niedziela, 6 października 2013

"Nikt się nie dowie"- Barbara Delinsky

Dosyć rzadko sięgam po literaturę obyczajową. Jednak czasami muszę zrobić przerywnik, bo ileż można czytać o seryjnych mordercach:)
Akcja książki obraca się wokół kłamstw, poczucia winy oraz relacji rodzinnych. Deborah wraz z dwójką dzieci mieszkają w niewielkiej miejscowości, w której prawie każdy zna każdego. Ma tu swoich przyjaciół, siostrę i owdowiałego ojca, z którym wspólnie prowadzi gabinet lekarski. Nie jest jej lekko. Niedawno porzucił ją mąż, jej dziesięcioletni syn ma kłopoty ze wzrokiem, szesnastoletnia córka nie chce znać swego ojca a ojciec Deborah jest człowiekiem wymagającym ideału. Ciężko sprostać wszystkim oczekiwaniom. I choć wszyscy uważają ją za silną kobietę, to tylko ona wie,ile ją to kosztuje.
Pewnego dnia Deborah jedzie po córkę,która uczy się wraz ze znajomymi. Jest kiepska pogoda,wieje,leje, widoczność prawie zerowa. Jednak matka pozwala córce usiąść za kierownicą. W pewnym momencie coś uderza w auto. Jak się okazuje Grace potrąciła człowieka. Mężczyzna żyje, kobiety są w szoku, sytuacja fatalna. Deborah odsyła córkę i bierze na siebie winę za wypadek.Potrąconym mężczyzną okazuje się być nauczyciel historii ze szkoły Grace. Co on robił tak daleko od domu, bez kamizelki odblaskowej biegając w deszczu po szosie? Sytuacja staje się straszna,kiedy nauczyciel umiera.
Deborah skłamała w dobrej wierze. Chciała chronić swoje dziecko i ja to doskonale rozumiem. Jednak okazuje się, że jedno kłamstwo może zniszczyć wszystko. Nic już nie jest jak dawniej. Grace izoluje się od matki, przyjaciół i życia. Zjada ją poczucie winy a sekret,który chowa, ciąży jej dniem i nocą. Matka chroniąc dziecko zrobiła mu w sumie krzywdę.
Jak daleko możemy się posunąć w chronieniu dzieci? Czy nasze marzenia są też marzeniami dziecka? Czy stawiając poprzeczkę za wysoko,nawet mając dobre intencje, nie sprawiamy, że dziecko nie jest sobą?
Chyba każdy rodzic popełnia jakieś błędy w wychowywaniu dzieci. Każdy chce, żeby miały lepiej od nas, żeby były kimś, żeby osiągnęły sukces. Lecz czy my,rodzice, słuchamy tak naprawdę naszych dzieci? Czy spełniamy potrzeby dziecka czy może zaspokajamy własne,nawet nie zdając sobie z tego sprawy?
Właśnie o takich problemach opowiada ta powieść.Nie wnika ona bardzo głęboko w psychikę bohaterów, pokazuje jednak sporo problemów i podejście do tematu zarówno matki jak i dziecka. Wypełniona głównie dialogami książka czyta się praktycznie sama.
Czy zapadnie mi ona na dłużej w pamięci? Nie. Czy uważam czas przy niej spędzony za stracony? Nie. Jest to fajnie napisana powieść obyczajowa,poruszająca dość ważne tematy. Styl autorki jest lekki i bardzo przystępny, bohaterowie są dobrze zarysowani a historia ciekawa.


 Przeczytam tyle,ile mam wzrostu: 2,2cm

6 komentarzy:

  1. może kiedyś rozejrzę się za tą książką, bo fabuła wydaje się ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealna na jesienne wieczory. Czemu nie

    OdpowiedzUsuń
  3. To pozycja, którą muszę obowiązkowo przeczytać. Tematyka, którą uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją na półce i ciągle czeka... A strasznie mnie do niej ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa historia, martwi mnie jedynie trochę, że nie zostaje na dłużej w pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Autorki nie znam, ale też w planach, ostanio też szukam w literaturze tego typu przerywników, nawet komisarze prowadzący zbrodnie robią sobie wolne :D

    OdpowiedzUsuń