wtorek, 31 marca 2015

#ColdBlood TAG

Bardzo rzadko biorę udział w blogowych zabawach, jednak tej nie mogłam się oprzeć z dwóch powodów. Po pierwsze, rzecz się tyczy mojego ulubionego gatunku literackiego, czyli thrillerów. Po drugie, nominacja pochodzi od Książkówki, którą cenię, lubię i z której zdaniem się liczę. Więc nie miałam wyjścia ( no i trochę się bałam:))
Ja osobiście nikogo nominować nie będę, kto zechce, ten się do zabawy przyłączy:)

A oto moje odpowiedzi:

1. Jaki tytuł nosiła pierwsza książka, którą przeczytałaś / łeś z autentycznym przerażeniem?
Zacznę od tego, że bardzo trudno mnie przerazić książką. Zawsze tak było. Lubiłam czytać horrory, jednak w większości byłam bardziej ubawiona niż przerażona. Zoombie, wampiry, duchy, te wszystkie twory nie są w stanie mnie naprawdę przerazić. Pierwszą książką, która mnie naprawdę przestraszyła, był "Głód" Mastertona. To pierwsza książka dotycząca zagłady, jaką przeczytałam. Byłam nastolatką, gdy ją czytałam i wizja roztoczona przez autora przeraziła mnie nie na żarty:)


2.  Najlepszy thriller jaki przeczytałaś / łeś w minionym roku?
 W ubiegłym roku przeczytałam kilka całkiem dobrych thrillerów, jednak najbardziej zapadł mi w pamięci "Kamuflaż" Ewy Ostrowskiej. Rewelacyjny klimat, świetne portrety psychologiczne i temat dotyczący zaginionych dzieci. Książka jest fantastyczna i polecam ją każdemu wielbicielowi tego gatunku.

3.  Książka z czarną okładką, która mroziła ci krew w żyłach, kiedy ją czytałaś/łeś ?
 Okładka tej książki nie do końca jest czarna, ale jest to książka, która naprawdę mi zmroziła krew w żyłach:) I jest to jedyny zbiór opowiadań, jaki mi się podoba ( nie lubię krótkich form). Może dlatego, że nie dość, że są przerażające, to wszystkie się ze sobą łączą. Polecam fanom makabry.

4.  Ulubiony bohater thrillera. Z jakiej książki, dlaczego go lubisz? Uzasadnij.
 Chyba nie mam takiego bohatera akurat w thrillerach. Moim ulubionym bohaterem jest John Coffey, bohater "Zielonej mili" Stephena Kinga. Jest to osobnik, który wrył się w moją duszę i pozostał w niej za zawsze. Po ekranizacji przybrał konkretną twarz. Chyba nikomu nie muszę tłumaczyć dlaczego:)

5. Czytając książkę musisz mieć dopasowany soundtrack? Czy w ogóle słuchasz muzyki podczas czytania? Jeśli tak to jakiej?
 Nigdy nie słucham muzyki w trakcie czytania, bo to mnie rozprasza. Może sobie być głośno, może grać telewizor, umiem się wyłączyć i tego nie słyszeć. Przy muzyce mi to nie wychodzi, po jakimś czasie łapię się na tym, że zamiast czytać - śpiewam:)
6.  Thriller lub horror, który zmroził ci krew w żyłach i długo nie mogłaś o nim zapomnieć.
 Wspomniane już wcześniej "Igły i grzechy" Johna Eversona. "To"i "Dolores Claiborne" Stephena Kinga. "Sukkub" Edwarda Lee i wiele innych. Lista byłaby długa:)
7.  Z jakim bohaterem książkowym nie chciałabyś zadzierać?
 Tak szczerze mówiąc, to żaden konkretny bohater nie przychodzi mi do głowy. Najbardziej przerażają mnie psychole, więc może Hannibal Lecter?

8.  Ulubiony thriller, który został zekranizowany?
 Z reguły staram się nie oglądać ekranizacji, bo zbyt mnie rozczarowują. Jednak na pewno zaliczyłabym tu "Milczenie owiec" , "Misery" i "Dolores Claiborne"

9. Książka, która zmotywowała cię do zrobienia/ nauczenia się czegoś nowego w życiu?
 Na pewno wśród thrillerów nie ma takich książek, które oprócz ostrożności w zawieraniu znajomości, uczyłyby czegoś wartościowego. Są jednak książki, które sprawiają, że po ich przeczytaniu spoglądam na moje dzieci, mojego męża, na mój dom i bardzo mocno odczuwam, jakie mam szczęście. Książki o obozach śmierci, o walce z chorobą czy innych nieszczęściach.
10.  Jakiego autora chciałabyś poznać osobiście i może nawiązać znajomość?
 Jak znam siebie, to towarzystwo znanego pisarza wprawiłoby mnie w nie lada konsternację i nie wykrztusiłabym słowa:) Tak, tak, wbrew pozorom jestem bardzo nieśmiała:) Oczywiście chciałabym poznać Kinga, co pewnie nikogo nie zdziwiło:)

I to by było na tyle:) Mam nadzieję, że kogoś zachęciłam do sięgnięcia po jakąś wymienioną powyżej książkę:)

niedziela, 29 marca 2015

"Opowieść niewiernej" - Magdalena Witkiewicz

"Jakie to dziwne, że gdy człowiek jest szczęśliwy, często nawet o tym nie wie. Nie zdaje sobie z tego sprawy. Dopiero później, żyjąc wspomnieniami, zauważa, że to, co go wtedy spotkało, to było właśnie szczęście."
Wydawnictwo: Świat Książki
    Rok wyd:2014
  Stron:224
Kraj:Polska
Opisałam również: "Zamek z piasku"

Każda z nas, kobiet, marzy o miłości pięknej, wielkiej i trwającej w niezmiennym stanie na wieki. I każda z nas wie, że takiej miłości nie ma. Zmieniamy się my, zmienia się partner, zmieniają się okoliczności i wymagania. Wszystko się zmienia, więc i miłość ulega przemianie. Kochające się związki przetrwają zmiany, natomiast związki, które powstały w wyniku błędnej oceny uczuć przynajmniej jednego z partnerów, przeważnie kończą się źle.
Z Ewą, bohaterką tej opowieści łączy mnie wiele, począwszy od daty ślubu, skończywszy na zakończeniu związku. I chociaż to nie ja byłam osobą zdradzającą, to bardzo wiele elementów tego związku wyglądało podobnie. Czy miałam duże wymagania? Raczej nie. Chciałam, podobnie jak Ewa, czuć się kochana nawet kilka lat po ślubie. Uważam, że to coś oczywistego w małżeństwie.
Ewa czuje się coraz bardziej zaniedbana. Przepracowany mąż, w wolnym czasie zalegający przed telewizorem lub ślęczący nad papierami, nie ma czasu ani ochoty, by poświęcić jej odrobinę czasu. Przestał się starać, uważając za oczywistość to, że Ewa jest i że powinna robić wszystko, by ułatwić mu codzienną egzystencję. Maciek jest przedstawiony jako bardzo nieprzyjemny typ. To facet, który traktuje żonę dobrze tylko wtedy, gdy przesadzi w kłótni lub chce coś od niej uzyskać. Wszystko ma być tak, jak on chce. W życiu bym nie wytrzymała z takim człowiekiem. To, jak ją dołuje, poniża, lekceważy, odmawia jakiejkolwiek czułości. I w dodatku nie chce dzieci. Nic dziwnego, że Ewa przeżywa kryzys, zwłaszcza po poronieniu. Ewa szuka pocieszenia w wymianie maili z przyjacielem, który kochał ją od zawsze. Wkrótce szuka pocieszenia także w ramionach kochanka. Zagubiła się. Nie znalazła w sobie siły na samotne życie. Czy ją usprawiedliwiam? Nie, ale też i nie krytykuję. Ja zrobiłabym zupełnie inaczej, lecz przecież każdy ma inny charakter, inaczej odczuwa i musi przejść swoją drogę do zrozumienia po swojemu.

