sobota, 30 stycznia 2016

"Zanim zniknęła" - Jane Shemilt

Zanim zacznę Wam opisywać właśnie przeczytaną książkę, chciałabym coś opowiedzieć. Mieszkam na wsi, do najbliższego miasta mamy 24 kilometry, czyli pół godziny jazdy busem. Nie jest to daleko, jednak dość długo wzbraniałam się przed puszczaniem córki samej do miasta. Kiedy wreszcie to nastąpiło byłam cała w nerwach. Polecenie było jasne: dojedziesz - napisz, co jakiś czas daj znać, że żyjesz. Pojechała z koleżanką do kina. Wyciszyła telefon. I już nie włączyła dźwięku a o pisaniu do matki zapomniała. Ludzie! Co ja przeżyłam! Kiedy przez parę godzin nie dostałam wiadomości, zaczęłam dzwonić. Nie odbierała. Trudno opisać, jakie myśli przychodziły mi do głowy. Zgubiła się. Potrącił ją samochód.  Poznały jakiś chłopaków i pewnie leżą już gdzieś w rowie. Poszła do łazienki i ją ktoś napadł. Wiem, to chore, ale wyobraźnia matki jest ogromna a strach wszystko wyolbrzymia. Kiedy wreszcie córka sobie o mnie przypomniała poczułam taką ulgę i taką wściekłość, że nawet nie macie pojęcia. Podobnie było z synkiem, który mając trzy latka postanowił zrobić rodzicom dowcip i schował się za kwietnikiem. Idziemy drogą, gdzie nie jeżdżą samochody, prowadzę wózek, rozmawiam z mężem a mały lata wokół nas. W pewnym momencie, dosłownie chwila, powinien być przy nas a jego nie ma. Ten przerażający strach, kiedy odwracasz się a jego nie ma. tysiąc myśli na sekundę, chociaż racjonalna część mózgu mówi, że nie mogło się nic stać w tak krótkim czasie, to ogarnia Cię panika. Może ktoś podbiegł i go porwał. Może się przewrócił i leży gdzieś w rowie (chociaż w pobliżu nie ma rowu:)). Zniknął. Kiedy roześmiany wypadł zza wielkiego kwietnika ulga była tak wielka, że aż mi się ugięły nogi. A czemu o tym piszę? Bo książka, którą przeczytałam po pierwsze dotyczy sytuacji, kiedy znika dziecko, a po drugie tak mnie poruszyła, że wszystko mi się przypomniało.


 „Wspominanie to jak oglądanie filmu, w którym aktorzy grają nasze role.”
Tytuł oryginału:Daughter.
Wydawnictwo:Amber
Tłumaczenie: Stanisław Rek
    Rok wyd:2016
Stron:352
Kraj:Wielka Brytania

Jenny ma wszystko o czym zawsze marzyła. Pracuje wykonując ukochany zawód, ma mądrego, kochającego męża, trójkę wspaniałych, bezproblemowych dzieci, hobby, któremu oddaje się w wolnej chwili. Jedyne czego jej brakuje to czas. Jenny wiecznie jest zabiegana, czasami porządnie zmęczona, czasami ogarnia ją poczucie osamotnienia. Lecz zawsze w trudnych chwilach przypomina sobie, że ma szczęście, że ma to, co chciała. Oboje z mężem pracują jako lekarze. On jest neurochirurgiem w szpitalu, ona pracuje w przychodni jako internistka. Ona wraca z pracy późnym popołudniem, on czasami późno w nocy. Ona próbuje ogarnąć zarówno pracę, jak i dom, chociaż czasami ma wyrzuty, że tak mało czasu poświęca dzieciom. Jako matka mogę powiedzieć, że Jenny jest dobrą mamą. Interesuje się tym, co robią jej dzieci, stara się z nimi rozmawiać, i chociaż faktycznie mało ma dla nich czasu, to stara się, jak może. Wydaje jej się, że zna swoje dzieci. Nawet nie ma pojęcia jak bardzo się myli.

Pewnego dnia Naomi, piętnastoletnia córka Jenny wychodzi na przedstawienie, w którym bierze udział. I już z niego nie wraca. Od tego momentu życie całej rodziny staje się koszmarem. Jenny nie ustaje w poszukiwaniach, nie poddaje się, lecz to, czego dowiaduje się o swojej rodzinie, zbija ją z nóg. Nic nie jest takie, jakim je widziała.

"Zanim zniknęła" to książka napisana w pierwszej osobie, wydarzenia poznajemy z punktu widzenia matki, co jest rozwiązaniem genialnym, gdyż nie ma szans, by nie utożsamić się z główną bohaterką.  Kobietą zmagającą się z taką rozpaczą mogłaby być każda z nas, każda matka, której wydaje się, że robi wszystko, by jej dzieci były bezpieczne i szczęśliwe. Autorka rewelacyjnie poradziła sobie z przekazaniem swojej opowieści. Odpowiednio wyważone napięcie, duża porcja autoanalizy, stopniowe dodawanie nowych informacji. Przy tym powieść podzielona jest na przeplatające się rozdziały, w których wydarzenia opisane są zarówno od momentu zaginięcia, z podziałem na godziny i dni, na kilka dni przed zaginięciem, jak i w rok po całym wydarzeniu. Świetna, wciągająca fabuła, doskonały styl. Zwykły motyw zaginięcia dziecka przedstawiony z perspektywy zrozpaczonej matki sprawdził się tu doskonale i zmienił ograny pomysł w świetny thriller psychologiczny. Naprawdę ciężko mi było się od książki oderwać. Przy czym powieść zmusza do refleksji. Co tak naprawdę wiemy o swoich najbliższych? Czy to, co nam pokazują jest prawdą, czy to tylko maska kryjąca prawdziwe uczucia? Czy słuchasz swoich dzieci tak naprawdę? Czy może tylko je słyszysz? Czy robisz dobrze? Czy naprawdę jesteś szczęśliwa?

"Zanim zniknęła" to przede wszystkim powieść dla kobiet. Historia widziana oczami matki będzie najlepiej odebrana przez matki. Lecz oczywiście nie tylko. To doskonała powieść dla każdego, kto lubi portrety psychologiczne. Szczerze mówiąc jest to jedna z niewielu powieści, w której nie znalazłam nic negatywnego. Jak dla mnie powieść doskonała. Aż się boję co wyjdzie spod pióra autorki następnym razem, skoro to jest debiut. Bo mam nadzieję, że jeszcze coś napisze.

Nie wiem czy napisałam wszystko, co chciałam, by zachęcić Was do lektury. "Zanim zniknęła" to doskonała powieść o życiu, miłości, nadziei, rozpaczy, poszukiwaniu prawdy i poznawaniu siebie. To powieść życiowa, pełna ukrytych prawd, skłaniająca do refleksji, poruszająca swą prostotą. Polecam bardzo, bardzo mocno.

Grunt to okładka
W 200 książek dookoła świata
ABC czytania

12 komentarzy:

  1. Ja nie mam dzieci, ale podobne emocje przeżywałam nie raz z powodu moich młodszych sióstr ;) Strach to potężna sprawa, zaburza racjonalne myślenie. Sądzę więc, że ta książka mogłaby mi się spodobać,, choć jednocześnie ucieleśnia wiele rzeczy, których się obawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem dwanaście lat starsza od siostry i praktycznie ją wychowywałam, więc już za młodu miałam okazję poznać taki strach:) Strasznie nieracjonalne są wtedy myśli ale nie da się ich odgonić;p Książkę polecam, bo pokazuje, jak złudne może być wrażenie, że znamy swoich bliskich.

      Usuń
  2. moja mama ma podobnie jak Ty, jeśli chodzi o nas, jej dzieciaki. i chociaż oboje jesteśmy z bratem dwudziestokilkuletni, to to się chyba nie zmienia. btw. ciekawe, że zwykle w tych strasznych wizjach "co mogło się stać" dominują rowy, prawda? ;)
    o książce dużo słyszałam, a że jestem fankom tego rodzaju literatury to na pewno po nią sięgnę. nie ma mowy, że nie! a Ty zachęcasz jeszcze bardziej swoją recenzją. kurczaczek, sesja nade mną dyszy, a tu tyle perełek do przeczytania...

    pozdrawiam ciepło :)
    Ania z kraina-bezsennosci.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko to dziecko, nieważne ile ma lat:) Z tymi rowami to jakaś rowofobia:D Zachęcam do lektury, bo naprawdę książka jest świetna.

      Usuń
  3. czuję się zachęcona, bardzo lubię portrety psychologiczne w powieściach i cieszę się, że aż tak Ci się spodobała ;) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  4. To już wiem, dlaczego tak do mnie matka wydzwania -.- A tak serio, to książka wydaje się mocno interesująca. I rozglądnę się za nią. Z wielką przyjemnością. ;)


    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Domyślam się, jak musiałaś być przerażona. Aż sama poczułam strach. A książkę chętnie przeczytam, ku przestrodze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę się zapoznać z książką- nagłe zniknięcie, tajemnice, doskonałe portrety psychologiczne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli jednak warto? Moje pytanie wynika stąd, iż czytałam różne recenzje i sama zabieram się od jakiś 2 tygodni za lekturę, ale na razie coś słabo mi idzie. Przemogę sie jednak i dam książce jeszcze jedną szansę. Może akurat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę powiedzieć. Mi się bardzo podobała i nie nudziłam się ani przez chwilę. Rzecz gustu:)

      Usuń
  8. Bardzo pozytywna opinia o książce, po którą sięgnę przy okazji. Myślę, że trafi w mój gust taki portret psychologiczny. Dobrze, że to nie "tanie" romansidło. Dodatkowo fabuła powieści zachęca do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś zupełnie nie rozumiałam takich zachowań mojej mamy (zawsze tłumaczyłam się tym, że przecież nic się nie stało), odkąd sama jestem matką mój pogląd diametralnie się zmienił i zauważyłam, że w wielu kwestiach zachowuję się identycznie jak ona, po tylu latach wreszcie ją rozumiem ;)

    Co do książki, wydaje się interesująca i mimo różnych opinii na jej temat jestem w stanie zaryzykować i na własnej skórze przekonać się jak to z nią jest ;)

    OdpowiedzUsuń