czwartek, 13 lutego 2014

"Żona psychopaty"- Teresa Ewa Opoka

"...Ma dobre życie. Gdyby nie tamta dziewczyna z przeszłości, która nie daje jej spokoju. Tak bardzo jej współczuje, chciałaby ją przytulić, pocieszyć. Nie może jednak zbyt blisko do niej podejść, bo gdy tylko się zbliży, dziewczyna robi kilka kroków w tył i domaga się, żeby Majka wymierzyła mu sprawiedliwość, ukarała go. Ta dziewczyna, jej poprzedniczka, uważa ją za kogoś ważnego, potężnego, podziwia ją, kocha i żąda. Co chcesz, żebym zrobiła? - pyta ją Majka. Zabij go! - odpowiada tamta."

Czy czuliście kiedyś nienawiść tak wielką, że moglibyście zabić? Czy spotkaliście na swojej drodze człowieka, który tak wam zalazł za skórę, że jeszcze kilka lat po ostatnim spotkaniu dręczą was wspomnienia o nim? Czy wyobrażacie sobie strach tak wielki, że każda wykonana czynność, każde wypowiedziane słowo, staje się czynnością wymagającą ogromnego wysiłku? Czy wyobrażacie sobie, że ktoś na każdym kroku niszczy wasze poczucie wartości a wy nie możecie nic z tym zrobić? Aż w końcu wierzycie, że jesteście nikim, że jesteście kimś gorszym, że na to zasługujecie. Ja na szczęście nigdy nie zaznałam żadnego z tych uczuć. Jednak Majka nie miała tyle szczęścia.
Majka spotyka Edwarda praktycznie na początku swojego dorosłego życia, kiedy wreszcie wyrwała się z domu, rozpoczęła studia, zaczęła poznawać inny świat.  I choć nie od razu traktowała go poważnie, to mężczyzna przekonał ją do siebie swoją wytrwałością. Był zawsze, kiedy go potrzebowała, robił wszystko, czego nie robili inni mężczyźni, wzbudził sympatię jej koleżanek i zazdrość, że ma takiego wielbiciela. I Majka się zakochała. Tyle, że nie dosłownie w Edwardzie a w wizji idealnej miłości, jaką przed nią roztaczał. Była młoda, niedoświadczona, naiwna, lecz pełna radości, otoczona przyjaciółmi, wolna. Aż zaszła w ciążę. Szybki ślub, małe mieszkanko, bieda. Wszystko to było niczym w porównaniu do tego, co zaserwował jej mąż. Z zakochanego, oddanego męża, Edward, osiągnąwszy swój cel, staje się jednym z najgorszych prześladowców. W zaciszu domowego ogniska, z dala od wścibskich uszu, Edward sączy w umysł Majki truciznę. Powoli, systematycznie, bezwzględnie niszczy psychikę dziewczyny doprowadzając ją na skraj wytrzymałości. Nikt nic nie podejrzewa, nikt się nie domyśla. Majka jak większość maltretowanych osób wstydzi się swojego nieszczęścia, dając oprawcy tym sposobem coraz większe pole do popisu.
Nie będę opisywała ich historii, przeczytajcie sami. O Edwardzie pisać nie mogę, bo mi się nóż w kieszeni otwiera. Takie historie doprowadzają mnie do szału, dobijają i dołują. Wiem, że takie istoty ( bo ludźmi ich nazwać nie mogę) istnieją, wiem, że takich historii jest wiele. Samo życie. I dlatego przerażają. Bo każda z nas mogła mieć takiego pecha. Bo pewnie nie jedna z nas miała tego pecha i musi z tym żyć.
Polubiłam Majkę. Wkurzałam się na nią czasami, bo ja mam zupełnie inny charakter. Jako matka rozumiałam jej postępowanie. Jako córka także ją rozgrzeszałam. Jednak jako kobieta miałam do niej pretensje. Nie winiłam jej za bierność, żałowałam jej, współczułam. Wzbudzała wiele moich emocji. A to oznacza, że książka jest dobra:)
Książka jest napisana w formie ni to wspomnień, ni to rozmowy samej ze sobą. Oto dojrzała już Majka spotyka na urodzinach wnuka, swojego byłego męża Edwarda. I chociaż się od niego uwolniła, chociaż od wielu lat żyje spokojnie, to wciąż nie może zapomnieć o przeszłości, nie potrafi przebaczyć, nie potrafi się do końca wyzwolić.
Cała książka jest studium psychologicznym dręczonej przez wiele lat kobiety. Czytając, cały czas zastanawiałam się, do czego jeszcze posunie się ten szaleniec. Książka o walce, o miłości,  o wybaczeniu, o poświęceniu i przeraźliwym strachu towarzyszącym dzień i noc.
Sięgając po tę książkę, spodziewałam się trochę czegoś innego. Innego klimatu i innej formy. Myślałam, że jest to bardziej książka podchodząca pod thriller. A dostałam książkę obyczajową z drobiazgową psychoanalizą. Jednak nie jestem zawiedziona, bo książka jest dobrze napisana i wzbudza bardzo wiele emocji.

Polacy nie gęsi...
Wyzwanie biblioteczne

11 komentarzy:

  1. książka zapowiada się ciekawie, ale chyba nie jest dobrą pozycją dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że książka mogłaby mi się spodobać, mimo że nie jest thrillerem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie rozważałam, czy zacząć ją czytać, czy niekoniecznie.. Dzięki za podpowiedź, bo ja takie obyczajówki lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie napisałaś, czuć Twoje emocje. Po tę powieść chętnie sięgnę, czasem potrzebuję przeczytać coś takiego:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już sam tytuł kzyczy: przeczytaj mnie! Takie emocjonujące książki lubię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takich manipulatorów i psychopatów jest mnóstwo. Nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Ksiązki zapewnie nie przeczytam, jednak uważam, ze warto. A dlaczego? A chociażby po to, żeby zobaczyć w praktyce, jak działają tacy ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też myślałam, że ta książka jest raczej thrillerem. Z jednej strony - szkoda. A z drugiej, mogła powstać naprawdę ciekawa opowieść. Tylko niekoniecznie w moim klimacie;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chętnie, bardzo interesująca publikacja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj ta książka to raczej lektura nie dla mnie, bo raz, że dupki znęcające się nad słabszymi wkurzają mnie masakrycznie, a dwa, niestety nie rozumiem postawy kobiety, która pozwala się przez wiele lat dręczyć. Dla mnie takie lektury to tylko kupa nerwów, dlatego podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie książki skupione na rysie psychologicznym lubię, a sama tematyka chociaż trudna to z pewnością ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie to jest tak oczywiste, jakbym czytała, że trawa jest zielona, a niebo jest niebieskie... Niestety, za wiele jest podobieństw między tą książką a sposobem, w jaki mój ojciec traktował moją mamę, a równocześnie manipulował mną jako dzieckiem (fragment, w którym autorka pisze, że Edward przed Kasią odgrywał kochającego ojca - skąd ja to znam?). Przejrzałam i nie kupiłam, bo wyć mi się chciało. Najchętniej wzięłabym młotek i zatłukła nim wszystkich facetów na śmierć, bo ich nienawidzę. Takich jak Edward jest wielu, powiedziałabym nawet, że większość. Faceci to bestie.
    Chociaż z drugiej strony... to jedyna książka, która pisze prawdę o mężczyznach, w zalewie durnych bajek o miłości. Miłość nie istnieje, bo nie może, przynajmniej ta damsko-męska jest tylko wytworem autorów romansów.

    OdpowiedzUsuń