sobota, 15 lutego 2014

"Mroczna wieża II: Powołanie trójki"- Stephen King

"- Czy straciłam nogi?
George próbował przełknąć ślinę, lecz nie mógł. Za bardzo zaschło mu w gardle.
- Częściowo - powiedział niepewnie, a ona zamknęła oczy.
Niech zemdleje, proszę, niech zem...
Otworzyła je, płonące furią. Podniosła rękę i machnęła nią, przecinając pazurami powietrze tuż przed jego twarzą - minimalnie bliżej, a nie paliłby teraz chesterfieldów z Juliem, ale siedział na erce. gdzie zakładaliby mu szwy na policzek.
- JESTEŚCIE BANDĄ ZWYCZAJNYCH PARSZYWYCH SKURWYSYNÓW!- wrzasnęła. Jej rysy wykrzywił potworny grymas, a oczy jarzyły się piekielnym ogniem. To nie była twarz ludzkiej istoty. - ZABIJĘ KAŻDEGO MATKOJEBEGO WSZARZA, JAKIEGO ZOBACZĘ! ZAŁATWIĘ WSZYSTKICH! UTNĘ IM JAJA I WEPCHNĘ IM JE DO PYSKÓW! PO..."

Tą przemiłą osobą jest jedna z bohaterek drugiej części Mrocznej wieży, Detta Walker. Choć może powinnam napisać, że Odetta Holmes? Bowiem obie te kobiety zamieszkują jedno ciało. Odetta jest dystyngowana, kulturalna, skromna. Detta to wcielone zło, kobieta zaślepiona nienawiścią do białych, wulgarna, agresywna, niebezpieczna. Nie mają pojęcia o istnieniu tej drugiej, chociaż Odetta czasami coś podejrzewa. Kiedy ciało opanowuje Detta, Odetta ulega amnezji. Do czego Rolandowi potrzebna taka osoba? W efekcie przeniesienia jej do świata Rolanda właściwie na początku wynikły same problemy.
Ale zacznijmy od początku.
Roland po spotkaniu z Człowiekiem w czerni, ląduje na  plaży Morza Zachodniego, na którą tuż po zachodzie słońca wychodzą z wody dziwne stwory. Ni to kraby, ni homary, okazują się bardzo krwiożerczymi istotami, które pozbawiają Rolanda dwóch palców u lewej ręki i palucha u nogi. Roland ledwo uchodzi z życiem, jednak w wyniku zakażenia i tak jest bliski śmierci. Nadal wytrwale maszeruje w poszukiwaniu swojej wieży. W misji mają mu pomóc trzy osoby: Więzień, Władczyni Mroku i Popychacz.Rewolwerowiec musi odnaleźć trzy pary drzwi, wejść do świata każdej z tych osób i powołać je. Władczyni Mroku to właśnie Detta-Odetta, żyjąca w latach siedemdziesiątych bogata, kaleka murzynka z rozdwojeniem jaźni. Pierwszym powołanym przez Rewolwerowca jest Eddie - młody ćpun, którego poznajemy w momencie, gdy próbuje przemycić heroinę. Druga jest Odetta. Trzeci to Jack Mort, człowiek lubujący się z bezsensownym zabijaniu.

Na każdą z wyżej wymienionych osób King poświęcił osobną część książki, dlatego też możemy się z bohaterami dość dobrze zapoznać. Każde przekroczone przez Rolanda drzwi, to osobna przygoda, a te przygody łączą się w końcu w całość. Książkę czytało mi się rewelacyjnie. W odróżnieniu od "Rolanda", w tej części akcja gna do przodu w zawrotnym tempie, wciąga niesamowicie i coraz bardziej intryguje. Sporo w niej kingowskiego lania wody, sporo dowcipnych dialogów i całkiem dużo urozmaiconej akcji. Bardzo polubiłam Eddiego i Odettę i wręcz nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejną część ich przygód.
Book-Trotter
Czytam fantastykę
Czytam literaturę amerykańską
Wyzwanie biblioteczne

4 komentarze:

  1. Ah ten King, tyle jego książek wciąż przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że nie czytałam. Muszę nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście, milusia z niej postać :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Po raz kolejny obiecuje sobie i przypominam, że miałam raz jeszcze sięgnąć po całą Mroczną wieżę. I co? Nadal nie mam czasu :)

    OdpowiedzUsuń