wtorek, 8 października 2013

"Światło między oceanami"- M.L. Stedman

Czy wyobrażacie sobie życie na bezludnej wyspie? Gdzie nie ma nic oprócz piasku,paru drzew, wszechobecnej wody, starej chaty,kilku zwierząt i latarni? Dla mnie taka wizja jest przerażająca, no, może dobra na kilka dni, żeby się zrelaksować i odpocząć od hałasu. Ale na zawsze?
Gdzieś pośród oceanów, 100 mil od wybrzeży Australii leży wyspa Janus Rock, na której stoi wielka, nowoczesna latarnia.Nowoczesna jak na tamte czasy, a jest rok 1920. Tom- bohater wojenny- człowiek ścigany przez demony wojennych doświadczeń,chce tylko jednego. Żyć w spokoju, według ustalonych zasad, robić swoje, napawać się otaczającą go ciszą. Dlatego też przyjmuje posadę, której właściwie nikt nie chce. Albowiem latarnik na Janus Rock jest zdany tylko na siebie, łódź z zapasami przypływa tam co trzy miesiące. Jego plany jednak ulegają zmianie, gdy poznaje Izabellę. Młodą,pełną życia kobietę, która wnosi do jego smutnego życia promienie słońca i sprawia, że rośnie w nim nadzieja na szczęśliwsze życie. Tak więc po półrocznej rozłące,oboje upewniwszy się co do swoich uczuć pobierają się i zamieszkują na wyspie latarnika.Życie nie jest dla nich łaskawe.Izabella przechodzi trzy poronienia. Jej radość życia znika. Pomimo ogromnej łączącej ich miłości nie potrafią już być szczęśliwi. Lecz pewnego dnia, dwa tygodnie po ostatnim poronieniu, kiedy Izabella pogrążona jest w rozpaczy,na wyspie ląduje łódź. A w niej martwy mężczyzna i żywe,maleńkie dziecko. I od tej pory wszystkie podjęte przez nich decyzje zaważą na losach ich jak i również wielu innych ludzi.

"Światło między oceanami" to powieść o wielkiej miłości, macierzyństwie, nietrafionych decyzjach i skutkach,jakie może mieć jedna taka decyzja. Powieść o tym, że życie w kłamstwie jest ciężarem, że szczęście kosztem cudzego nieszczęścia nigdy nie przyniesie nic dobrego. Powieść o matczynej miłości, która nie kończy się ze śmiercią dziecka. O pragnieniu tak wielkim, że zrobimy dla niego wszystko. O winie, która upomni się z czasem o karę.

Książka jest bardzo nastrojowa, wprowadza nas w klimat Australii tamtych czasów, czasów, kiedy do domów nie powróciło zbyt wielu synów. Fajnie opisane uczucia,jakie targają rodzicami czekającymi na powrót dzieci z wojny, ich nadziejami, bezradnością i pustką. Bohaterowie książki są całkiem dobrze opisani, wiarygodni i wzbudzający raczej pozytywne uczucia. Pierwsza połowa książki płynie spokojnie, gładko,wręcz monotonnie,jednak nie w negatywnym znaczeniu. Lecz cały czas mamy poczucie, że zdarzy się coś złego. I staje się w drugiej połowie, która jest bardziej dramatyczna, dynamiczniejsza,lecz jednocześnie ogromnie smutna.

Przyznaję bez bicia, że zryczałam się na tej książce jak nigdy. Wzruszająca, miejscami ściskająca gardło książka,przy której chyba każda posiadająca dzieci kobieta nie oprze się łzom.
Książka ma różne recenzje ale jeśli chodzi o mnie to dawno nie czytałam tak dobrej książki obyczajowej.

Przeczytam tyle,ile mam wzrostu: 3,1cm
Trójka e-pik

8 komentarzy:

  1. Oj, mnie ciężko dogodzić jeśli chodzi o obyczajówki. :) Książka musi być naprawdę dobra, by mnie ujęła. :)Widzę, że ta taka jest, więc jeśli na nią trafię to się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja recenzja mnie przekonała do tej książki, ale raczej nie dla mnie.

    Zapraszam w wolnej chwili: http://kacik-naszych-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się świetnie - uwielbiam wzruszające książki! Muszę poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię historie o wielkiej miłości i macierzyństwie. To ostatnio moja ulubiona tematyka, dlatego z ogromną przyjemnością skuszę się na powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham takie wyciskacze łez. Jeśli będę miała okazję to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej mnie przekonuje fakt, że rozgrywa się w Australii do której mam słabość, dlatego się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam jakoś w listopadzie ubiegłego roku i pamiętam, że baaaaardzo mi się podobała - niezwykła obyczajówka.

    OdpowiedzUsuń