Historia opowiedziana w książce jest historią wielu kobiet, bo chyba niewiele kobiet ustrzegło się przed sporymi rozczarowaniami swoim związkiem i zachowaniem partnera. Wszystko jednak ma dwie strony i chętnie spojrzałabym na całą sprawę również oczami Maćka. Chociaż nie podobało mi się jego zachowanie także przed ślubem, to przecież starał się o nią bardzo, chciał z nią spędzić życie. Dlaczego aż tak źle ją traktował, gdy już była jego? Maciek nie był złym człowiekiem, był tylko strasznym egoistą, zwykłym "dupkiem". Czasami czytając jego odzywki, nóż mi się w kieszeni otwierał. Ewa za to jawi mi się jako kobieta zbyt powolna woli męża, mało stanowcza, nie walcząca o siebie i swoje stanowisko w domu. Usługując mężowi od początku związku, starając się uprzedzić jego życzenia, sprawiła, że uważał to za coś oczywistego. Nie miał powodu o nic się starać, bo wszystko miał podane na tacy. Ewa nie była szczęśliwa, lecz nie potrafiła się uwolnić i zawsze trzymała w zanadrzu jakiegoś mężczyznę, na pocieszenie.

"Opowieść niewiernej" to opowieść o trudach małżeńskiego życia, codziennych rozczarowaniach, trudnych wyborach i życiowych pomyłkach. Powieść typowo kobieca, opowiedziana tylko i wyłącznie przez kobietę, jednostronna, nieobiektywna. Książka, którą przyszłe panny młode powinny przeczytać ku przestrodze, jak nie stać się popychadłem we własnym domu. Oraz po to, by dobrze przyjrzeć się zachowaniu przyszłego małżonka jeszcze przed ślubem. Nie ma co się łudzić. Jeśli przed ślubem nie jest kolorowo, to po ślubie na pewno tak się nie stanie:)

Przeczytanie tej książki zajęło mi dwie godziny. Dwie godziny, przez które nie istniałam dla świata, mąż mi podawał kawę a dzieci ciasteczka. Oczywiście nie ten mąż z początku mojej opinii:) Książkę czyta się bardzo szybko, bo historia Ewy wciąga dzięki swej realności. Uważam tą krótką opowieść za bardzo dobrą książkę, z której można wynieść jakąś naukę, przy której trzeba się zatrzymać, zastanowić, odnieść do siebie. Nie jest to książka, którą mogą zrozumieć mężczyźni. Oni będą oburzeni pretensjami Ewy. Nie na próżno się mówi, że jesteśmy z innych planet:)

W 200 książek dookoła świata
Wyzwanie biblioteczne
Polacy nie gęsi...

sobota, 28 marca 2015

"Dobrzy ludzie" - Marcus Sakey

"- Nie ruszać się, kurwa! - smagnął napadniętych ostrym głosem. - Kto się ruszy, kula w łeb!"
Tytuł oryginału: Good People.
Wydawnictwo: Sonia Draga
    Rok wyd:2010
Stron:323
Kraj:Stany Zjednoczone
Tom i Anna są dobrym małżeństwem. Oboje pracują, mają swój dom, kochają się. Do szczęścia brakuje im tylko dziecka, jednak to marzenie nie chce się spełnić. Próby in vitro kończą się niepowodzeniem a na następną kurację ich już nie stać. I tak zadłużyli się ogromnie na poprzednie próby. Teraz znajdują się w miejscu, w którym muszą zdecydować, czy próbować dalej, czy się poddać. I nagle wszystko się zmienia.
Tom i Anna zajmują górę swojego domu, natomiast dolne mieszkanie wynajmują pewnemu mężczyźnie. Nic o nim nie wiedzą, facet jest nieprzyjemny, burkliwy, nie pracuje a jednak stać go na wynajmowanie u nich mieszkania. Pewnej nocy Toma budzi smród. Coś się pali. Jak się okazuje, dym wydobywa się spod mieszkania ich lokatora, który nie reaguje na walenie w drzwi. Wchodzą, lokalizują miejsce pożaru, którym jest kuchenka, gaszą ogień mąką i obchodzą całe mieszkanie. Lokatora znajdują w sypialni. Martwego. W jego kuchni znajdują za to masę pieniędzy. W workach z mąką i cukrem leżą tysiące dolarów. Szok, to zdecydowanie za mało, by oddać ich uczucia. Oprócz przerażenia, zdumienia i wstrząsu, zaczynają uświadamiać sobie, jak ogromną sumę pieniędzy znaleźli. Faceta nikt nie odwiedzał, nie mają informacji o jakiejkolwiek jego rodzinie. Pokusa jest ogromna i niestety nie mogą się jej oprzeć. Decyzja o zatrzymaniu pieniędzy zaważy na całym ich życiu.

