wtorek, 18 listopada 2014

"Pacjentka z sali numer 7" - Baptiste Beaulieu

"- Uwaga! WIELKIE ODKRYCIE: lekarz, który robi wam badanie proktologiczne, sam też ma odbyt! On również chodzi codziennie do toalety. Naturalnie, nie wiedzieliście o tym! Nigdy nie widać, żeby Dr House szedł zrobić kupę albo żeby doktor Meredith Grey wołała do McDreamy'ego: "Kochanie, zaczekaj na mnie; idę postawić klocka w porcelanie.""
Tytuł oryginału: Alors voila: les 1001 vies des Urgences
Wydawnictwo:Amber
  Rok wyd:2014
Stron:303
Kraj:Francja
"...Przypomnij sobie: leżałeś w łóżku, miałeś sześć lat. Opowiadałam ci, jak krew Ajaksa zamienia się w hiacynt. Myślimy,że umarł. A on zmienia się w kwiat. Ze wszystkim jest tak samo. Weź ziarno zboża. Zasadź. Będzie wyglądało, jakby gniło. Wróć latem, zastaniesz pole. Nic, co istnieje, nie zniknie. Ja nie umieram, ty jesteś dalszym ciągiem mnie."

Dawno książka nie wzbudziła we mnie tylu skrajnych emocji. Raz się śmiałam, raz płakałam. Nie da się opisać fabuły tej książki, bo jest to zbiór szpitalnych anegdot, opowiastek i smutnych opowieści. 
Narratorem jest dwudziestosiedmioletni stażysta Oddziału Ratunkowego, który przez siedem dni dzieli się z nami życiem szpitalnym. Właściwie nie z nami, bo swoje historyjki zapisuje i gromadzi dla pewnej umierającej pacjentki z sali nr 7. Pacjentka ta, zwana przez narratora Kobietą- Ognistym Ptakiem, umiera na raka, stara się jednak wytrzymać jak najdłużej, by doczekać przyjazdu syna. Syn niestety jest unieruchomiony, gdyż wszystkie loty zostały wstrzymane przez wybuch wulkanu. 

"Będę mówić tak długo, aż samoloty odlecą, aż jej syn wróci. Pacjentka będzie mnie słuchać. Dopóki słucha, żyje. Opowiadajmy, opowiadajmy. Przedłużajmy życie historiami życia innych. Życia tych, którzy leżą, i tych, którzy ich podnoszą."

Zapoznajemy się więc z zabawnymi historiami, jakie przydarzają się na oddziale zarówno pacjentom, jak i lekarzom. Życie szpitalne poznajemy od podszewki a co ciekawsze, mamy możliwość spojrzeć także od drugiej strony na dramaty, jakie spotykają pacjentów. Z reguły nie zastanawiamy się nad uczuciami lekarzy, wydaje nam się, że dla nich to rutyna. Jednak to też są ludzie, którzy mają ludzkie uczucia. Może tego nie widać, ale nikt z nas nie wie, co dzieje się w ich wnętrzu. Każdy z nas nosi na co dzień maski.

Książka jest słodko - gorzką opowieścią o życiu i śmierci, umierających nadziejach i ludziach podnoszących się po czymś tragicznym. O sposobach walki z chorobą. O ludzkich przywarach i zaletach obnażonych w chwili prawdy. Niesamowita. Inna. Zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie sposobem, w jaki dzięki swojej lekkiej strukturze dociera do najgłębszych zakamarków serca. Książka, która pomoże na pewno wielu osobom uporać się ze swoim smutkiem. Polecam gorąco każdemu.

Z literą w tle
Czytamy powieści obyczajowe

4 komentarze:

  1. Lubię książki, które w jakiś sposób dotykają tematu medycyny :) Na Tę mam chrapkę od dnia zapowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie zainteresowałaś tą książką. Wydaje się jednocześnie smutna, jak i niosąca nadzieję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze z zaciekawieniem sięgam po książki, które ukazują życie szpitalne. Tytuł zapisuję.

    OdpowiedzUsuń