa rozpatruje wszystkie wątki, cierpi przy tym zarówno jego praca, jak i życie rodzinne.
 W tym czasie trzynastoletni już Johny, brat bliźniak zaginionej Alyssy, zawzięcie i sekretnie kontynuuje poszukiwania siostry. Systematycznie, według planu miasta przeczesuje budynki, podgląda ludzi, gromadzi podejrzane nazwiska. Chłopak próbuje wszystkiego, włączając w to magiczne rytuały Indian. Życie Johny'ego po zniknięciu siostry nie jest łatwe. Opuścił go ojciec a matka owładnięta rozpaczą wiąże się z byłym pracodawcą męża. Pije, ćpa, nie kontaktuje. Johny jest zdany tylko na siebie, nie rzadko staje się ofiarą przemocy, gdyż partner matki jest dość "nerwowy". Tak więc chłopak dba o matkę, o siebie, o dom, chodzi do szkoły a w nocy wyrusza na poszukiwania.
Pewnego dnia wszystko się zmienia. Ginie kolejna dziewczynka, a Johny staje się świadkiem morderstwa, którego ofiara tuż przed śmiercią daje do zrozumienia, że znalazła zaginioną dziewczynkę. Jak można się spodziewać, Johny nie spocznie, póki nie odnajdzie siostry.

Książkę czyta się rewelacyjnie, wprost nie sposób się od niej oderwać. Akcja jest wartka a co najważniejsze absolutnie nieprzewidywalna. Autor bardzo skutecznie wodzi za nos a przy tym nagłe zwroty akcji mają sens i są wiarygodne. Miałam kilku podejrzanych, których byłam praktycznie pewna, lecz żaden z nich nie był sprawcą.  Dawno się to nie zdarzyło, co mi się ogromnie podobało.
Bohaterowie są dobrze nakreśleni, prawdziwi, pełni zarówno zalet jak i wad. Postać Johna czasami mnie zastanawiała, gdyż nie jestem pewna, czy nastolatek może być tak wytrzymały zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Nie zmienia to faktu, że wzbudził moją sympatię i podziw. Detektyw jest człowiekiem z krwi i kości, bardzo wiarygodna postać. Ogromnie spodobała mi się również osoba Levi'ego Freemantle'a, czarnego olbrzyma, trochę opóźnionego zbiega, którego ścieżki splotą się ze ścieżkami Johna. Niezwykle mi przypominał Johna Coffey'a z "Zielonej mili" i udało mu się mnie wzruszyć.

Świetne pióro, rewelacyjna fabuła, akcja, od której nie można się oderwać, ciekawi bohaterowie, fajne portrety psychologiczne. Czy muszę dodawać coś jeszcze? Szczerze polecam fanom thrillerów i kryminałów.

Czytam literaturę amerykańską
Wyzwanie biblioteczne
Czytam opasłe tomiska


9 komentarzy:

  1. Od dawna mam ochotę na tę powieść, szkoda tylko, że chęci nie przekładają się na czyny, ale solennie obiecuję przeczytać ten tytuł, mając jednak nadzieję, że oprę się obgryzaniu paznokci ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za słowo, bo naprawdę warto. Nadzieja - dobra rzecz - pogadamy, jak przeczytasz:D

      Usuń
  2. To już nie pierwsza recenzja tej pozycji, na którą trafiłam. Każdy ją ocenia inaczej. Jedni chwalą, inni nie. Muszę sama dać jej szansę, aby się przekonać - jaka jest ta książka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i potwierdzam - naprawdę dobra książka! Czyta się z wypiekami na twarzy, polecam również:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dobrze, że u Ciebie zawsze znajdują się takie książki (bliskie moim gustom), których nigdzie nigdy jakoś nie mogę wyłapać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę, że twoim zdaniem "Ostatnie dziecko" jest znakomitym thrillerem, bowiem obecnie mam znów ''fazę'' na literaturę grozy, zatem chętnie poznam powyższą pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam. Jeśli masz ochotę zmienić lub odświeżyć szatę graficzną bloga nie czekaj i zajrzyj tutaj: https://www.facebook.com/wystrojbloga?ref=hl
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdyby nie to, że mężczyzna z rysunku posiadał twarz, powiedziałabym że to Slenderman;)

    OdpowiedzUsuń