wtorek, 25 listopada 2014

"Ballada Lili K" - Blandine Le Callet

" W życiu zawsze jest jakieś "przedtem", jakieś "potem", zauważyłeś? I między jednym a drugim istnieje wyraźne, równe pęknięcie pomyślności albo niepomyślności - to kwestia szczęścia. Bo ono nie może się oczywiście uśmiechać do wszystkich. Jestem natomiast pewna, że nikt przed nim nie umyka."
Tytuł oryginału: La Ballade de Lilia K.
Wydawnictwo:Sonia Draga
  Rok wyd:2012
Stron:368
Kraj:Francja



Niepozorna okładka sugerująca tragiczną opowieść. Poniekąd to prawda. Jednak nie do końca:)

Jest rok 2095. Życie ludzi jest pod pełną kontrolą Zarządu, który decyduje praktycznie o wszystkim.  Kamery w domu, na ulicy, wszędzie. Odgórnie zaplanowana dieta, implanty antykoncepcyjne wszczepiane młodym dziewczynom, czas, kiedy trzeba zacząć redukować zmarszczki, pozwolenie na posiadanie dziecka, zwierzęcia domowego, pracę. Rzeczy, które można powiedzieć, zachowanie, które jest do przyjęcia. Odbieganie od normy może skutkować zamknięciem w Ośrodku, aresztowaniem, leczeniem psychiatrycznym. Książki są uważane za trujące i zakazane w codziennym użytkowaniu. Wszystkie papierowe nośniki są cyfryzowane, przy zachowaniu odpowiedniej cenzury. Opisany świat dzieli się na dystrykty. Im dalszy numer dystryktu, tym gorsze warunki bytowe. Świat poza murami Centrum nazywany Zoną, to świat, gdzie żyje się gorzej, je mniej, ale za to nie jest się kontrolowanym. Tyle o świecie.

Wspomnianego roku, 2095, do zrujnowanego mieszkania w jednym z gorszych dystryktów, wchodzi kilku mężczyzn, unieruchamia szalejącą kobietę i wynosi małe, brudne, przerażone dziecko. Tym dzieckiem jest sześcioletnia Lili. Dziewczynka trafia do Centrum, gdzie pozostaje do siedemnastego roku życia. W tym czasie musi nauczyć się życia w społeczeństwie, co jest dla niej ogromnie trudne ze względu na traumatyczne przeżycia. Jest nadzwyczaj bystra, inteligentna i wrażliwa. Jedynym motorem jej działania jest nadzieja na odnalezienie matki. To ją trzyma przy życiu i daje powód, by w ogóle się starać. 

Główna bohaterka jest postacią niezwykle skrupulatnie wykreowaną. Podczas czytania odnosi się wręcz wrażenie, że dziewczynka stoi tuż obok i szepce nam swoją historię na ucho. Na początku nie wiemy komu Lili opowiada swoją historię, z czasem poznajemy adresata jej słów i od tego momentu nie można się już doczekać zakończenia.

Pomimo fantastycznej otoczki "Ballada Lili K" jest książką zdecydowanie obyczajową. Tak naprawdę jest to opowieść o wielkiej miłości dziecka do matki. Miłość Lili, pomimo tego, co zaznała od rodzicielki, jest przejmująca, wzruszająca i jednocześnie przerażająca. Bo bardzo prawdziwa. Ile razy słyszymy o maltretowanych dzieciach, które rozpaczają przy rozłączeniu z rodziną. Czego byśmy dziecku nie zrobili, ono kocha bezgranicznie, bezwarunkowo. I tak kochała Lili. 

Styl, jaki zaprezentowała tu nieznana mi zupełnie autorka, przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Książka jest napisana wprost rewelacyjnie. Zaczniesz czytać i nie dasz rady przestać. Wszystkie szczegóły, świat, reakcje, cała historia, wszystko jest dopracowane i podane wzruszająco, lecz nie ckliwie. Czytając wspomnienia Lili z dzieciństwa miałam wielką gulę w gardle, miotała mną wściekłość i litość. Zwyczajnie pokochałam tą bohaterkę.

Polecam absolutnie każdemu. Moim zdaniem to kawał dobrej literatury.


3 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej książce, a szkoda, bo jej opis brzmi bardzo ciekawie. Miłość dziecka do matki na tle odczłowieczonej przyszłości na pewno mocno wzrusza, dlatego rozejrzę się za tym tytułem w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. Książka jest genialna :) To jakby kobiece (lżejsze, słabsze) odwzorowanie "Roku 1984" Orwell'a.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo że książka należy do fantastyki, to jej fabuła bardzo mnie zainteresowała. Jak znajdę chwilkę czasu, to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń