środa, 10 lutego 2016

Film "Survivor" (Przeżyć - 2014)

No cóż. Wreszcie udało mi się wydębić kawałek urlopu:) Leniuchuję straszliwie. Pojechałam do mamy i sama nie wiem, czy długo tak wytrzymam:D Nic nie muszę robić, wszystko podane na tacy. Tyję, czytam, tyję, czytam, tyję...i postanowiłam coś obejrzeć, bo na co dzień nie mam czasu. Wiecie co, dochodzę do wniosku, że ja się kompletnie nie nadaję do nic nierobienia;p  To dopiero drugi dzień a ja już umieram z nudy. Już myślę o tym, co będę robiła po powrocie do domu: pranie, sprzątanie, gotowanie, ot zwykłe rozrywki dnia codziennego:) Czyżbym tęskniła? Czemu tak jest, że jak się żyje w ciągłym biegu i nagle dostanie trochę wolnego czasu, to człowiek nie potrafi się z niego cieszyć? A może to ja jestem taka dziwaczna? No mniejsza z tym. Dzisiaj obejrzałam film z gatunku s/f, który niestety nie należy do najlepszego kina. Sporo w nim niedociągnięć, niedorzeczności i absurdu. Obejrzeć się da, jakoś dobrnęłam do końca, chociaż naprawdę, szału nie ma.
Film wyreżyserował John Lyde, twórce m.innymi "Saga:Przekleństwo cienia" czy "Więzienia w ogniu". W rolach głównych wystąpili:Danielle Chuchran, Kevin Sorbo i Rocky Myers.

Trzydzieści lat temu z Ziemi wystartowało kilka statków. Życie na planecie stało się niemożliwe, Ci, którzy postanowili zostać, musieli zejść pod ziemię. Reszta ocalonych skryła się w kosmosie w oczekiwaniu na znalezienie nowego miejsca do życia. Trenują, mając nadzieję, że kiedyś będą mieli możliwość wykorzystać swoje talenty. I tak się staje, gdy do jednego ze statków dociera sygnał z jakiejś planety. Wyrusza ekspedycja. Niestety ich pojazd ulega destrukcji a rozbitkowie lądują na planecie, na której co prawda da się oddychać, ale zapełniona jest wrogimi istotami. Część rozbitków ginie przy lądowaniu, część zostaje zabita przez tubylców a resztę porywają podziemne stwory. Główna bohaterka ratuje się (niesamowite!) i musi dotrzeć do swojego kapitana, który wylądował 60 km dalej i jest ranny. Zgadnijcie jak się skończy film:D
"Przeżyć" to film jednego aktora, a raczej aktorki. Kate jest niezniszczalna, ma siłę trzech mężczyzn, sprawność najlepszego z najlepszych i wytrzymałość robota. Straszne przegięcie, na szczęście aktorka jest ładna, więc jest na co popatrzeć:) Akcja jest wartka, cały czas coś się dzieje, Kate nie ma czasu zjeść ani się napić, biega po trzydzieści kilometrów, wspina się jak alpinistka, skacze jak kozica górska. Przy okazji ratuje kilka osób, zabija setki stworów i ma się całkiem dobrze.
Cóż mogę powiedzieć. Typowy odmóżdżacz. I tylko szkoda, że bohater męski występował dopiero pod koniec;p


Jeżeli macie ochotę na film akcji, który nie wymaga używania mózgu a jedynie relaksuje, a przy okazji nie zwracacie uwagi na niespójności, to zapraszam:) Ja najlepszą zabawę miałam z robieniem screenów:)

3 komentarze:

  1. Każdemu potrzebna jest chwila wytchnienia ;). Życzę miłego urlopu. A filmu raczej nie obejrzę, bo to nie mój klimat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam szczerze, że nie lubię takich filmów. Mojemu mężowi by się na pewno spodobał.

    OdpowiedzUsuń