poniedziałek, 24 lipca 2017

"Grzesznik" - Artur Urbanowicz

Wierz mi, nie ma lepszego sposobu na uświadomienie sobie, czym jest zło, niż doświadczenie go na własnej skórze. Całe zło, które wyrządziłeś w swoim życiu, w końcu zostanie ci zwrócone. Z nawiązką. Bo zło zawsze wraca ze zdwojoną siłą.”























Wydawnictwo: Gmork
    Rok wyd:2017
Stron:473
Kraj: Polska

No i cóż mogę powiedzieć. Zaczęłam, skończyłam i nie znajduję żadnego powodu, byś i Ty, drogi czytelniku, nie zgrzeszył czytając tę powieść. Wiedziałam, byłam pewna, że druga książka autora spodoba mi się równie mocno jak pierwsza, w której Pan Urbanowicz uwiódł mnie swym plastycznym językiem. I mnie, w przeciwieństwie do niektórych, zupełnie nie przeszkadzały obszerne opisy. Jeśli takowe przeszkadzały Ci w „Gałęzistym” to tutaj możesz być spokojny. „Grzesznik” nie grzeszy opisami, jedynymi dłuższymi , zwartymi tekstami są rozważania o podłożu teologicznym, podane w formie dialogu tytułowego Grzesznika z głównym bohaterem powieści. I nie martw się, nie zostaniesz zalany falą religijnych rozważań, a co najwyżej zmuszony do zastanowienia nad swoim postępowaniem.

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że „Grzesznik” to powieść nieprzewidywalna, zaskakująca i zmieniająca swoje oblicze w miarę przewracania stron. Początkowo masz do czynienia z typowo gangsterskimi klimatami, gdzie główny bohater, Suchy, jawi się jako bezwzględny przywódca mafii działającej w Suwałkach i okolicy. Szczyci się on dużym posłuchem wśród swoich podwładnych, między innymi dzięki swojej brutalności i bezwzględności. Suchy nie waha się używać przemocy, nie zna litości i jest zdolny do wszystkiego, by osiągnąć swoje cele. Swoich ludzi traktuje jednak dobrze, z niektórymi łączą go stosunki bliskie przyjaźni. Jak mówi, rodzina, czyli żona i dwójka dzieci, jest dla niego najważniejsza, nie przeszkadza mu to jednak zdradzać żony i zaniedbywać dzieci. Jego życie upływa spokojnie, półświatek gra tak, jak on im zagra, do czasu, gdy zaczynają się wokół niego dziać coraz dziwniejsze rzeczy a jego uszu dobiega wiadomość, iż poprzedni boss wyszedł z więzienia i planuje odzyskać swoje terytorium. I tutaj zaczyna się powoli zmieniać profil powieści, z typowo sensacyjnej na początkowo lekką, z czasem coraz bardziej przerażającą powieść grozy. I nie myśl sobie, że to zabawna opowiastka o duchach, nawiedzeniu czy obłędzie. Nie, nie, Ty, kochany czytelniku, dostajesz jajko – niespodziankę, dwa w jednym. Twój mózg rejestruje dość przerażające obrazy, wraz z bohaterem zanurzasz się szaleństwie a jednocześnie zostajesz zmuszony do głębokiego zastanowienia, refleksjami nad swoim życiem. Początkowo wydarzenia spotykające Marka wydają się być zwykłymi porachunkami gangów i walką o władzę. Gdzieś w podświadomości jednak dostajesz sygnał, że to nie jest takie proste, że tutaj zdarzy się znacznie więcej. I dzieje się, oj, dzieje. Jest straszno, czasami wręcz zabawnie, do czasu, gdy zaczynasz główkować o co tu naprawdę chodzi. Przez większość lektury próbowałam wymyślić możliwe scenariusze dalszej akcji i w pewnym momencie zdaje się, że wszystko jest już jasne. Ja nawet zaczęłam się przez chwilę czuć zawiedziona. Co, to już koniec? Taki koniec? Niee...jęczało moje zapotrzebowanie na zupełnie inne rozwiązanie. I na szczęście się nie zawiodło.


