środa, 3 grudnia 2014

"Madeleine" - Consilia Maria Lakotta


Tytuł oryginału:Madeleine
Wydawnictwo:Wydawnictwo M
  Rok wyd:2014
Stron:260




Książka zaciekawiła mnie głównie za sprawą autorki, która jest osobą bardzo tajemniczą. Urodzona w 1920 roku jako jedno z bliźniąt syjamskich zrośniętych skroniami. Jedno zmarło parę godzin po narodzinach, drugie, czyli autorka, zostało oddane na wychowanie Matce Dobrej Rady. Nic więcej o samej autorce nie wiadomo, oprócz tego, że miała paraliż lewej strony twarzy, jako dziecko recytowała wiersze a zauważona jako pisarka została w wieku 25 lat. Szkoda wielka, że więcej informacji nie ma, bo jej życie musiało być dość trudne.
Wracając do samej książki. Romans nie jest jednym z moich ulubionych gatunków literackich, więc lektura "Madeleine" była dla mnie wyzwaniem. Zwłaszcza przez pierwsze kilkanaście stron, kiedy to dwójka głównych bohaterów powraca na okres letni do domów, a ich dialogi i opisy są tak przesłodzone, że chwilami miałam naprawdę dość. Na szczęście dalsza część książki nie jest już tak słodka.

Madeleine została osierocona przez matkę w wieku czternastu lat. Dziewczyna czuła się winna jej śmierci, dlatego też postanowiła posiąść odpowiednią wiedzę na temat leków. Studiuje farmację. Nie jest jej lekko, gdyż nie wywodzi się z wyższych sfer, na studia musi zarabiać w okresie letniej przerwy w nauce. Jej ojciec jest człowiekiem surowym, po stracie dwóch synów, w których pokładał nadzieję, iż przejmą po nim zakład szkutniczy, stał się także człowiekiem mrukliwym, mało dostępnym i nie zwracającym większej uwagi na jedyne pozostałe mu dziecko, do tego córkę. Madeleine jest kobietą bardzo poukładaną, stanowczą, religijną, przestrzegającą zasad, nieskorą do rozrywek. Dlatego też zdziwił wszystkich fakt, że wreszcie wpadła w sidła miłości. Madeleine bowiem zakochała się w studencie medycyny, Helierze, przystojnym, ambitnym młodym człowieku, który również nie wywodzi się z bogatej rodziny. Wraz z matką zamieszkuje na wyspie Jersey i również w okresie letnim musi podjąć się jakiegoś zajęcia.
Tak więc młodzi, nie widzący świata poza sobą ludzie, wracają w rodzinne strony, by zarobić na studia i oznajmić rodzinie o swoich małżeńskich planach. I wszystko zapewne potoczyłoby się dobrze, gdyby nie Yvonne. Trzpiotowata, nie przestrzegająca zasad moralnych, brnąca do celu po trupach kuzynka Madeleine, już od pierwszej chwili pragnie namieszać w życiu zakochanych. Do czego się posunie i czy osiągnie swój cel? O tym musicie przeczytać już sami.

Książka pani Lakotty nie wyróżniałaby się niczym szczególnym, gdyby nie język, jaki zastosowała autorka. Kwiecisty, majestatyczny, sprawiający wrażenie, że historia toczy się w XIX wieku, podczas, gdy jest to wiek XX.  Bogate opisy życia na wyspach normandzich, intrygi, honorowe zachowanie, konwenanse, miłość i spiski. Wprowadzenie negatywnej bohaterki bardzo urozmaiciło fabułę, gdyż to właśnie Yvonne popycha cała akcję do przodu i sprawia, że do lektury pragnie się powrócić. Odkrywanie tajemnicy z przeszłości ojca Madeleine, zrozumienie jego niechęci do ludzi z Jersey, obawa o młodych i ich decyzje, te wątki przyciągają i sprawiają, że książka nie jest tylko zwykłym czytadłem.
Nie powiem, że zapałałam nagle miłością do romantycznych historii, jednak po początkowym zniechęceniu i przywyknięciu do stylu autorki, udało mi się całkiem przyjemnie spędzić czas przy tej książce. Polecam osobom lubiącym miłosne intrygi, tajemnice z przeszłości, powikłane związki i niespiesznie rozwijającą się fabułę.
Książka otrzymana od Wydawnictwa M
Wyspy normandzkie. Widok z satelity.

Czytamy powieści obyczajowe
Europa da się lubić

8 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę i faktycznie początek był tragiczny... Myślałam, że nie dam rady przebrnąć. Ale od chwili wypadku to już mnie wciągnęło, byłam ogromnie ciekawa dalszych losów a chwilami wkurzona - wiesz dlaczego. Ogólnie książka jest ok

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja akurat bardzo lubię czytać romanse i wszelkie romantyczne historie, zatem myślę, że ''Madeleine'' przypadnie mi do gustu. W każdym razie będę mieć ją na uwadze. Pomijając jednak ten fakt, zaciekawiłaś mnie wzmianką o życiorysie autorki. To straszne, że urodziła się jako jedno z bliźniąt syjamskich zrośniętych skroniami i na dodatek straciła siostrę bądź brata. Natomiast ona sama, choć przeżyła również nie miała w życiu lekko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem, czy historia życia autorki jest rzeczywiście prawdziwa. Bo brzmi naprawdę smutno.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem sceptycznie nastawiona do wszelkiego rodzaju romansów, ale chyba zasugeruję się recenzją i jednak sięgnę ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka nie jest dla mnie, ale zaintrygowałaś mnie samą autorką. Przeszła co swoje...

    OdpowiedzUsuń
  6. Autorka z pewnością jest intrygującą osobą, ale fabuła jej książki do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nieudany początek może nieraz zepsuć odbiór całej książki...

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama nie wiem...
    Zastanowię się nad tą książką :)

    OdpowiedzUsuń