Pieniądze pochodzą z napadu na pewnego gwiazdora, który zakończył się tragicznie. Zginął jeden z ochroniarzy oraz młodszy brat jednego z bandytów. Napadu dokonywali we czwórkę. To miał być prosty skok, wchodzą, biorą kasę i wychodzą. Jednak nic nie idzie po ich myśli, gdyż trafiają akurat na moment, kiedy gwiazda przeprowadza transakcję zakupu dużej ilości narkotyków. Zgarniają 400 tysięcy oraz towar dilera. Jeden z bandytów postanowił się skusić na całą kwotę i zabijając najmłodszego wspólnika ucieka z całą forsą. Jak się pewnie domyślacie, to on był właśnie lokatorem Toma i Anny.

Handlarz narkotyków szuka swojego towaru, Jack szuka mordercy swojego brata oraz swojej forsy. Policja czuje ciśnienie w związku z nierozwiązaną sprawą napadu na gwiazdę. Wkrótce wszyscy oni skupią się na naszym przemiłym małżeństwie, zamieniając ich życie w piekło.

Książka jest bardzo dobrym thrillerem. Czytaniu towarzyszy ciągłe napięcie, akcja jest równa i wciągająca a śledzenie perypetii Toma i Anny dostarcza niezłej rozrywki. Nie brakuje dość mocnych scen i brutalności, ale głównie jest to książka zmuszająca do przemyśleń. Czy warto łamać swoje zasady, by spełnić marzenia? Jak daleko można się posunąć, by pozostać nadal tym samym człowiekiem? Czy chęć lepszego życia zakrawa na chciwość? Każdy nasz uczynek pociąga za sobą jakąś zmianę. Anna chciała tylko spłacić długi i mieć pieniądze na leczenie bezpłodności. Była dobrym człowiekiem. Zatrzymanie pieniędzy sprawiło, że musiała się posunąć do czynów, o które nigdy by się nie posądziła. Poza tym strata, jakiej w wyniku tego doznała, znacznie przewyższyła ewentualne zyski. Tom również musiał się zmienić. Ten spokojny z natury mężczyzna, dość uległy, racjonalnie myślący, nagle zmuszony jest walczyć o życie swoje i ukochanej żony. Musi kłamać, uciekać, kombinować. Musi wykiwać dilera, mordercę i policjanta. Jak to zmieni jego podejście do życia? A Jack? Czy ta forsa, za którą zginął jego brat, była tego warta? Dokąd zaprowadzi go chciwość i żądza zemsty? W tej książce nawet policjant okazał się chciwy. Nie na pieniądze, lecz na rozgłos, jaki zyskałby dzięki złapaniu ludzi powiązanych z napadem na gwiazdę.

Jeżeli masz ochotę poznać cienką granicę pomiędzy uczciwością a pazernością, pomiędzy poczuciem obowiązku a marzeniami o chwale, pomiędzy zemstą a bezwzględną brutalnością, to zapraszam do lektury. Książka jest bardzo dynamiczna, dobrze napisana, bohaterowie realistyczni a akcja wciągająca. Tutaj nie ma miejsca na nudę.


W 200 książek dookoła świata
Wyzwanie biblioteczne
Klucznik

piątek, 27 marca 2015

"Ofiary z Martebo" - Anna Jansson

" Gdyby tylko tego sobotniego wieczoru telewizja miała w ramówce jakiś ciekawy romans, Mona Jacobsson nigdy nie zostałaby oskarżona o współudział w morderstwie. Prawdopodobnie też nigdy nie zostałaby ukąszona przez żmiję."
Tytuł oryginału: Silverkronan.
Wydawnictwo: Dolnośląskie
    Rok wyd:2014
 Cykl: Maria Wern (tom 4)
Stron:308
Kraj:Szwecja
Pewnej nocy Mona Jacobsson wychodzi z domu i staje się świadkiem morderstwa. Zna sprawcę i chociaż jest w szoku, postanawia mu pomóc zatuszować zbrodnię. Ofiarą jest jej mąż Wilhelm, z którym Mona nie miała łatwego życia. Kim jest dla niej sprawca, że ryzykowała wszystko, by mu pomóc?

Gotlandia. Martebo. Czas wakacji. Czas, kiedy mała wyspa na Bałtyku staje się atrakcją turystyczną a wydarzenia kulturalne przyciągają rzesze ludzi. Czas, kiedy siły policyjne zostają wzmocnione przez funkcjonariuszy na co dzień pracujących na stałym lądzie. Jednym z takich policjantów jest Maria Wern, która przyjęła tę posadę, by zapewnić rodzinie wakacje. Kiedy znajomy Wilhelma zgłasza jego zaginięcie, to właśnie Maria dostaje tę sprawę. Początkowo zaginięcie Wilhelma nie jest traktowane zbyt poważnie. Mężczyzna mógł chcieć zniknąć. Mógł się zabić. Mógł się zdarzyć wypadek. Póki nie ma ciała, nie ma zbrodni. Lecz wkrótce mali chłopcy znajdują w wodzie palec. Palec Wilhelma.

Historia opowiedziana w książce potwornie mnie nudziła. Niestety, nie mogę napisać nic innego. Kompletnie nie przypadł mi do gustu styl autorki. Było monotonnie, niemrawo, żmudnie. Spora ilość bohaterów w połączeniu  z trudnymi nazwiskami sprawiała, że ciężko było się rozeznać, kto jest kim, z kim i gdzie. Ponadto trwały akurat przeróżne wydarzenia kulturalne, w których Maria koniecznie musiała uczestniczyć. Opisy tych wydarzeń zajmują przynajmniej jedną trzecią treści książki i co najśmieszniejsze, są chyba najciekawszą częścią książki. Sporo się można dowiedzieć o historii Gotlandii, tradycji, starym prawie. Śledztwo natomiast ciągnie się niemiłosiernie. Akcja jest prawie zerowa. główna bohaterka Mona jest postacią smutną, sponiewieraną przez los i brnącą prosto w szpony Marii. Powieść jest typową przedstawicielką kryminału skandynawskiego, w którym o wiele ważniejsze od zagadki kryminalnej jest tło społeczne. I tło jest tu całkiem nieźle zarysowane, natomiast ja nie poczułam klimatu wakacji spędzanych na Gotlandii. Na plus trzeba zaliczyć nieprzewidywalność, gdyż autorce udaje się skutecznie zwodzić czytelnika co do osoby mordercy.Zmęczyłam się jednak tą książką i byłam szczęśliwa, że ma dość niewielką objętość. Po następne części przygód Marii nie będę sięgała.
Żródło

Czytamy literaturę skandynawską i islandzką
Czytam opasłe tomiska
W 200 książek dookoła świata
Wyzwanie biblioteczne
Kapitan Żbik & Skandynawowie

środa, 25 marca 2015

"Pan Mercedes" - Stephen King

"Wszystkie religie kłamią. Wszystkie zasady moralne są złudzeniem. Nawet gwiazdy to miraż. Prawdą jest ciemność i jedyne, co się liczy, to złożyć oświadczenie, zanim wejdziesz w tę ciemność. Naciąć skórę świata, żeby została blizna. Ostatecznie tym jest cała historia : tkanką bliznowatą."
Tytuł oryginału: Mr.Mercedes.
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2014
 Cykl: Bill Hodges (tom 1)
Stron:574
Kraj:Stany Zjednoczone
Opisałam również: "Christine", "Podpalaczka", "Doktor Sen", "Mroczna wieża I:Roland" , "Mroczna wieża II: Powołanie trójki" , "Mroczna wieża III: Ziemie jałowe" , "Mroczna wieża IV : Czarnoksiężnik i kryształ" , "Mroczna wieża V : Wilki z Calla" , "Mroczna Wieża VI: Pieśń Susannah" , "Przebudzenie", "Mroczna wieża VII: Mroczna wieża"

Początek jest mocny, chociaż bez krwawych szczegółów. Pewnego poranka, w tłum bezrobotnych czekających na targi pracy, wjeżdża mercedes, zabijając osiem osób i raniąc wiele więcej. Siejące śmierć auto znika równie szybko, jak się pojawiło, nie pozostawiając żadnych śladów odnośnie kierowcy. Znaleziony samochód nie kieruje policji na trop mordercy, po którym pozostała tylko na siedzeniu kierowcy maska.

Bill Hodges był jednym z policjantów prowadzących sprawę tzw. Pana Mercedesa. Niestety była to jedna z tych spraw, które nie doczekały się rozwiązania. Teraz Bill jest już na emeryturze i jego życie wygląda beznadziejnie. Mieszka sam, ma sporadyczne kontakty z dorosłą już córką, dnie spędza na fotelu przed telewizorem, rozmawiając ze spluwą. Tak, Bill myśli o śmierci. Kilka razy już prawie się odważył, jednak zawsze coś go powstrzymuje. Życie Billa zmienia się w jednej chwili. Dostaje list. List od mordercy. Bill, po wcześniejszym szoku, wbrew swoim regułom, postanawia sam znaleźć ślady prowadzące do Pana Mercedesa. Korzystając z pomocy Jeremiego, młodego sąsiada, oraz w późniejszym czasie z komputerowych porad pewnej rozchwianej emocjonalnie pani w średnim wieku, Bill tropi mordercę.

Brady Hartfield, który przez długi czas po wjechaniu w tłum rozkoszował się swoim postępkiem, czuje się znudzony. Euforia opadła. Wpada na genialny pomysł, by popchnąć starego detektywa do samobójstwa. Dzięki obserwacji zna beznadzieję życia Billa i postanawia się zabawić jego kosztem. Jednak jego pomysł przynosi niespodziewane skutki. Bill znalazł sens życia i nie podda się, póki nie wytropi Brady'ego. Nie tego Brady oczekiwał. Rozjuszony zachowaniem emeryta, Brady zaczyna popełniać błędy.

Jak potoczy się rozgrywka pomiędzy starym detektywem a psychotycznym mordercą? Czy uda się powstrzymać następną masakrę?

King mnie nie zawiódł. Chociaż wolę horrory w jego wykonaniu, to przecież thriller czy kryminał nigdy nie był Kingowi obcy. Wiele jego książek ma wątki kryminalne, co chyba wielu osobom umknęło. Fabuła "Pana Mercedesa" nie jest ani odkrywcza, ani zaskakująca. Praktycznie cały przebieg akcji można z góry przewidzieć a zaskoczą nas jedynie szczegóły. W czym więc tkwi urok tej książki? Oczywiście w kreacji bohaterów, która jest naprawdę świetna. Bohaterowie są żywi, wielowymiarowi,  mają głębię. Nawet postaci poboczne, których jest zresztą niewiele, mają wyraźnie zarysowane, oryginalne cechy charakteru.  Brady jako psychopata jest postacią interesującą, wzbudzającą jednocześnie wstręt i ciekawość. Jego psychika jest ostro pokręcona i wnikanie w jego umysł było czystą "przyjemnością". Przemiana Billa z emeryta w depresji, w pełnego nadziei człowieka czynu, ożywionego nowym zadaniem też wypada dobrze, chociaż już udział co niektórych osób w śledztwie staje się czystą fantazją. Ale to nie przeszkadza. Mało wiarygodne lecz urozmaicające akcję.

Książkę czyta się błyskawicznie. Dużo dialogów, wartka, wciągająca akcja, krótkie rozdziały sprawiają, że strony uciekają w zastraszającym tempie. Pomimo pewnej przewidywalności powieść intryguje, właśnie ze względu na bohaterów. King to świetny gawędziarz, nic dziwnego więc, że z reguły udaje mu się zaprzątnąć uwagę czytelnika na dłużej. I chociaż "Pan Mercedes" moim zdaniem pozbawiony jest tak zwanego kingowskiego klimatu, to jako fanka autora, nie czuję się zawiedziona.  Książka mnie wciągnęła, zaintrygowała i sprawiła, że przez parę godzin świetnie się bawiłam.

Czytam opasłe tomiska
W 200 książek dookoła świata
Czytam Kinga
Wyzwanie biblioteczne