czwartek, 6 kwietnia 2017

"Legion" - Brandon Sanderson

Trzecia książka Pana Sandersona niestety nie przypadła mi do gustu aż tak, jak poprzednio czytane. Pewnie dlatego, iż składa się z dwóch krótkich utworów a ja wolę dłuższe formy. Nadal jednak podziwiam wyobraźnię autora i sposób tworzenia światów czy postaci.
Wydawnictwo: Mag
Rok wyd:2017
Stron:208
Kraj: Stany Zjednoczone
Książka składa się z dwóch utworów: noweli "Legion" oraz mini powieści "Pod skórą". Oba dotyczą tego samego bohatera, jedynie zagadka kryminalna jest inna. Akcja rozgrywa się w teraźniejszości, natomiast zarówno postać Stephena Leedsa, jak i elementy dotyczące przedmiotu śledztwa są mocno fantastyczne. W noweli "Legion" Stephen poszukuje aparatu fotograficznego, który robi zdjęcia przeszłości, w "Pod skórą" szuka zwłok naukowca, który wszczepił sobie pod skórę wyniki badań pewnej firmy.



A kim jest Stephen? To człowiek genialny, który potrafi znaleźć rozwiązanie każdej zagadki, dla którego nic nie jest zbyt trudne a nowe wiadomości przyswaja w zawrotnym tempie. I nie byłoby w tym nic fantastycznego, gdyby nie jego aspekty. Wymyślone przez niego byty żyją praktycznie swoim życiem, chociaż są oczywiście ograniczone przez ich twórcę. Każdy z nich ma inne zadanie, są jakby częściami mózgu Stephena, gdzie każdy z nich odpowiada za inne zdolności mężczyzny. Tym sposobem z jednego głównego bohatera powstała spora ilość bohaterów pobocznych, którzy pomagają mu wykonywać zadania dl przeciętnego człowieka niewykonalne. Mając 47 aspektów i traktując je jak realne byty, Leeds niejednokrotnie stawia się w kłopotliwej sytuacji. Mieszka w budynku, w którym każda osobowość ma własny pokój, jadąc samochodem każdy z towarzyszących aspektów musi mieć swoje miejsce. Dla osób obserwujących jego zachowanie wygląda na totalnego szaleńca a lekarze i dziennikarze daliby się zabić, by prowadzić nad nim badania.

"Legion" to połączenie fantastyki, kryminału i sensacji. Ciekawe połączenie, dodatkowo okraszone sporym poczuciem humoru. Gdzieś w tle snuje się także tajemnicze zniknięcie dziewczyny Leedsa, nadające książce nutkę niedopowiedzenia. Podobał mi się pomysł na stworzenie wielu osobowości i sposób ich zaprezentowania. Polubiłam kilku z nich, chociaż przecież nie istnieją:) Zagadki kryminalne natomiast nie wciągnęły mnie zbyt mocno, bardziej podobała mi się sensacyjna otoczka, która nadaje fabule tempa. W książce cały czas coś się dzieje, nawet, gdy się nie dzieje:)

Jak pisałam wcześniej, nie lubię krótkich form. Bardzo rzadko sięgam po opowiadania, gdyż wkurzam się, gdy historia mnie wciągnie a tu zaraz jej koniec. Podobne odczucia towarzyszyły mi tutaj. Jak dla mnie zbyt mało informacji na temat genezy choroby Stephena. Zbyt mało rozbudowane same historie. Odniosłam wrażenie, iż są to części jakiejś większej całości, którą chętnie bym poznała.

Ogólnie jednak jestem zadowolona z lektury. Pióro autora jak zwykle uwodzi lekkością i plastycznością. Postać Leedsa jest nietuzinkowa i wzbudza zarówno współczucie, jak i rozbawienie.  Elementów fantastycznych nie ma tu zbyt wiele, właściwie tylko pewne elementy poszukiwań noszą znamiona fantastyki, oraz wspomniane wyżej aspekty, które nie są jednak wyposażone w magiczne zdolności. Tempo w obu utworach jest szybkie, naładowane sensacyjną akcją. Czyta się to wszystko bardzo lekko i przyjemnie. Książka na jedno posiedzenie, dłuższą podróż lub krótki wieczór. Fajna:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz