piątek, 30 listopada 2012

"Serce w ogniu"- Nicholas Evans


"To, co najważniejsze w życiu,zawsze zdarza się przez przypadek."

Książka zaczyna się od dramatu. Nastoletnia dziewczyna wsiada do samochodu z nieznajomym i staje się współwinna zabicia policjanta. Sky nie jest z natury zła.I właściwie nie zrobiła nic złego.Lecz ląduje na obozie dla trudnej młodzieży,gdzie przez dwa miesiące ma zrozumieć siebie i zmienić swoje życie.
Następnie poznajemy Eda-fajnego gościa z bogatego domu,który kocha muzykę,pragnie wystawić musical i właśnie niedługo pozna miłość swojego życia.
Julia-nauczycielka dla trudnej młodzieży,która kocha swoją pracę i pokocha  Eda.
No i Connor.Wraz z matką prowadzi ranczo a raz do roku,w sezonie letnim jest strażakiem.Nie byle jakim strażakiem ale strażakiem zrzucanym ze spadochronem tuż przy granicy pożaru.Aha.Jest też najlepszym przyjacielem Eda.Również strażaka sezonowego.

Losy tej czwórki splotą się nierozerwanie i jeden wspólny sezon odmieni całe ich życie.
Jest to fajnie napisana książka traktująca o sile przyjaźni, dokonywaniu trudnych i bolesnych wyborów a także o miłości i poświęceniu.Nie jest to jakiś sztampowy romans,nie ma zakazanego trójkąta i chowania się po kątach.Jest miłość,która sprawia,że myślisz tylko o szczęściu tej drugiej osoby,nie o swoim.

  "Nie dowie się nigdy,co w sercu drzemie,
    Kto marszu nie przebył przez dym i płomienie."

Z książki dowiedziałam się też sporo o pracy strażaków w Montanie, wojnach w Afryce i trudnym zawodzie fotoreportera wojennego.

Narracja prowadzona jest przez każdą z wymienionych postaci,dzięki czemu poznajemy ich uczucia i powody takich a nie innych wyborów

Podobała mi się ta książka,polubiłam wszystkie fajnie zarysowane postacie i z przyjemnością śledziłam ponad dziesięć lat z ich życia pomimo tego,że domyślałam się zakończenia.