czwartek, 11 października 2012

"Mroczne popołudnie"- Dean Koontz

Moja opinia:
Jak na Koontza to książka jest lekka.Wątek paranormalny delikatny ale książka ciekawa.Mamy w niej do czynienia z Amy,która zajmuje się ratowaniem psów rasy golden rotriver.Z jakiego powodu nie wyjawię,gdyż spaliłabym książkę.Jej partnerem jest Chris-architekt,który w pewnym momencie zostaje nawiedzony przez jakąś siłę i zmuszony do rysowania obrazu oczu psa.Po co?To się także okaże:)Mamy też parę bezlitosnych,amoralnych morderców,którzy dla zabicia nudy podpalają domy wraz z mieszkańcami.I z pewnych powodów zaczynają dybać na życie Amy i Chrisa.Jest jeszcze Billy-wariat,który dla potwierdzenia,że życie nie ma sensu,zabija przypadkowych ludzi.I jest mała dziewczynka z zespołem Downa,żyjąca wiecznie w zamknięciu i poddawana psychicznym torturom.
Nie ma w książce zbyt wielu krwawych szczegółów ani bardzo szybkiej akcji.Napięcie jest stopniowane,wzrasta ciekawość o co w tym wszystkim chodzi.Końcówka mnie nie zaskoczyła,jednak ja lubię styl Koontza,dlatego nie żałuję czasu,który poświęciłam tej książce:)

2 komentarze:

  1. Widzę, że Koontza połykasz w ilościach masowych :) Też faceta lubię, ale oby nie za często. W jego powieściach denerwuje mnie często jedno -bohaterowie są zbyt kryształowi, bez skaz, a główni źli zepsuci do szpiku kości, bez odrobiny pozytywnych cech ;) Ale pomysły na fabułę ma świetne, czytając opisy z tyłu okładek zawsze mam chęć pobiegnąć z książką do kasy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację z tymi bohaterami:)Lubię Koontza ale też nie w nadmiarze,poza tym jego książki są lekkie,nie trzeba główkować,więc na odprężenie w sam raz:)I tak wolę Kinga:)))

    OdpowiedzUsuń