środa, 19 kwietnia 2017

"Epidemia" - Alex Kava


Niestety muszę stwierdzić, że Alex Kava pisze coraz słabiej. Szkoda, bo kiedyś podobały mi się jej książki i chociaż nigdy nie były zbyt ambitne, to jednak te początkowe dość mocno wciągały. Teraz z powieści na powieść jestem coraz bardziej rozczarowana.
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
    Rok wyd:2017
Cykl: Ryder Creed (tom 3 )
    Stron:320
Kraj: Stany Zjednoczone



W Chicago, z osiemnastego piętra hotelowego pokoju wyskakuje młody weteran wojenny.
W Alabamie młoda dziewczyna napełnia kieszenie kurtki kamieniami i topi się w rzece.
W Nowym Jorku w hotelu melduje się kobieta, której zadaniem jest dotknięcie jak największej ilości ogólnodostępnych powierzchni.
W Atlancie z nieba spadają całe stada ptaków.

Jak nietrudno się domyślić, wszystkie te wydarzenia są ze sobą powiązane i zwiastują ogromne kłopoty.



Zacznę od tego, że epidemii w tej książce jest jak na lekarstwo. Jedyna naprawdę chora osoba, z którą mamy tutaj do czynienia to kobieta, która poddała się eksperymentowi za pieniądze, zgodziła się roznosić zarazę, lecz później postanowiła się z tego wycofać, co okazało się niełatwe. trudno mi uwierzyć, że zdrowo myślący człowiek zgodzi się na coś takiego bez żadnych podejrzeń.

Jak zwykle w książkach Pani Kava, główną bohaterką jest agentka FBI Maggie O'Dell. Od pół roku próbuje znaleźć jakikolwiek ślad kobiety naukowca, która podejrzana była o kradzież kilku wirusów i morderstwa w "Ściśle tajne" . Nieoczekiwanie dostaje wezwanie do samobójstwa młodego chłopaka, który okazał się zarażony wirusem ptasiej grypy. Zmutowany wirus, który mógłby się przenosić na ludzi przez powietrze był właśnie tym wirusem, nad ulepszeniem którego pracowała poszukiwana przez Maggie kobieta. Czyżby udało jej się znaleźć laboratorium, w którym mogłaby prowadzić dalsze badania?

Drugim bohaterem jest Ryder Creed, treser psów wykorzystywanych zarówno przez rząd, policję czy osoby prywatne, do poszukiwań  ludzi, materiałów wybuchowych, jak i chorób. Ryder kupił mnie już w poprzedniej części i moja sympatia do niego nie została zachwiana. W tej części polubiłam także Jasona, młodego weterana wojny w Afganistanie, który stracił tam rękę. Chłopak, który nie widział przed sobą przyszłości, powoli, pod wpływem Rydera i pracy z jego psami, zmienia się w osobę nie myślącą tylko o swoim nieszczęściu, lecz pragnącym także pomagać innym.

Drogi Rydera i Maggie zejdą się ponownie, by wspólnie poszukiwać odpowiedzi na pytanie, kto jest odpowiedzialny zarówno za morderstwa, jak i za rozprzestrzenianie zarazy.

Pomysł z osobami roznoszącymi chorobę nie jest nowy, ma jednak w sobie potencjał, który tutaj niestety nie został wykorzystany. Brak paniki, brak wszechogarniającego przerażenia. Powieść zwyczajnie nie ma klimatu i nie wnosi nic nowego. Szczerze mówiąc, jedyne co mi się naprawdę podobało, to wykorzystanie psów do szukania chorób. Chętnie przeczytałabym znacznie więcej szczegółów dotyczących ośrodka prowadzonego przez Rydera i jego przyjaciół, szkolenia psów i relacji pomiędzy opiekunem a psem. Tak naprawdę to właśnie ze względu na psy, które poznałam we wcześniejszej części, sięgnęłam po "Epidemię".

Powieść czyta się bardzo szybko dzięki krótkim rozdziałom. Niestety nie ze względu na dynamiczną i wciągającą akcję. To słaba książka, zwłaszcza jak na thriller. Nie ma w niej iskry, głębi ani większego sensu. Ot, historia, którą się zaraz zapomina. Krótki umilacz czasu dobry na podróż lub lekki wieczór.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz