środa, 7 stycznia 2015

Lista książek do wyzwania u Marty:)

Jako, że zgłosiłam się do Wyzwania bibliotecznego u Marty Kor, muszę zrobić listę swoich książek, które mam zamiar przeczytać w tym roku. Po dłuższym zastanowieniu wybrałam następujące pozycje:

1. Kobieta bez twarzy - Anna Fryczkowska
2. Anioł stróż - Dean Koontz
3. Baśniowy morderca - Russel Craig
4. Betonowy pałac - Beata Grzegorzewska
5. BZRK - Michael Grant
6. Chór sierot - Sophie Hannah
7. Dallas '63 - Stephen King
8. Grobowiec z ciszy - Tove Alsterdal
9. Historia pana B. - Clive Barker
10. Jedyne dziecko - Jack Ketchum
11. Jej wszystkie życia - Kate Atkinson
12. Joyland - Stephen King
13. Kaiken -  Jean-Christophe Grange
14. Lato martwych zabaek - Antonio Hill
15. Miasto niepokoju - Denis Lehane
16. Monument 14. Odcięci od świata - Emmy Laybourne
17. Niechciani -  Yrsa Sigurdardóttir
18. Nie jestem seryjnym mordercą - Dan Wells
19.Nowa Ziemia - Julianna Baggott
20. Nowy drapieżnik - Zbigniew Zborowski
21. Policja - Jo Nesbo
22. Susza - Graham Masterton
23. Troje - Sarah Lotz
24. Wołanie kukułki -  Robert Galbraith
25. Wtargnięcie - Elena Sender
26. Zanim spłonę - Gaute Heivoll
27. Zarażeni - Sarah Langan
28. Za blisko domu -  Linwood Barclay
29. Wróg -  Charlie Higson
30. Ślepa wiara - Ben Elton

Nie mam pojęcia czy uda mi się wszystkie przeczytać, ale będę się starała, by wreszcie trochę zmniejszyć ilość książek na półce:)

poniedziałek, 5 stycznia 2015

"Potwór" - Patrick Bauwen

"W każdym małżeństwie jest jedna osoba dominująca i jedna zdominowana. To delikatna równowaga stworzona z niedopowiedzeń i niemych kompromisów, z nadużyć i poświęceń mniej lub bardziej zaakceptowanych. Może się to wydawać dziwne, ale dotyczy wszystkich."
Tytuł oryginału: Monster.
Wydawnictwo: Sonia Draga
    Rok wyd:2011
Stron:558
Kraj: Francja
Opisałam również "Tylko on wie"
To trzecia książka tego autora, którą miałam przyjemność przeczytać. Każda z nich mnie zaskoczyła. W pozytywnym sensie.Bauwen potrafi nieźle wprowadzać czytelnika w bład, za co mu się należą brawa. 

Paul mieszka sobie w małym amerykańskim miasteczku wraz z żoną i sześcioletnim synkiem. Niedawno otworzył gabinet lekarski, w sumie bardziej przypominający prywatne pogotowie ratunkowe. Zatrudnia kilku lekarzy i pielęgniarki, sam bardzo ciężko pracuje, by wyrobić sobie markę i zacząć spłacać kredyty.  Żona narzeka, że ciągle go nie ma, on sam czuje wyrzuty sumienia z powodu zaniedbywania rodziny, jednak nie ma wyjścia. Pewnej nocy do przychodni przyjeżdża jego najlepszy przyjaciel, policjant Cameron Cole, wraz z aresztowanym przez siebie osobnikiem. Nagim, poturbowanym, wzbudzającym w Paulu niepokój. Jak się okazuje, słusznie. Pacjent stawia opór, demoluje gabinet i zostaje odtransportowany przez Camerona. Po ich wyjściu Paul znajduje telefon. I to zmienia całe jego życie.
Jego żona znika z domu wraz z synem. Przerażony Paul nie wie, czy została porwana, czy może od niego odeszła. Wszędzie czycha zagrożenie a on nie wie zupełnie o co chodzi. W sprawę wydaje się zamieszany jego ojciec, z którym Paul nie utrzymuje żadnych kontaktów. Dlaczego ktoś go wrabia, dlaczego w jego życiu nic już nie jest normalne? Więcej napisać nie mogę, by nie spoilerować.

Książka odznacza się niezwykłym dynamizmem i zwrotnością akcji. Autor daje nam odpowiedź na jedno pytanie, tym samym powodując lawinę następnych pytań.  Paul to zwykły facet, nie żaden superbohater, częściej jest w defensywie niż w ofensywie, jednak stara się dociec prawdy, głównie ze względu na rodzinę. W dotarciu do prawdy pomaga mu Cameron oraz Connie, zatrudniona u niego pielęgniarka, która okazuje się bardzo przydatna przy internetowych poszukiwaniach. W tej książce prawie każda postać okazuje się kimś innym niż na początku można by sądzić. Totalnie zakręcona fabuła wciąga w wir wydarzeń, poznając nas z kilkoma szaleńcami, jeszcze większą ilością dziwolągów i zboczeńców. Kilka scen jest dość brutalnych, nasz zwyrodnialec lubi się rozkoszować bólem i wymyślaniem nowych metod zabijania. Mamy tu porwania, morderstwa, pościgi, handel ludźmi, starych cyrkowców, człowieka węża i inne dziwne rzeczy.
Czyta się to świetnie, natomist głębi zbyt wielkiej nie posiada. Typowo rozrywkowa lektura dla fanów mocniejszych wrażeń okraszonych sporą dawką humoru. Dużym plusem jest nieprzewidywalność i bardzo częste zwroty akcji. dynamizm oraz lekkie pióro autora. I chociaż całość jest maksymalnie odrealniona to nie ukrywam, że czytanie sprawiło mi nie lada frajdę.

niedziela, 4 stycznia 2015

Wczoraj zdjęciowo, dzisiaj książkowo:)

Dzisiaj krótko, bo zaraz zmykam do pracy:(
Chciałam Wam tylko pokazać książki, które zrobiły na mnie spore wrażenie w 2014 roku.

                                                                      (recenzja)
recenzja
recenzja
recenzja
recenzja
recenzja
recenzja
recenzja
recenzja
Totalnymi niewypałami okazaly się tylko dwie książki:
recenzja
recenzja
Nie wiem jakim cudem, ale w 2014 roku udało mi się przeczytać 146 książek.
Relaksującej niedzieli:)

sobota, 3 stycznia 2015

Rok 2014 zdjęciowo.

Witajcie:)
Naszło mnie dzisiaj na wspominki, ale bez obawy, nie będzie to żadne rozliczenie z ubiegłym rokiem, czy zestawienie książek. Nie będzie też żadnych postanowień noworocznych, bo już dawno się przekonałam, że niewiele z nich wynika:)
Jako,że mam dzisiaj wolne, co się rzadko w sobotę zdarza, poprzeglądałam sobie zdjęcia. I postanowiłam się nimi (no, powiedzmy niewielką ilością) z wami podzielić.
Styczeń 2014:
To ja (kucam) z najstarszą córką w mojej ówczesnej pracy.
Luty 2014:
Zimowy spacer, na którym nie ma ani grama śniegu:) Molo w Kołobrzegu.
Marzec 2014:

Jak zwykle udało mi się sfotografować swojego palca:) Niebo tego dnia wygladało naprawdę niesamowicie.
Kwiecień 2014:
Maj 2014:

Plaża w Ustroniu Morskim.
Czerwiec 2014:


Park w Koszalinie i mój synek w zerówce.
Lipiec 2014:
Typowe letnie rozrywki w Kołobrzegu:)
Sierpień 2014:
Takie sobie różne spacery.
Wrzesień 2014:
Najmłodszy syn Kacper i średnia córka Ola.
Październik 2014:
Udało mi się pójść na grzyby, zrobić głupią minę w pracy i zobaczyć pasowanie synka na ucznia:)
Listopad 2014:
Ubogi w zdjęcia, bo nie miałam czasu.
Grudzień 2014:
Dzieciaki wrzucają na choinkę wszystko co nie ma nóg:) Na ostatnim zdjęciu namiastka bałwana i zamarznięte pranie:D (Dzień wcześniej było cieplutko i bez śniegu)

I to by było na tyle. Rok 2014 nie był ani gorszy, ani lepszy niż poprzedni. Trochę wzlotów, trochę upadków. Jak u każdego. Jestem przede wszystkim wdzięczna, że minął bez żadnych poważniejszych chorób, że dzieciaki chcą się uczyć, że mam trochę czasu na czytanie i wszyscy jesteśmy sobie oddani.

Tak wyglądało morze dzisiaj:)

Życzę wszystkim udanej niedzieli:)



czwartek, 1 stycznia 2015

"Ślady krwi" - Jan Polkowski

"W blaknącym blasku miejskiego zmierzchu siwiejący mężczyzna tkwił nieruchomo w sfatygowanym fotelu. Drzemał, marzył lub nie żył. Kurz kłębił się nad jego głową w plamie fioletowego światła, które docierało do pokoju z pulsującego nerwowo neonu pralni chemicznej, mieszczącej się na parterze, po drugiej stronie ulicy."
Wydawnictwo:M
    Rok wyd:2013
Stron:437
Kraj:Polska




Henryka Harsynowicza poznajemy w czasie, kiedy mieszka w Kanadzie, pracuje w radio  a życie już od dawna nie sprawia mu żadnej radości. Ten samotny człowiek, który swoją samotność zawdzięcza samemu sobie, żyje z dnia na dzień, na niczym mu nie zależy, do niczego nie dąży. W zaciszu swego skromnego mieszkania sam ze sobą toczy debaty, sam sobie czyta książki od dawna przeczytane i sam wymyśla dalsze losy ukochanych bohaterów. Jego życie jest miałkie i nikomu niepotrzebne. Do czasu, gdy dostaje wiadomość od prawnika z Polski, że odziedziczył majątek po ojcu. Wiadomość ta skłania Henryka do powrotu na łono ojczyzny, za którą nigdy nie przestał tęsknić. Jak można się spodziewać, widok Polski po trzydziestu latach, znacznie odbiega od tego, co pozostawił kiedyś za sobą.
Henryk pochodził z zamożnej rodziny, w czasach, kiedy inni mieli niewiele, on miał wszystko. Swoją sytuację zawdzięczali ojcu Henryka, który należał do ubeckich prominentów. Z czasem Henryk zaczął robić wszystko na złość ojcu, na złość ojcu, a może też za sprawą przekonania, wstąpił do Solidarności i wylądował w więzieniu. Właściwie Henryk napawał się swoją sytuacją, był kimś ważnym, kimś pokrzywdzonym, kimś, kto potrafił się postawić. Mało go interesował los żony i córki pozostawionych samym sobie. Pomimo pogardy, jaką żywił do ojca, nie przeszkadzał mu fakt, że to właśnie ojciec pomaga żyć jego rodzinie. W końcu, po wielu namowach żony, wbrew sobie, decyduje się na wyjazd do Kanady. Jeśli jego żona miała nadzieję na nowe, lepsze życie, to szybko zdała sobie sprawę, że niestety i tutaj nic się nie zmieniło. Henryk o nic się nie starał, nie miał zamiaru zapuszczać tu korzeni, od czasu przyjazdu szykował się do powrotu. Trwał w zawieszeniu przez trzydzieści lat. W tym czasie zdążył stracić rodzinę.
Jego powrót do kraju, odziedziczone pieniądze i akcje, poruszyły czułe struny u wielu osób związanych niegdyś z jego ojcem. Henryk, pragnąc jedynie korzystać ze schedy po ojcu, oraz starając się o odzyskanie obywatelstwa, nie wiedząc nawet kiedy, wpada w nie lada tarapaty.

Zawsze wiedziałam, że nie lubię książek traktujących o polityce. Nie lubię też czasów PRL-u, w których dorastałam. Dlatego też książkę tą czytało mi się bardzo trudno. Muszę jednak przyznać, że powieść  świetnie obrazuje czasy komunizmu, zmiany ustrojowe oraz teraźniejszość, w której można odnaleźć wiele elementów przeszłości. Jak tak na to wszystko spojrzeć, to właściwie nic się nie zmieniło:(
Niestety nie polubiłam głównego bohatera. Wydaje mi się, że autorowi nawet nie zależało na tym, żeby można go było polubić. Henryk jawi mi się jako człowiek bez ikry, biegnący zawsze z prądem, nie starający się nic zmienić, nie walczący o rodzinę, egoistyczny, napawający się swoją niedolą . W życiu nie chciałabym mieć takiego męża.
Powieść Polkowskiego nie jest lekturą łatwą. To przekrój poprzez ustroje, polemika nad tożsamością narodową, wykaz absurdów zarówno za czasów komuny, jak i  w teraźniejszym ustroju. Język powieści jest niecodzienny, poetycki, pełen porównań i dygresji. Trzeba się porządnie skupić, żeby w pełni zrozumieć przesłanie autora. Jest to zdecydowanie literatura wyższych lotów, wymagająca od czytelnika pełni uwagi.

Polacy nie gęsi...

Czytamy powieści obyczajowe
Czytam opasłe tomiska
Europa da się lubić


Spełnienia marzeń, dużo czasu na relaks, miłości, zgody i radości życia w Nowym 2015 Roku Wam życzę. Gośka.