niedziela, 18 marca 2018

"Pył Ziemi" - Rafał Cichowski

"W skali wszechświata jesteśmy jak robale, które żyją jeden dzień tylko po to, by przedłużyć gatunek."

Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2017
Ilość stron:320
Kraj: Polska
"Pył Ziemi" jest książką, która mnie zawiodła, dlatego też ciężko mi o niej pisać. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Jedyna rzecz, która mi przypadła do gustu to poczucie humoru głównego bohatera. Zaczęło się ciekawie. Dwójka bohaterów, Rez i Lilo, lądują na Ziemi i napotykają tubylcze plemię. Myśleli, że planeta już od dawna nie jest zamieszkana, dlatego też szybko wpadają w zasadzkę. I gdyby książka była utrzymana w takim klimacie, byłabym bardzo zadowolona. Niestety, bardzo szybko akcja przenosi się do sztucznego Londynu, po drodze zahaczając o jakieś dziwne reality show, by następnie wylądować w mieście pod kopułą, w którym króluje piękna despotka.

Akcja powieści rozgrywa się w bardzo dalekiej przyszłości. W XXIV wieku ziemia zbliża się ku zagładzie, w związku z czym w kosmos udaje się statek posiadający kilkadziesiąt milionów pasażerów. Wysoko rozwinięta technologia pozwala na przetrwanie zarówno wielopokoleniowej załodze, jak i samemu statkowi. Niestety, jak to bywa z ludźmi, coś poszło nie tak. Po siedmiuset latach kosmicznej tułaczki, statek wysyła na Ziemię dwoje wysłanników, którzy muszą odnaleźć Bibliotekę Snów, by uratować Yggdrasil. 



Rez i Lilo to dwoje młodych ludzi, którzy są prawie nieśmiertelni. Ich ciało potrafi się samo leczyć, osłania ich kombinezon bojowy, a w razie śmierci ich ciała się klonują. Potrafią się porozumiewać telepatycznie, są szybcy, sprawni i jedynie ciężki uraz głowy może ich powstrzymać. Choć głównych bohaterów jest dwóch, to jednak Rez gra pierwsze skrzypce, i to on jest tu najlepiej nakreśloną postacią. Lilo jest tylko atrakcyjnym tłem, postacią z niewykorzystanym potencjałem. Jak wspomniałam powyżej, najbardziej przypadł mi do gustu humor, jakim raczy czytelnika Rez. 

Chociaż książka napisana jest lekkim stylem i czyta się ją dosyć szybko, to niestety ja się przy niej męczyłam. Za duża mieszanka wszystkiego z wszystkim. Lubię fantastykę, równoległe światy, nowe światy, światy przyszłości. Lubię młodzieżówki, rozwiniętą technologię, telepatię, klonowanie. Podobnie jak kryminały. Niekoniecznie jednak wszystko na raz w jednej książce. Dodajmy do tego bunt maszyn, sztuczną inteligencję, wątek Arki czy epoki wiktoriańskiej. Odnosiłam wrażenie, że autor zaczerpnął po kawałki wszystkiego z różnych gatunków, i wszystko wrzucił do jednego worka. Dla mnie troszkę za wiele tego było.

"Pył Ziemi" mnie nie porwał, co nie znaczy, że nie porwie kogoś innego. Ja akurat nie lubię, gdy w powieści jest aż taka mieszanka gatunkowa. Niemniej, w powieści dzieje się dużo i szybko, kilka postaci jest całkiem ciekawych i nietuzinkowych, chociaż wszyscy pozostają w cieniu Reza, z którego perspektywy wszystko oglądamy. Czasami absurdalna, czasami zabawna, na pewno nieprzewidywalna, książka może się podobać, jeśli czytelnik nastawi się na mix gatunkowy i typowo rozrywkową literaturę. 

Czytam pierwszy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz