poniedziałek, 29 grudnia 2014

"Tam, gdzie twój dom" - Iwona Małgorzata Żytkowiak

"Jak masz problemy, wypowiedz je. Puść je w powietrze. Bo one wówczas rozpadają się na nieważne dźwięki, tracą jedność i moc. Wypowiedz je. Byle głośno. Nieważne, w jakim języku, byle w ludzkim. Zwierzęta wprawdzie też mają swój język, ale problemów nie mają. I choć bólu możesz i od jednych, i drugich doświadczyć, tak prawdziwie to tylko ludzie mogą ukrzywdzić na całe życie, że i dusza, i ciało chore zostaną. Zwierzę samo w sobie zła nie ma, chyba, że mu je człowiek zaszczepi. A w człowieku zło dojrzewa powoli i potężnieje, a on je przetwarza i miota się na lewo i prawo. I każdemu rozdaje, i wcale nie podług zasług, ale często z zazdrości lub głupoty. A straszne jest to, że choć tyle go daje, to i tak mu starcza jeszcze na długie lata."
Wydawnictwo:Prószyński
    Rok wyd:2014
Stron:472
Kraj:Polska
Ewa jest młodą mężatką z małą córeczką, kiedy to mąż wysyła ją do nieznanego jej Miasta, w którym mieszkają same niemieckie rodziny. Dzieje się to w latach trzydziestych, jej mąż jest zawikłany w jakąś bliżej nienazwaną działalność wywrotową. Ewa jest przerażona. Musi opuścić cała rodzinę i  zamieszkać wśród obcych jej zarówno językowo, jak i kulturowo ludzi. Sama, bez wsparcia męża, kobieta czuje się wyobcowana, wciąż na językach. I choć miejscowi zostawiają ją w spokoju, Ewa nigdy nie czuje się tutaj u siebie.Lata mijają, mąż wpada raz na rok, nocą, jak potajemny kochanek. Córka Ewy, Aniela, rośnie wśród Niemców, uczy się w niemieckiej szkole, nie jest już ani Polką, ani jeszcze Niemką. Brak tożsamości narodowej ma ogromny wpływ na ich życie. Komplikuje to jeszcze małżeństwo Anieli z Niemcem, z którego na świat przychodzą bliźniaczki, Stefania i Róża.

Historia opowiedziana w książce ma spory przekrój czasowy. Zaczyna się niedługo przed wojną a kończy w teraźniejszości. Opowieść skupia się głównie na Róży, chociaż wszystko zaczyna się od Ewy. Najmniej czasu autorka poświęciła Anieli. Powieść jest historią trzech kobiet, każda w jakiś sposób została skrzywdzona przez mężczyznę, każda borykała się z samotnością i samotnym rodzicielstwem. A podstawą wszystkiego był brak przynależności narodowej, uczucie wyobcowania, strach przed życiem samym w sobie. Nie zgadzałam się z decyzjami bohaterek, jednak mogłam je zrozumieć. Polubiłam Ewę, Aniela była mi dość obojętna, natomiast Róża kompletnie nie przypadła mi do gustu.

Za ogromny plus uważam sposób przedstawienia całej historii. Język i styl autorki jest bardzo plastyczny, rysuje przed nami obrazy ówczesnych miast, wsi, warunków życia, uczuć bohaterek. Cała oprawa jest bardzo realistyczna, zwłaszcza opisy konkretnych miast np. Szczecina. Czytając o ogromnych kolejkach, w których ludzie stali byle stać, bo nigdy nie wiadomo co rzucą na półki, przypomniałam sobie dzieciństwo i aż się uśmiechnęłam. Tutaj całkiem sprawnie oddane są czasy PRL-u i różnych dziwnych rzeczy, jakie wtedy miały miejsce. Cała opowieść jest ciekawa, choć raczej smutna. Nie znajdowałam zbyt wielu radosnych chwil w życiu tych kobiet. Atmosfera książki jest przytłaczająca samotnością, opuszczeniem i brakiem nadziei. I nawet optymistyczny koniec nie zatarł wrażenia przygnębienia. Zabrakło mi woli walki o szczęście u bohaterek, jakiegoś pazura. One poddały się losowi i jedna za drugą robiły wciąż te same błędy.

Co do wad, to przede wszystkim przyczepię się do błędów, zarówno stylistycznych jak i lietrówek. Z reguły staram się ignorować drobne błędy, natomiast tutaj zjedzonych końcówek, braku spójników czy błednej odmiany jest sporo. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się dobrze.

Polecam miłośniczkom historii rozciągniętych w czasie,  perypetii rodzinnych, smutnych, nostalgicznych losów ludzkich i drobiazgowych opisów. Dla mnie książka była dobra, jednak zbyt przygnębiająca.


Polacy nie gęsi...
Czytamy powieści obyczajowe
Czytam opasłe tomiska
Europa da się lubić

8 komentarzy:

  1. Ma i czytałam i nie odebrałam jej jako książki przygnębiającej....ze względu na charakter Róży, która przyjmowała życie takim jakim jej go los przynosił....ale także ze względu, że mogłam razem z Różą wędrować przez czas, który znam....
    Co do wad wydania zgadzam się .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilu ludzi, tyle opinii:) Mnie drażniło zachowanie Róży, zwłaszcza dotyczące Sławka. Nie identyfikowałam się z nią. Natomiast co do podróży przez czas masz całkowitą rację.

      Usuń
    2. Bała się zostać porzuconą, jak wcześniej babka / ta inaczej, ale jednak/ i matka i stąd ta jej moim zdaniem też kontrowersyjna decyzja.
      Mnie się łatwiej jest z Róża utożsamić, bo żyłam w tamtym PRL-u, ale jednak gdzie indziej a to też ma znaczenie.

      Usuń
    3. Ja się też załapałam na PRL-owskie przyjemności, chociaż to już była końcówka na szczęście:) Wiem, że się bała, ale mimo wszystko...

      Usuń
  2. Sięgnę z pewnością dla klimatu PRL-u, który pamiętam z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi naprawdę ciekawie, ale znam siebie i wiem, że podobne historie nie potrafią mnie zatrzymać na długo. Jakoś nie lubię czytać o tak smutnych rzeczach. Tak więc raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, że była to dość przyjemna lektura. Klimat PRL-u mnie przyciągnął do tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię czytać o perypetiach rodzinnych, losach kobiet w różnych czasach- będę mieć ten tytuł na uwadze.

    OdpowiedzUsuń