poniedziałek, 5 listopada 2012

"Córka słońca"- Barbara Wood

Moja opinia:

Barbara Wood to jedna z niewielu pisarek literatury kobiecej,której książki lubię czytać.Zabiera nas zawsze w podróż do różnych miejsc i różnych czasów.
Tym razem nasza podróż zaczyna się w 1150 roku,kiedy to poznajemy losy indiańskiego plemienia zamieszkującego Świętą Ziemię. Ta część książki podobała mi się najbardziej.Opisuje losy młodej dziewczyny,zmuszonej do opuszczenia swego plemienia,by w służbie Mrocznego Pana ulepić dzban,który przywoła deszcz.Poznajemy obrzędy,obyczaje i wierzenia Indian,różnice pomiędzy plemionami, narodziny wielkiej miłości i tragedię głównej bohaterki.
Część druga to opowieść o lekarzu,który po stracie żony traci wiarę i wyrusza w świat,aby ją odnaleźć.I tak trafia na ślady dawnej cywilizacji, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Sensem jego życia staje się odnalezienie ostatnich szamanów i poznanie tajemnej wiedzy istnienia.Akcja rozpoczyna się w 1910 roku,gdy na statku w czasie połogu umiera żona Farradaya.Po wielu latach podróży Farraday znajduje się w końcu na pustyni,gdzie prowadzone są wykopaliska.Tam poznaje swoją wielką miłość.
Trzecia część rozpoczyna się w 1932 roku i opowiada o córce Farradaya - Morganie.
Wszystkie części łączy jedna postać-Hoszitiwa-indianka,która stworzyła jedyny,niepowtarzalny dzban i zawarła w nim tajemnice wszechświata.
Książkę czyta się bardzo dobrze,nie zanudza, zaciekawia i świetnie opisuje poszczególne czasy.