Chcesz się dowiedzieć czegoś o bohaterach? Proszę bardzo. Jak pewnie zauważyłeś, głównym, przechodzącym przez koszmar bohaterem, jest Marek Suchocki zwany Suchym. Egoista, brutal, człowiek bez zasad i litości. Czasami gdzieś tam ujawnia jakąś miękkość, jednak szybko wskakuje na swoje tory. Wbrew temu, co pisze większość czytelników, nie polubiłam go ani trochę. Nawet to, przez co musi przejść nie sprawiło, iż zmieniłam o nim zdanie. Facet, który tak potraktował kobietę nie ma u mnie szans, choćby nie wiem co go spotkało.
Drugą z ważnych postaci jest tytułowy Grzesznik, człowiek w czerni, z kapeluszem na głowie i twarzą przypominającą piękną maskę. Postać tyleż tajemnicza, co przerażająca. Manipulator doskonały, osoba zaznajomiona z mową ciała, przed którą nic się nie ukryje. Psychopata nie wahający się przed żadnym ohydnym czynem. A jednocześnie osoba, która powoli otwiera nam oczy na to, co spotyka Suchego i dlaczego. I zmuszająca nas, czytelników, do zajrzenia w swoją duszę, do zmierzenia się z naszymi czynami i określenia, do jakiego stopnia się oszukujemy myśląc, iż jesteśmy osobami żyjącymi bez grzechu.
Oczywiście bohaterów jest tu znacznie więcej, począwszy od rodziny Marka, poprzez jego bandę, po goryli Grzesznika. Rozwiązanie z kochanką Suchego – bomba i masakra jednocześnie. Momenty spędzone wraz z bohaterem w domu rozpusty – coś strasznego. Autor igra na krawędzi, w pewnym momencie poczułam wręcz absurd sytuacji, jednak naprawdę, brawo za ten motyw z dzieckiem, bo ciężko mnie aż tak zaskoczyć. Generalnie brawa za całość fabuły, która drażni, bawi, straszy, niesmaczy i wprowadza ogólny chaos myśli. Kreacja bohaterów moim zdaniem jest genialna. Co tu dużo mówić, w ogóle wszystko w tej książce jest genialne. Kawał mocnej, dobrej i pomimo gatunku, mądrej literatury, która zapada w pamięć i budzi niepokój długo po odłożeniu lektury. Bawiłam się znakomicie, bywało, że uśmiałam się z dialogów, bywało, że spinałam mięśnie. Bywało i tak, iż kiwałam z politowaniem głową, po czym stwierdzałam, że moja inteligencja poszła spać, bo za cholerkę nie wpadnę na to, co jest naprawdę grane.

Tak więc, drogi czytelniku, jeśli dotrwałeś do końca, to wiesz już, iż powieść robi ogromne wrażenie, że nie jest to przeciętne czytadło, że zarówno się ubawisz, jak i przestraszysz, po czym zaczniesz intensywnie myśleć. Moim skromnym zdaniem jest to rewelacyjna powieść grozy, napisana świetnym stylem, plastycznym językiem, który pobudza wyobraźnię do granic możliwości. Nie miałam najmniejszych problemów z wizualizacją wydarzeń, co nie zawsze było plusem;p Szczerze polecam i gwarantuję, że nie ominą Cię emocje. Może nie porwie Cię tak, jak mnie ale na pewno poczujesz się zaintrygowany. W każdym razie „Grzesznik” jest jedną z lepszych książek, jakie czytałam w tym roku. Wyrazista, intrygująca, przemyślana w każdym calu. Po prostu dobra. Jeśli się nie boisz, czytaj!





























Panie Arturze, serdecznie dziękuję za możliwość przeczytania tej powieści jeszcze przed premierą i jednocześnie informuję, iż przeczytam każdą książkę spod Pana pióra, gdyż jest Pan genialnym pisarzem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz