Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stephen King. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stephen King. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 listopada 2017

"Pudełko z guzikami Gwendy" - Stephen King, Richard Chizmar

"...sekrety to kłopot, może największy kłopot ze wszystkich. Obciążają umysł i zajmują miejsce na świecie..." 
Wydawnictwo: Albatros
Rok wyd: 2017
  Tłumaczenie: Danuta Górska
Stron:176
 Kraj: Stany Zjednoczone
   
 Zawsze twierdziłam, że nie lubię krótkich form. I zdania nie zmienię. Ta krótka nowelka tylko utwierdziła mnie w tym, by po takowe nie sięgać. I nie, nie dlatego, że była kiepska. Wręcz przeciwnie. Im bliżej byłam końca, tym bardziej się wkurzałam, gdyż historia tu opisana byłaby świetnym materiałem na jakiegoś grubaska. Czuję wielki niedosyt.
Gwen miała dwanaście lat, kiedy spotkała tajemniczego mężczyznę w kapeluszu. Choć początkowo się wzbraniała zarówno przed rozmową, jak i później przed przyjęciem podarunku, w końcu ciekawość zwyciężyła. I tak dziewczynka stała się posiadaczką dziwnego pudełka, które zmieniło jej życie. W ciągu dziesięciu lat nie było dnia, by ten dziwny skarb nie wpływał w jakimś stopniu na jej losy. Ogromny ciężar trzymania go w sekrecie oraz odkryta z czasem odpowiedzialność, jaka na niej ciążyła, nie pozwalały jej w pełni cieszyć się życiem. A jednocześnie za sprawą pudełka życie Gwen stało się łatwiejsze. Z małej, zaokrąglonej, zakompleksionej dziewczynki, powoli wyrasta piękna, przebojowa dziewczyna, której wszystko się układa, wszystko wychodzi najlepiej. Czy jednak jest dzięki temu szczęśliwa? Czy po drodze się gdzieś nie zagubiła?

środa, 15 czerwca 2016

"Koniec warty" - Stephen King

Trzecia część Pana Mercedesa nie była może książką Kinga, na którą czekałam z wielką niecierpliwością, natomiast pewne było, że ją przeczytam.  Patrząc na zapowiedzi zastanawiałam się nad okładką. Czyżby King zaczął pisać o rybach? Cóż...poniekąd tak:) Po zapoznaniu się z treścią muszę przyznać, że okładka świetnie ją odzwierciedla .
Tytuł oryginału:End of Watch.
Wydawnictwo:Albatros
 Cykl: Bill Hodges (tom 3)
    Rok wyd:2016
Stron:480
Kraj: Stany Zjednoczone
Koniec warty, czyli przejście policjanta na emeryturę, dla Billa Hodgesa, który już od dawna jest na emeryturze, oznacza tutaj zupełnie coś innego. Zanim jednak Bill będzie mógł zakończyć swoją wartę, stanie przed ostateczną rozgrywką ze swoim wrogiem, złem w czystej postaci, Brady'm Hartsfieldem. Brady, zamieniony w poprzedniej części w "warzywko", dzięki nielegalnej terapii zastosowanej przez jednego z lekarzy, zaczyna powracać do zdrowia. Jego ciało nadal jest niesprawne, natomiast psychika ma się coraz lepiej, co Brady skutecznie ukrywa. Nie dość tego, zaczyna  u siebie odkrywać nowe zdolności parapsychiczne, nad którymi bezustannie pracuje. W jego głowie rodzi się plan zemsty, który może kosztować życie wiele niewinnych istnień.

"Koniec waty" to dobre zwieńczenie trylogii, w której autor do wątku kryminalnego dodał wątki parapsychiczne. Telekineza, zawładnięcie umysłem innego człowieka, oddziaływanie na dużą grupę ludzi przy pomocy przekazów podprogowych, zaszczepianie złych myśli, użycie techniki przeciwko człowiekowi. King ukazuje również, jak bardzo ludzie samotni oraz nastolatki są podatni na sugestie dotyczące samobójstwa. Przerażająco ukazane jest zaszczepianie myśli samobójczych i efekt, do jakiego to prowadzi. Fragmenty opisujące Brady'ego, jego przebudzenie i dochodzenie powoli do celu, bardzo mi się podobały, chociaż siłą rzeczy są mało wiarygodne, zwłaszcza te dotyczące użycia techniki. Jednak nie będę się czepiała. To jest King, to jest fantastyka i to mi się podobało.
Inna sprawa to warstwa kryminalna, która tutaj akurat jest średnio zadowalająca. Zaangażowanie policji jest praktycznie zerowe, cała sprawa spada na Billa i Holly, pod koniec dołącza do nich także Jerome. Zakończenie jest przewidywalne i nie tak widowiskowe, jak mogłoby być. Całość jednak czyta się naprawdę szybko i z dużym zaangażowaniem, gdyż w tym tomie akcja jest naprawdę szybka. Są także momenty smutne, momenty wzruszeń oraz chwile grozy. Bohaterowie są ciekawie wykreowani, nie ma wprawdzie głębszej analizy psychologicznej, z któej King jest znany, jednak jego postaci na pewno nie są papierowe. Kreacja Brady'ego, zła wcielonego, moim zdaniem jest świetna a elementy parapsychiczne dodają tutaj smaczku. 

Chociaż można by tu znaleźć parę mankamentów, ja osobiście jestem zadowolona z lektury. Było zabawnie, było smutno i powiało grozą. Czego chcieć więcej?

Czytam fantastykę
Czytam opasłe tomiska

środa, 25 marca 2015

"Pan Mercedes" - Stephen King

"Wszystkie religie kłamią. Wszystkie zasady moralne są złudzeniem. Nawet gwiazdy to miraż. Prawdą jest ciemność i jedyne, co się liczy, to złożyć oświadczenie, zanim wejdziesz w tę ciemność. Naciąć skórę świata, żeby została blizna. Ostatecznie tym jest cała historia : tkanką bliznowatą."
Tytuł oryginału: Mr.Mercedes.
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2014
 Cykl: Bill Hodges (tom 1)
Stron:574
Kraj:Stany Zjednoczone
Opisałam również: "Christine", "Podpalaczka", "Doktor Sen", "Mroczna wieża I:Roland" , "Mroczna wieża II: Powołanie trójki" , "Mroczna wieża III: Ziemie jałowe" , "Mroczna wieża IV : Czarnoksiężnik i kryształ" , "Mroczna wieża V : Wilki z Calla" , "Mroczna Wieża VI: Pieśń Susannah" , "Przebudzenie", "Mroczna wieża VII: Mroczna wieża"

Początek jest mocny, chociaż bez krwawych szczegółów. Pewnego poranka, w tłum bezrobotnych czekających na targi pracy, wjeżdża mercedes, zabijając osiem osób i raniąc wiele więcej. Siejące śmierć auto znika równie szybko, jak się pojawiło, nie pozostawiając żadnych śladów odnośnie kierowcy. Znaleziony samochód nie kieruje policji na trop mordercy, po którym pozostała tylko na siedzeniu kierowcy maska.

Bill Hodges był jednym z policjantów prowadzących sprawę tzw. Pana Mercedesa. Niestety była to jedna z tych spraw, które nie doczekały się rozwiązania. Teraz Bill jest już na emeryturze i jego życie wygląda beznadziejnie. Mieszka sam, ma sporadyczne kontakty z dorosłą już córką, dnie spędza na fotelu przed telewizorem, rozmawiając ze spluwą. Tak, Bill myśli o śmierci. Kilka razy już prawie się odważył, jednak zawsze coś go powstrzymuje. Życie Billa zmienia się w jednej chwili. Dostaje list. List od mordercy. Bill, po wcześniejszym szoku, wbrew swoim regułom, postanawia sam znaleźć ślady prowadzące do Pana Mercedesa. Korzystając z pomocy Jeremiego, młodego sąsiada, oraz w późniejszym czasie z komputerowych porad pewnej rozchwianej emocjonalnie pani w średnim wieku, Bill tropi mordercę.

Brady Hartfield, który przez długi czas po wjechaniu w tłum rozkoszował się swoim postępkiem, czuje się znudzony. Euforia opadła. Wpada na genialny pomysł, by popchnąć starego detektywa do samobójstwa. Dzięki obserwacji zna beznadzieję życia Billa i postanawia się zabawić jego kosztem. Jednak jego pomysł przynosi niespodziewane skutki. Bill znalazł sens życia i nie podda się, póki nie wytropi Brady'ego. Nie tego Brady oczekiwał. Rozjuszony zachowaniem emeryta, Brady zaczyna popełniać błędy.

Jak potoczy się rozgrywka pomiędzy starym detektywem a psychotycznym mordercą? Czy uda się powstrzymać następną masakrę?

King mnie nie zawiódł. Chociaż wolę horrory w jego wykonaniu, to przecież thriller czy kryminał nigdy nie był Kingowi obcy. Wiele jego książek ma wątki kryminalne, co chyba wielu osobom umknęło. Fabuła "Pana Mercedesa" nie jest ani odkrywcza, ani zaskakująca. Praktycznie cały przebieg akcji można z góry przewidzieć a zaskoczą nas jedynie szczegóły. W czym więc tkwi urok tej książki? Oczywiście w kreacji bohaterów, która jest naprawdę świetna. Bohaterowie są żywi, wielowymiarowi,  mają głębię. Nawet postaci poboczne, których jest zresztą niewiele, mają wyraźnie zarysowane, oryginalne cechy charakteru.  Brady jako psychopata jest postacią interesującą, wzbudzającą jednocześnie wstręt i ciekawość. Jego psychika jest ostro pokręcona i wnikanie w jego umysł było czystą "przyjemnością". Przemiana Billa z emeryta w depresji, w pełnego nadziei człowieka czynu, ożywionego nowym zadaniem też wypada dobrze, chociaż już udział co niektórych osób w śledztwie staje się czystą fantazją. Ale to nie przeszkadza. Mało wiarygodne lecz urozmaicające akcję.

Książkę czyta się błyskawicznie. Dużo dialogów, wartka, wciągająca akcja, krótkie rozdziały sprawiają, że strony uciekają w zastraszającym tempie. Pomimo pewnej przewidywalności powieść intryguje, właśnie ze względu na bohaterów. King to świetny gawędziarz, nic dziwnego więc, że z reguły udaje mu się zaprzątnąć uwagę czytelnika na dłużej. I chociaż "Pan Mercedes" moim zdaniem pozbawiony jest tak zwanego kingowskiego klimatu, to jako fanka autora, nie czuję się zawiedziona.  Książka mnie wciągnęła, zaintrygowała i sprawiła, że przez parę godzin świetnie się bawiłam.

Czytam opasłe tomiska
W 200 książek dookoła świata
Czytam Kinga
Wyzwanie biblioteczne

czwartek, 5 lutego 2015

"Mroczna wieża VII: Mroczna wieża" - Stephen King

"Oto jest, myślał. Oto moje przeznaczenie, koniec mojej życiowej drogi. A mimo to moje serce wciąż bije (choć to prawda, że trochę szybciej), krew krąży w żyłach, i nie wątpię, że kiedy się pochylę, żeby chwycić rączki tego przeklętego wózka, pewnie zatrzeszczy mi w krzyżu i może puszczę bąka. Nic się nie zmieniło."

Tytuł oryginalny:The dark tower VII:The dark tower.
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2006
Cykl: Mroczna Wieża (tom 7)
Stron:767
Kraj:Stany Zjednoczone
Opisałam również: "Christine", "Podpalaczka", "Doktor Sen", "Mroczna wieża I:Roland" , "Mroczna wieża II: Powołanie trójki" , "Mroczna wieża III: Ziemie jałowe" , "Mroczna wieża IV : Czarnoksiężnik i kryształ" , "Mroczna wieża V : Wilki z Calla" , "Mroczna Wieża VI: Pieśń Susannah" , "Przebudzenie"

 Ka-tet Rolanda zmierza do kresu swej drogi. Muszą jeszcze powstrzymać Łamaczy, którzy zamknięci w mieście - więzieniu, Algul Siento, pracują nad złamaniem przedostatniego Promienia podtrzymującego Mroczną Wieżę. Muszą również uratować leniwego (lub tchórzliwego) pisarza, który zaprzestał pisania o Mrocznej Wieży. Jak im pójdzie i kto dotrwa do końca?

Czytając ostatni tom Mrocznej Wieży co jakiś czas łapałam się na myśli, że King to geniusz:) Oczywiście wiedziałam o tym już wcześniej, lecz to, jak szczegółowo, dokładnie i precyzyjnie wymyślił całe światy, jak plastycznie opisał przeróżne stwory, jak bawił się emocjami czytelnika, sprawiło, że utwierdziłam się w swoim przekonaniu. Cały cykl ma w sumie 4050 stron! Sprawić, by wszystkie wątki się zamknęły a wszystko ułożyło w doskonałą całość to naprawdę wielki wyczyn. Nic dziwnego, że napisanie tego dzieła zajęło Kingowi 25 lat. Co ciekawe w całym cyklu można odnaleźć bohaterów z innych książek autora, między innymi z "Miasteczka Salem" czy "Bastionu". Podobnie jak w poprzedniej części, tutaj również mamy do czynienia z Kingiem jako bohaterem książki, w mniejszej ilości, jednak bardzo mi się to podobało.
Zdaję sobie sprawę, że nie obyło się bez paru wpadek, że czasami można się doszukać jakiejś dziury, jednak dla mnie całość była rewelacyjna i bardzo żałuję, że mam ją już za sobą. Szczerze polecam cały cykl, chociaż zapewne nie każdemu przypadnie on do gustu. Jest przegadany jak to u Kinga bywa, ale mamy tu moc wszystkiego: nienawiść, miłość, nadzieję, radość, walkę z maszynami, z wampirami, ze stworzeniami o jakich nie słyszałam, walkę na pięści, na rewolwery, na świetlne dyski. Mamy super świetnie wykreowanych bohaterów, z którymi nie da rady się nie zżyć przez tyle stron. Masa przygód, mnóstwo emocji, rozruch wyobraźni gwarantowany:) Niektórzy zniechęcają się po pierwszym tomie, który jest najkrótszy i najmniej dynamiczny. Jednak niezbędny. Myślę, że osoby, które sięgną po drugi tom,  dla mnie najbardziej zaskakujący, będą chciały poznać przygody ka-tet do końca.
I cóż mogę jeszcze powiedzieć. Czytajcie:)
Czytam fantastykę
Wyzwanie biblioteczne
Czytam Kinga
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska

środa, 28 stycznia 2015

"Mroczna Wieża VI: Pieśń Susannah" - Stephen King

"Mia, posłuchaj mnie, usiłowała przekonać ją Susannah. Mogę je powstrzymać, a przynajmniej sądzę, że mogę, ale musisz mi w tym pomóc. Usiądź. Jeśli nie usiądziesz, nie odpoczniesz przez chwilę, sam Bóg wszechmogący nie zdoła opóźnić narodzin dziecka. Czy mnie rozumiesz? Czy mnie słyszysz?"
Tytuł oryginalny:The dark tower VI:Song of Susannah.
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2005
Cykl: Mroczna Wieża (tom 6)
Stron:461
Kraj:Stany Zjednoczone
Opisałam również: "Christine", "Podpalaczka", "Doktor Sen", "Mroczna wieża I:Roland" , "Mroczna wieża II: Powołanie trójki" , "Mroczna wieża III: Ziemie jałowe" , "Mroczna wieża IV : Czarnoksiężnik i kryształ" , "Mroczna wieża V : Wilki z Calla" , "Przebudzenie"

Roland i jego ka-tet zakończyli walkę z wilkami. I chociaż walka zakończyła się sukcesem, utracili Susannah, która została porwana przez nawiedzającą ją, ciężarną Mię. Mia przejmuje kontrolę nad ciałem Susannah i ucieka do Nowego Jorku roku 1999. Jak się można spodziewać, przyjaciele postanawiają ją uratować. Nie wszystko idzie po ich myśli. Eddie wraz z Rolandem trafiają do roku 1977, gdzie muszą dokończyć sprawę działki, na której rośnie czarodziejska róża, a Jack z Ejem i nowym członkiem załogi, Perem Callahanem ruszają na poszukiwania kobiet. Jak zwykle czeka ich sporo przygód. Jack i Pere będą się musieli zmierzyć z różnymi stworami, a Roland i Eddie wpadną w odwiedziny do Stephena Kinga:)

Jak zwykle czytałam z ogromną przyjemnością, całkowicie wchłonięta przez stworzony świat. Kibicowałam Susannah w wewnętrznej walce z Mią, która pomimo wyrządzonego przez nią zła, wzbudziła moją sympatię. Smuciłam się, kiedy jeden z członków drużyny oddał życie za drugiego. No i oczywiście wątek z Kingiem! Świetna sprawa. Poznajemy Kinga w momencie, kiedy skończył pisać "Misteczko Salem" a początki "Mrocznej wieży" leżą zapomniane gdzieś w garażu. Na końcu książki zapoznajemy się z pamiętnikiem pisarza, w którym dowiadujemy się jakie postacie i wydarzenia pchnęły go do pisania danych tomów. Bardzo fajnie się to czytało, chociaż jest to fikcja. A może nie całkowita?

Lekturę uważam za udaną i właśnie zaczęłam czytać ostatni tom. Nie mogłam się powstrzymać:) Żałuję tylko, że to już koniec. Bardzo polubiłam bohaterów i ich światy.

Czytam fantastykę
Wyzwanie biblioteczne
Czytam Kinga
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska

czwartek, 27 listopada 2014

"Przebudzenie" - Stephen King

"Zatrzymał się i spuścił głowę. Kiedy ją podniósł, zobaczyłem, że spokój i normalność - a może ich pozory - pierzchły bez śladu. Na jego twarzy malowała się furia tak głęboka, tak mroczna, że odruchowo cofnąłem się o krok."
Tytuł oryginału:Revival
Wydawnictwo:Prószyński Media
  Rok wyd:2014
Stron:536
Kraj:Stany Zjednoczone


Znacie to uczucie, kiedy czekacie z niesamowitą niecierpliwością na jakąś książkę, nastawieni na super lekturę, na wielkie wow, na totalny odlot od rzeczywistości, a już po przeczytaniu owej książki nie wiecie co o niej napisać? Jestem fanką Kinga od wielu, wielu lat. Przeczytałam większość jego książek. Czasami nie mogłam się od nich oderwać. Czasami lektura nie przynosiła satysfakcji. Normalne. Zawsze jednak uwielbiałam jego styl, kreację bohaterów, budowanie atmosfery. Tym razem jednak czuję się totalnie rozczarowana. I jest mi z tego powodu źle. To oczywiście nie wina pisarza, gdyż napisał dobrą książkę, w stylu, jaki mu odpowiadał. Napisał to, co chciał. Tyle, że ja chciałam zupełnie co innego przeczytać:) Nastawienie i oczekiwania wobec książki mogą przynieść wiele smutnych konsekwencji. I tak stało się ze mną. Nad czym ubolewam, bo mogłam wynieść z tej książki więcej, gdybym się nie nastawiła, jak gdzieś wyczytałam, na wielki powrót króla. Przewracałam strona za stroną, w oczekiwaniu, aż coś się zacznie wreszcie dziać. Działo się. Jasne, że się działo. Tyle, że ja czekałam na dreszcze strachu, które mnie ogarną.  Dostałam jedynie, gdzieś tam w tle, lekki niepokój. Słyszałam, że najlepsza jest końcówka książki, że King przeszedł samego siebie. Może dla kogoś, kto rzadko czyta takie książki istotnie tak jest. Dla mnie nie było tam nic, czego już wcześniej bym nie czytała. Nie bałam się. Ciągle czekałam. I nic.

Fabuła książki jest dość prosta. Opowiada głównie o życiu głównego bohatera, którego poznajemy, gdy ma sześć lat i w jego życiu po raz pierwszy pojawia się Charles Jacobs. Historię poznajemy dzięki opowieści Jami'ego, który prowadzi nas przez całe swoje życie. Poznajemy zatem jego rodzinę, sielskie życie w Nowej Anglii, powoli rozwijającą się karierę gitarzysty i staczanie się na dno. Kiedy Charles Jacobs ponownie pojawia się w jego życiu, Jamie jest wrakiem człowieka.
Kim jest Charles Jacobs? Kiedy mamy z nim styczność po raz pierwszy, Charles jest młodym pastorem, który zostaje skierowany na posługę do wsi zamieszkałej przez Jamie'go. Sympatyczny pastor ma piękną żonę i małego synka. Oraz pasję, jaką jest zabawa energią. Charles wierzy, że energia elektryczna posiada niezwykłą moc , która jest nieodkryta i nienazwana. Jego życie toczyłoby się zapewne utartym szlakiem, gdyby nie nagła śmierć najbliższych. Pastor, ogarnięty rozpaczą, traci wiarę i daje upust swym uczuciom w trakcie odprawianego kazania. Po czym zostaje wydalony ze stanowiska. I znika nam i Jamie'mu z oczu na wiele lat. Spotykamy go ponownie, gdy jest kuglarzem na jarmarku i tworzy elektryczne portrety. To wtedy ratuje życie Jamie'mu i związuje go ze sobą na zawsze. Choć właściwie ich losy związały się ze sobą już przed laty.
Główne postaci, jak to u Kinga, są wykreowane bardzo dobrze. Najciekawszą postacią jest oczywiście Charles Jacobs, który przechodzi drastyczną przemianę. Co do Jamie'go, to zabrakło mi trochę głębi, może dlatego, że autor próbując streścić nam jego życie, siłą rzeczy musiał robić skoki w czasie. Ubolewałam zwłaszcza nad wątkiem jego siostry, o którym tylko napomknięto. Chętnie poznałabym szczegóły. Obserwując życie Jamie'go sporo się dowiadujemy o muzyce ówczesnych czasów, wokół której kręci się życie chłopaka, a później dorosłego mężczyzny.

Swoją opowieść King snuje jak zwykle ciekawie, dzięki czemu książka się nie dłuży. Powoli wprowadza elementy budzące niepokój, cudowne uzdrowienia i ich koszmarne następstwa. Cel, do jakiego dąży Jacobs był dla mnie oczywisty niemal od początku, więc końcówka nie była dla mnie zaskoczeniem. Rozwiązanie również. King, jak sam pisze we wstępie, tą powieścią składa hołd kilku pisarzom, którzy byli dla niego inspiracją od lat. Dlatego też w "Przebudzeniu" mamy wiele odniesień do książek owych pisarzy, które dość łatwo wychwycić pod warunkiem, że się czytało ich książki. King nawiązuje także do kilku swoich książek. Ja znalazłam między innymi elementy "Zielonej mili", "Joyland", "Mrocznej wieży", "Bastionu". Może kilka mi umknęło:)
Atmosfera książki jest zmienna. Początkowo sielski obrazek wsi zostaje zbrukany gwałtowną śmiercią żony i synka pastora. Niewinne zabawy elektrycznością, jakie pokazywał dzieciom pastor, wzbudzają lekki niepokój, czytelnik spodziewa się, że coś jest na rzeczy. Zwłaszcza po cudownym uzdrowieniu brata Jamie'go. Przez środkową część książki, kiedy poznajemy losy głównego bohatera, atmosfera jest spokojna, bardziej dramatyczna. Z czasem staje się coraz bardziej niepokojąca, by na koniec wybuchnąć grozą.
No i właśnie mnie ta groza nie ogarnęła, nad czym ubolewam do tej pory.

Nie chcę absolutnie nikomu odradzać tej książki, bo jest to książka dobra. Przypadnie do gustu zwłaszcza tym osobom, które nie czytują zbyt wiele książek grozy.Fani Kinga z kolei mogą mieć frajdę z odnajdywania śladów jego wcześniejszej twórczości. Jednak zagorzali zwolennicy horrorów na pewno się rozczarują. Przez większość czasu książka jest bardziej powieścią obyczajową, z lekką domieszką elementów grozy. Jeśli nie podejdzie się do książki z nastawieniem na ekstremalne wrażenia, to lektura będzie bardzo przyjemna.
Czytam fantastykę
Gra w kolory
Grunt to okładka
Czytam literaturę amerykańską
Czytam Kinga
Czytam opasłe tomiska

wtorek, 11 listopada 2014

"Mroczna wieża V : Wilki z Calla" - Stephen King

"On wie, że to sen sprowadzony przez jedną niewinną uwagę Slightmana, a mimo to nie może przed nim uciec. Zawsze szukajcie tylnych drzwi, zwykł mówić im Cort, lecz jeśli z tego snu jest jakieś tylne wyjście, to Roland nie potrafił go znaleźć. Słyszałem o wzgórzu Jericho oraz innych krwawych i heroicznych potyczkach, tak powiedział zarządca Eisenharta, lecz dla Rolanda wzgórze Jericho było jak najbardziej realne. A dlaczego nie? Przecież tam był. To był ich koniec. Koniec całego świata."
Tytuł oryginału: The dark tower V: Wolves of the Calla
Wydawnictwo:Albatros
 Cykl: Mroczna wieża (tom 5)
Rok wyd:2004
Stron:732
Kraj:Stany Zjednoczone

Calla Bryn Sturgis to małe rolnicze miasteczko położone w świecie pośrednim. Ludzie żyją tu spokojnie zajmując się uprawą ryżu, hodowlą zwierząt, własną rodziną. Miasteczko ma jednak cechę charakterystyczną. Rodzą się tu praktycznie same bliźnięta a raz na dwadzieścia lat Calla najeżdża horda Wilków. Na siwych koniach, w siwym ubraniu, zakapturzeni, w maskach na twarzy wjeżdżają do miasta, porywają jedno dziecko z bliźniaczej pary w każdej rodzinie, po czym wyjeżdżają ze swym łupem. Niektóre z porwanych dzieci powracają do swych rodzin. Nie są już jednak normalnymi dziećmi lecz pokurami. Wielkimi istotami z pustymi mózgami. Kiedy poznajemy mieszkańców miasteczka, właśnie otrzymują wiadomość o zbliżającym się ataku Wilków. Mają około miesiąca. Tym razem jednak jeden z chłopów, ojciec aż dwóch par bliźniaków, nie chce poddać się biernie przemocy. Chce walczyć. Tylko jak?

Na szczęście do miasta zbliża się pewna grupa ludzi. Drogą promienia wędruje Roland wraz ze swoim ka-tet. Eddi, Susannah, Jack i Ej, wraz z Rolandem, prą cały czas do przodu w poszukiwaniu drogi do Mrocznej Wieży. Przeczuwają, że niedługo zdarzy się coś strasznego, że ktoś będzie ich prosił o pomoc. Mają jednak także swoje problemy a ich więź ka-tet zostanie poddana próbie.

Jak nietrudno się domyślić, grupa Rolanda postanowi pomóc ludziom z wioski w ochronie dzieci. Czym lub kim są Wilki? I jak we czworo mają wystąpić przeciwko czterdziestu a może i sześćdziesięciu Wilkom?

W tej części poznajemy również bardzo ciekawą postać jaką jest wielebny Callahan zwany Starym Człowiekiem. Jego los, jak się okazuje w trakcie opowieści, jest ściśle związany z losem ka-tet Rolanda a życie, jakie wiódł, równie ciekawe, jak losy pozostałej czwórki.

Książkę wręcz pochłonęłam. Pomimo tego, że praktycznie cała składa się głównie z przygotowań do walki z Wilkami i opowieści Callahana o jego życiu, to  bardzo mnie wciągnęła. Przegadana, jak to tylko King potrafi, jednak zajmująca. Nasiąknęłam tym klimatem i ciężko było się z niego otrząsnąć:)








Czytam fantastykę
Czytam literaturę amerykańską
Czytam Kinga
Czytam opasłe tomiska





Zostały mi jeszcze dwa tomy, które spokojnie czekają na półce. Coś czuję, że ciężko będzie mi się rozstać z Rolandem i jego światem. Jeśli jeszcze nie spróbowałeś czytać cyklu Mrocznej Wieży to zachęcam. Pomimo tego, że cały cykl odbiega od typowej twórczości Kinga, to jest to kawał świetnej fantastyki z drobiazgowo wykreowanym światem, czy może powinnam napisać światami. Bo światów jest tutaj wiele.


wtorek, 29 lipca 2014

"Mroczna wieża IV : Czarnoksiężnik i kryształ" - Stephen King

"Próbowała pamiętać, jak tańczył z nią tej nocy. Próbowała pamiętać ich pierwsze spotkanie na ciemnej drodze. Dzięki, sai, to dobre spotkanie, powiedział i tak, to było dobre spotkanie, mimo wszystko, mimo żałosnego zakończenia wśród ludzi będących przecież jej sąsiadami, których światło księżyca zmieniło w tańczące potwory, mimo bólu, zdrady i tego, co miało nadejść."



Tytuł oryginalny:THE DARK TOWER IV: WIZARD AND GLASS
Wydawnictwo: Albatros
Rok wyd:2003
Stron:815
Kraj:Stany Zjednoczone
Opisałam również: "Christine" , "Podpalaczka" , "Doktor Sen" , "Mroczna wieża I:Roland" , "Mroczna wieża II: Powołanie trójki" , "Mroczna wieża III: Ziemie jałowe" 





Bardzo byłam ciekawa tej części opowieści. Poprzednia skończyła się w takim miejscu, że aż mnie skręcało, żeby sprawdzić, co będzie dalej. Dalsza część rozgrywki z inteligentnym pociągiem, seria zagadek, które wykorzystałam później w domu, ciekawość, jaki etap podróży będzie następny i czy wszyscy dotrwają do końca.
Kiedy nasi bohaterowie wychodzą cało z opresji, lądują w Topece, gdzie Roland w ciągu jednej nocy opowiada im swoją historię. I chociaż King historię młodości Rolanda rozwlekł, jak tylko się dało najmocniej, to czytało mi się ją rewelacyjnie. Może nie od początku, bo muszę przyznać, że początek historii mnie nie wciągnął i nawet odłożyłam książkę na dość długi czas. Jednak na szczęście wróciłam.
Poznajemy Rolanda jako czternastoletniego chłopca, który wraz z dwoma przyjaciółmi zostaje wysłany przez ich ojców do małego miasteczka Hambry. To tam właśnie Roland pokocha Susan, zmierzy się z wygnańcem Jonasem i starą wiedźmą, opętaną przez czarodziejską kulę. Poznajemy przyjaciół chłopaka, którzy są bardzo fajnymi postaciami i jestem niezmiernie ciekawa ich dalszych losów. Opowieść Rolanda jest opowieścią o młodzieńczej miłości, walce dobra ze złem, intrygach, nadziejach, zdradach. Pozwala nam lepiej poznać sposób myślenia głównego bohatera, powód jego smutku i bezmiernej samotności. Nie jest to rzewna historia miłosna, lecz pełna przygód historia o czymś, co mogło stać się piękne, lecz nie zdążyło się spełnić.
King jak zwykle nie uniknął paru dłużyzn, jednak ja mu to zawsze wybaczam, gdyż język, jakim operuje jest tak plastyczny, że czytelnik odnosi wrażenie, jakby znajdował się w środku opowieści. Wykreowany świat jest niesamowicie prawdziwy, pełen szczegółów, drobnych niuansów, nadających światu jeszcze większej głębi.

Po zapoznaniu się z historią Rolanda, cała drużyna przyjaciół zmierzyć się jeszcze musi z przeszkodą, jaką jest zamek, do złudzenia przypominający ten z krainy Oz i nie dać się uwieść Karmazynowemu Królowi.

Rozpoczyna się dalsza część wędrówki...


Czytam fantastykę
Czytam literaturę amerykańską
Wyzwanie biblioteczne
Czytam Kinga
Czytam opasłe tomiska
Z literą w tle

sobota, 1 marca 2014

"Mroczna wieża III: Ziemie jałowe"- Stephen King

"Roland przystanął na skraju polany. Siedząca na jego ramionach Susannah z niedowierzaniem spojrzała na otwartą przestrzeń. Stwór stał pod drzewem, w miejscu, gdzie Eddie siedział trzy kwadranse wcześniej, kiedy ona i rewolwerowiec opuszczali obóz. Przez zasłonę gałęzi i ciemnozielonych igieł widziała tylko zad niedźwiedzia i część dolnej połowy ciała. Pas Rolanda leżał obok, pod nogami stwora. Zauważyła, że kabura jest pusta.
- Mój Boże - mruknęła."

Trzecia część Mrocznej Wieży jest równie zajmująca ja część druga. Roland ściągnął już do swojego świata swoich dwóch towarzyszy. Jednak okazuje się, że zmiany, jakie zapoczątkował w trzecich drzwiach, odbiły się na jego życiu. Roland czuje się coraz gorzej, ma wrażenie, że oszaleje, słysząc głosy w swojej głowie. Zmieniając przeszłość, sprawił, że i on, i Jack, nie dadzą rady żyć normalnie, dopóki jego towarzysz z części pierwszej, mały chłopiec - Jack, któremu Roland pozwolił zginąć, jednak później go uratował, co sprawiło, że oboje żyją jakby w dwóch światach, nie przejdzie na stronę Rolanda. Ale namieszałam:) W każdym razie oboje mają podwójne wspomnienia, te prawdziwe i te, które miały być a ich nie ma. Jack musi odnaleźć drogę do świata Rolanda, a towarzysze Rolanda muszą mu w tym pomóc. Przy okazji mają przyjemność walczyć z niedźwiedziem-gigantem, który okazuje się robotem. A także z demonem, który zostanie ujarzmiony przez Susannah.  Kiedy ich skład stanie się pełny, czyli dołączy do nich Jack, a także małe mówiące zwierzątko przypominające psa, towarzystwo może wyruszyć w dalszą drogę. Ich celem staje się miasto Lud,w którym mają nadzieję odnaleźć pociąg, który przewiózłby ich przez Jałowe Ziemie. Czeka ich sporo niespodzianek, w tym walka ze sztuczną inteligencją.

Cykl o Mroczne Wieży wciąga coraz bardziej i czuję, że czytając ostatni tom, będę wielce zasmucona:)


sobota, 15 lutego 2014

"Mroczna wieża II: Powołanie trójki"- Stephen King

"- Czy straciłam nogi?
George próbował przełknąć ślinę, lecz nie mógł. Za bardzo zaschło mu w gardle.
- Częściowo - powiedział niepewnie, a ona zamknęła oczy.
Niech zemdleje, proszę, niech zem...
Otworzyła je, płonące furią. Podniosła rękę i machnęła nią, przecinając pazurami powietrze tuż przed jego twarzą - minimalnie bliżej, a nie paliłby teraz chesterfieldów z Juliem, ale siedział na erce. gdzie zakładaliby mu szwy na policzek.
- JESTEŚCIE BANDĄ ZWYCZAJNYCH PARSZYWYCH SKURWYSYNÓW!- wrzasnęła. Jej rysy wykrzywił potworny grymas, a oczy jarzyły się piekielnym ogniem. To nie była twarz ludzkiej istoty. - ZABIJĘ KAŻDEGO MATKOJEBEGO WSZARZA, JAKIEGO ZOBACZĘ! ZAŁATWIĘ WSZYSTKICH! UTNĘ IM JAJA I WEPCHNĘ IM JE DO PYSKÓW! PO..."

Tą przemiłą osobą jest jedna z bohaterek drugiej części Mrocznej wieży, Detta Walker. Choć może powinnam napisać, że Odetta Holmes? Bowiem obie te kobiety zamieszkują jedno ciało. Odetta jest dystyngowana, kulturalna, skromna. Detta to wcielone zło, kobieta zaślepiona nienawiścią do białych, wulgarna, agresywna, niebezpieczna. Nie mają pojęcia o istnieniu tej drugiej, chociaż Odetta czasami coś podejrzewa. Kiedy ciało opanowuje Detta, Odetta ulega amnezji. Do czego Rolandowi potrzebna taka osoba? W efekcie przeniesienia jej do świata Rolanda właściwie na początku wynikły same problemy.
Ale zacznijmy od początku.
Roland po spotkaniu z Człowiekiem w czerni, ląduje na  plaży Morza Zachodniego, na którą tuż po zachodzie słońca wychodzą z wody dziwne stwory. Ni to kraby, ni homary, okazują się bardzo krwiożerczymi istotami, które pozbawiają Rolanda dwóch palców u lewej ręki i palucha u nogi. Roland ledwo uchodzi z życiem, jednak w wyniku zakażenia i tak jest bliski śmierci. Nadal wytrwale maszeruje w poszukiwaniu swojej wieży. W misji mają mu pomóc trzy osoby: Więzień, Władczyni Mroku i Popychacz.Rewolwerowiec musi odnaleźć trzy pary drzwi, wejść do świata każdej z tych osób i powołać je. Władczyni Mroku to właśnie Detta-Odetta, żyjąca w latach siedemdziesiątych bogata, kaleka murzynka z rozdwojeniem jaźni. Pierwszym powołanym przez Rewolwerowca jest Eddie - młody ćpun, którego poznajemy w momencie, gdy próbuje przemycić heroinę. Druga jest Odetta. Trzeci to Jack Mort, człowiek lubujący się z bezsensownym zabijaniu.

Na każdą z wyżej wymienionych osób King poświęcił osobną część książki, dlatego też możemy się z bohaterami dość dobrze zapoznać. Każde przekroczone przez Rolanda drzwi, to osobna przygoda, a te przygody łączą się w końcu w całość. Książkę czytało mi się rewelacyjnie. W odróżnieniu od "Rolanda", w tej części akcja gna do przodu w zawrotnym tempie, wciąga niesamowicie i coraz bardziej intryguje. Sporo w niej kingowskiego lania wody, sporo dowcipnych dialogów i całkiem dużo urozmaiconej akcji. Bardzo polubiłam Eddiego i Odettę i wręcz nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejną część ich przygód.
Book-Trotter
Czytam fantastykę
Czytam literaturę amerykańską
Wyzwanie biblioteczne

niedziela, 5 stycznia 2014

"Mroczna wieża I:Roland"- Stephen King

"Uświadomił sobie nagle, że w knajpie zrobiło się znowu cicho, i wyczuł gęstniejące w powietrzu napięcie. Odwrócił się i spojrzał w twarz mężczyzny, który wcześniej spał przy drzwiach. Była straszna. Zionął z niej cuchnący odór diabelskiego ziela. Oczy były przeklęte, wytrzeszczone - płonące oczy kogoś, kto patrzy, lecz nie widzi, oczy na zawsze zwrócone do wewnątrz, ku sterylnemu piekłu snów, nad którymi nie sposób zapanować, snów spuszczonych ze smyczy, snów sączących się ze śmierdzącego bagna nieświadomości."

Świat wykreowany przez Kinga jest dziwnym światem. Tak dokładnie chyba nie zrozumiałam czym jest ten świat. Czy to świat po wielkiej apokalipsie, czy świat równoległy, czy może wszystko na raz. W każdym razie w tym świecie przebywa Roland, zwany Rewolwerowcem, który podąża za Człowiekiem w czerni, czarnoksiężnikiem znającym tajemnicę Wieży. Nikt nie wie, gdzie się znajduje owa Wieża, wiadomo tylko, że jest ona kluczem do poznania prawdy, kluczem do wiedzy o czasie i przestrzeni. Rewolwerowiec jest ostatnim przedstawicielem swojego rodu, ostatnim wyszkolonym łowcą. W czasie swojej podróży Roland cofa się do przeszłości, dzięki czemu powoli poznajemy skrawki jego dawnego życia i świata, który już nie istnieje. Akcja książki jednocześnie idzie do przodu i cofa się w czasie. Jest to ciekawy zabieg, bo czytelnik przestaje się zastanawiać co będzie dalej, natomiast chce wiedzieć, co było przedtem.
Niewiele postaci tu występuje. Wprawdzie jest mowa o kilkunastu, jednak wiedza o nich jest dość skąpa. Najwięcej dowiadujemy się oczywiście o Rolandzie, trochę o Człowieku w czerni, trochę o towarzyszach Rewolwerowca z przeszłości. No i jest jeszcze Jack, chłopiec, którego Rewolwerowiec spotkał na pustyni i który stał się jego towarzyszem podróży. Nie wiadomo skąd dokładnie wziął się Jack, on sam, pod wpływem hipnozy opisał świat, jaki my teraz znamy, w którym zginął  w wypadku, a Człowiek w czerni przeniósł go do tego świata.
Podczas swojej podróży Rewolwerowiec unicestwi jedno miasteczko, będzie się siłował z demonem, uciekał przed mutantami, by w końcu dobrnąć do celu. Czy będzie usatysfakcjonowany? I jakie koszty poniesie w trakcie wędrówki?

Książka zdecydowanie nie jest lekką lekturą. Na początku wydaje się wręcz nudna, lecz z czasem zaczyna wciągać. Pełno w niej opisów, dialogów niewiele, więc czyta się dość powoli. Jednak na pewno sięgnę po kontynuację, zwłaszcza, że czytałam zapewnienia, iż z tomu na tom jest lepiej. Jak zwykle podoba mi się klimat książki, ciężki, tajemniczy, naładowany niedopowiedzeniami i przemyśleniami.  

Jako fanka Kinga musiałam w końcu sięgnąć po ten cykl, natomiast wolę jednak Kinga w wersji grozy, nie fantastyki. Chociaż tutaj groza też występuje, więc nie wiem czemu się czepiam:)
Czytam fantastykę
Fantastyczna dwunastka
Czytam literaturę amerykańską
Wyzwanie biblioteczne

czwartek, 26 grudnia 2013

"Doktor Sen"- Stephen King

Właśnie skończyłam czytać.Moje odczucia? Muszę powiedzieć, że mieszane. Z jednej strony, jako fanka Kinga, łykająca wszystko spod jego pióra, jestem zadowolona, bo znalazłam w książce wiele elementów charakterystycznych dla jego prozy. Z drugiej, jako fanka literatury grozy, muszę przyznać, że byłam lekko zawiedziona. Nie bałam się w żadnym momencie lektury, chociaż muszę przyznać, że przez kilkanaście stron mocno się stresowałam:)
O czym jest książka, chyba każdy już wie. Dalsze losy Dana z "Lśnienia", chłopca obdarzonego jasnością, czyli różnymi właściwościami parapsychicznymi, który w szybkim tempie dorasta, by stać się dorosłym mężczyzną, włóczęgą i pijakiem. Jego jasność jest jednocześnie jego przekleństwem. Podróż Dana kończy się w małym miasteczku New Hampshire, gdzie dzięki pomocy dobrych ludzi, przestaje pić i zaczyna pracować w hospicjum. Szybko staje się znany jako Doktor Sen, dzięki temu, że pomaga umierającym przekroczyć granicę pomiędzy życiem a śmiercią. I właśnie opisy tych momentów podobały mi się najbardziej, miały w sobie magię. Niestety nie ma ich w książce zbyt wiele.
Losy Dana, o czym na początku nie wie, ale co przeczuwa, są nierozerwalnie związane z pewną dziewczynką. Dziewczynką, która ma jasność tak wielką, iż sam Dan porównuje ją później do latarni morskiej, gdy on jest tylko latarką. Abra ma trzynaście lat, kiedy spotykają się po raz pierwszy, choć Dan miał z nią kontakt już wtedy, gdy miała dwa miesiące.Razem muszą stanąć przeciwko sile Prawdziwego Węzła. A czym jest węzeł? To gromada starych ludzi jeżdżących po kraju w wozach campingowych i mordujących dzieci obdarzone jasnością, by żywić się ich duszą (tutaj zwaną parą) oraz gromadzących się w miejscach dużych katastrof, w tym samym celu. Są bogaci, wpływowi, obdarzeni różnymi mocami a dzięki kradzionej parze mogą żyć bardzo długo. Jak potoczy się walka sił dobra z siłami zła? Można się domyślić:) Chociaż warto przeczytać, bo akurat niektóre momenty tej walki są bardzo stresujące:D

Ogólnie książka mi się bardzo podobała i praktycznie przez trzy dni się z nią nie rozstawałam, co było dość trudne przy przedświątecznych przygotowaniach:)
Czy trzeba koniecznie znać "Lśnienie", żeby się zabrać za "Doktora Sen"? Moim zdaniem niekoniecznie, chociaż znajomość części pierwszej na pewno pozwoli bardziej się wczuć w postępowanie Dana.
Akcja jest momentami przegadana, momentami wartka i wciągająca, styl autora wszystko nadrabia. Postaci są różnorodne, fajnie opisane, charakterystyczne i wzbudzające emocje. Co do grozy, to jak wspomniałam na początku, mnie książka nie przestraszyła, co zupełnie mi nie przeszkadzało w jej połykaniu.


Pod hasłem
Czytam fantastykę
Czytam Kinga 

wtorek, 11 grudnia 2012

"Podpalaczka"-Stephen King

  „Zrób to, Charlie. Spal ich wszystkich.”
Pewnego dnia Andy-student-zgłasza się do eksperymentu prowadzonego przez Wydział Psychologii,gdzie jemu i 11 innym studentom zostaje podany środek halucylogenny. W efekcie tego Andy ma dziwne przewidzenia i wrażenia.Widzi na przykład jak jeden z badanych wyłupia sobie oczy. Lecz nie wie co jest prawdą a co fikcją. W badaniach bierze udział także Vicky,w której Andy się zakochuje.Badania się kończą i każdy z nich wraca do normalnego życia,w którym pozornie nic się nie zmieniło. Tylko pozornie jednak,bo jak się okazuje i Andy i Vicky nabyli zdolności paranormalne,z którymi muszą się kryć.

Dwanaście lat później poznajemy Andego,gdy wyczerpany ucieka wraz z sześcioletnią córką Charlie przed agentami Sklepiku czyli Wydziału Wywiadu Naukowego. Okazuje się ,że z dwunastu poddanych badaniom osób przy życiu pozostało tylko dwóch a Andy i jego rodzinna od dawna poddani są inwigilacji.Teraz Sklepik chce dostać córkę Andego i Vicky, która odziedziczyła po rodzicach zdolności parapsychiczne. Potrafi oddziaływać na przedmioty i podpalać siłą woli. Andy za wszelką cenę chce ustrzec córkę przed złapaniem lecz czy mu się to uda?





Zdarzenia opisane są zarówno ze strony Andego,Charlie jak również szefa Sklepiku.

Przeczytałam całkiem sporo książek Kinga i powiem tak: czytałam gorsze ale też i lepsze jego dzieła. Książka ma dynamiczną akcję, dobrze zarysowane postaci i fajną fabułę.Mnie jakoś zabrakło kingowskiego klimatu.A może stałam się wybredna? W każdym razie absolutnie nie odradzam,King to mój ulubiony autor,więc wręcz nie mogę odradzić:)
Zapraszam do zapoznania się z historią Andego i jego córki oraz prześledzenia ich karkołomnej ucieczki.



Baza recenzji Syndykatu ZwB
Czytam Kinga 

środa, 14 listopada 2012

"Christine"- Stephen King

„Chyba właśnie po tym można poznać ludzi naprawdę samotnych... Zawsze wiedzą, co robić w deszczowe dni. Zawsze można do nich zadzwonić. Zawsze są w domu. Pieprzone "zawsze".” 

 Czy horror z samochodem w roli głównej może być straszny? Może:)

Arnie to typowa ofiara losu. Nic mu nie wychodzi,jest prześladowany w szkole,ma kłopoty w domu  i gdyby nie najlepszy przyjaciel Dennis,to zapewne nie raz źle by skończył. Jest samotny,na polu damsko-męskim nie czuje się zbyt pewnie.Pewnego dnia wracając do domu zauważa samochód wystawiony na sprzedaż. I zakochuje się od pierwszego wrażenia. Musi go mieć. I chociaż przyjaciel mu to odradza,Arnie czuje,że Christine-bo tak nazwał samochód-odmieni jego życie.Wreszcie znajduje cel i schronienie.

„Ona nigdy nie kłóci się ani nie narzeka, pomyślał. Nigdy niczego nie żąda. Możesz wsiąść do niej, kiedy zechcesz, i odpocząć na miękkim fotelu. Ona nigdy niczego nie odmówi. Ona... Ona... Ona go kocha.”

„Arnie kochał ja i nienawidził, bał się i uwielbiał, potrzebował jej i musiał od niej uciec, ona należała do niego, a on do niej...”




Powoli zachodzące zmiany w zachowaniu Arniego,jego obsesja na punkcie samochodu,zaczynają przerażać jego przyjaciela i dziewczynę. Okazuje się,  że Christine,jakkolwiek to zabrzmi,jest zazdrosną kochanką, która nie toleruje żadnych rywali. 


Fabuła książki jest naładowana emocjami a narastająca atmosfera grozy sprawia,że czasami włos się jeży na głowie. Książkę się wręcz pochłania. Mistrzowsko budowane napięcie,zabawne dialogi,jako ciekawostka na początku kolejnych rozdziałów poznajemy teksty piosenek o samochodach, świetne kreacje bohaterów.

Polecam osobom,które w trakcie czytania lubią poczuć ciarki na plecach.



                             Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
                              Pierwsze wydanie- 1983r              
                                             oraz:

                             Powieść wydana przed 2000 rokiem.
Czytam Kinga

Baza recenzji Syndykatu ZwB