niedziela, 25 marca 2018

"Oblicze śmierci" - Cody McFadyen

"Nieważne, jak potoczy się życie, źli ludzie triumfują tylko wtedy, kiedy im na to pozwolimy." 
 Autor: Cody McFadyen
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Smoky Barrett ( tom II )
Tłumaczenie:  Joanna Grabek
Rok wydania: 2018
Ilość stron:400
Kraj:Stany Zjednoczone
"Cień bestii" był dla mnie thrillerem idealnym, dlatego też nie miałam żadnych wątpliwości, że część druga przygód Smoky Barrett mi się spodoba. I tak się stało. Może nie jest aż tak naszpikowana krwawymi zbrodniami, chociaż oczywiście jest ich całkiem sporo, jednak działała mi na psychikę jeszcze bardziej, gdyż dotyczy nie tylko przemocy fizycznej, lecz także psychicznej.

"Oblicze śmierci" to opowieść o dziewczynie, która począwszy od lat siedmiu, aż po czas, w którym rozgrywa się akcja, a dziewczyna ma szesnaście lat, zostaje osaczona przez brutalnego mordercę i całkowicie pozbawiona możliwości normalnego życia. Kiedy ją spotykamy po raz pierwszy, ma lufę pistoletu przyłożoną do głowy, a cała jej rodzina zastępcza leży zarżnięta. To Smoky skłania Sarah, by się nie zabijała, i to Smoky jako pierwsza zaczyna wierzyć w opowieść dziewczyny o Obcym, który niszczy cały jej świat.
Przed laty popełnił morderstwo doskonałe. Zostawił przy życiu małą dziewczynkę, by czerpać radość z jej rozpaczy. Osaczył ją. Zabijał każdego, kogo pokochała. Sprawił, że przestała wierzyć w szczęście. Rzeźbił ją na swoje podobieństwo. Przez dziewięć lat nikt nie wierzył, że On w ogóle istnieje. I oto nadchodzi, by ukończyć swoje dzieło. Nie spodziewał się tylko, że przyjdzie mu zmierzyć się z kobietą, która widziała i przeżyła już wszystko.


Cody McFadyen potrafi pisać jak mało kto. Budowanie klimatu, opisy zbrodni a przede wszystkim  charakterystyka postaci to moim zdaniem mistrzostwo świata.  Pierwsza część oszołomiła mnie poziomem brutalności. Druga natomiast przyprawiła o ciarki warstwą psychologiczną. Świetnie wyważone proporcje  pomiędzy obyczajowością a kryminałem.

Akcja "Obliczy śmierci" nie oszałamia tempem, przez cała książkę toczy się raczej powolnie, przyspieszając dopiero pod koniec. O dziwo, nie ma to najmniejszego znaczenia. Powolne poznawanie losów Sarah, ogromu jej nieszczęścia i perfidii jej prześladowcy, całkowicie rekompensuje brak dynamiki. Dobrym posunięciem było przeplatanie trzecioosobowej narracji wstawkami z pamiętnika Sarah. Dzięki temu czytelnik bez trudu wczuwa się w sytuację dziewczyny i dociera do niego przez jakie katusze musiała przejść. W dalszym ciągu obserwujemy także losy agentów jednostki specjalnej FBI, ich radości i smutki. McFadyen postawił w swojej serii na przyjaźń i miłość. Stosunki łączące współpracowników bazują bowiem na przyjaźni, lojalności i oddaniu.
Styl McFadyena jest rewelacyjny. Przez historię się dosłownie płynie, wraz z bohaterami przeżywając największe koszmary i najpiękniejsze chwile uniesienia. Ponownie mamy do czynienia z motywem zemsty, ponownie musimy spojrzeć w twarz bestii. Niezwykle plastyczne opisy brutalnych scen oraz umiejętność oddawania uczuć sprawiły, że kilka razy w trakcie lektury zacisnęło mi się gardło. Dla mnie autor jest mistrzem thrillera.
Amber, 2007

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz