Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 października 2019

"Szczęście dla zuchwałych" - Petra Hulsmann


"- Decyzja, jaka jestem i kim jestem, zależy wyłącznie ode mnie, Sam."

Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Wydawnictwo: Initium
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 512
Kraj: Niemcy 

 Nie od dziś wiadomo, że życiem każdego człowieka rządzi strach. Strach przed odrzuceniem, ośmieszeniem, brakiem akceptacji, chorobą. Ludzkie strachy można wymieniać w nieskończoność, i choć ciężko nam się do tego przyznać, większość z nas jakiemuś strachowi się poddaje. Nie inaczej jest z główną bohaterką powieści, Marie Ahrens, która poddając się strachowi, zamieniła swoje życie w ciąg imprez, zabaw, płytkich znajomości i niezobowiązującego seksu. Muszę przyznać, że wystraszyłam się, iż ta postać zupełnie nie wzbudzi mojej sympatii. Na szczęście nie miałam racji i Marie bardzo szybko zawładnęła moim sercem Pozornie pusta lala, w obliczu tragedii, jaka dotknęła jej siostrę, stanęła na wysokości zadania i okazała się kimś, kogo sama chciałabym mieć w podobnej sytuacji przy sobie. 

piątek, 28 grudnia 2018

"Portret rodzinny" - Jenna Blum

"Życie to placek z robaków przykryty lukrem."

Tłumaczenie: Monika Pianowska
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Rok wydania: 2018
Ilość stron:552
Kraj: Stany Zjednoczone

"Nie myśl. Nie mów. Tylko patrz. Po prostu bądź."

 Kiedy wybucha wojna, Anna ma siedemnaście lat i mieszka ze swoim despotycznym ojcem, prawnikiem należącym do "partei", który ma duże plany względem zamążpójścia dziewczyny. Ona jednak nie ma zamiaru wiązać się z żadnym nazistą, zakochana jest bowiem w żydowskim lekarzu. Uczucie łączące tę młodą kobietę ze starszym, należącym do ruchu oporu Żydem jest na tyle silne, iż narażając własne życie Anna ukrywa go w piwnicy własnego domu. Wkrótce okazuje się, że jest w ciąży, ojciec odkrywa jej ukochanego a ona musi uciekać z domu. Od tej pory Anna musi podjąć wiele bardzo trudnych decyzji, które znacząco wpłyną na jej życie. Decyzji, które nie tylko zmienią jej życie w piekło, lecz będą miały także wpływ na dorosłe życie jej córki. Bowiem pięćdziesiąt lat później, Trudy, córka Anny, obsesyjnie pragnie poznać losy matki oraz swoje własne pochodzenie, na temat którego matka niezmiennie, uparcie milczy. Relacje pomiędzy obiema kobietami są napięte, naznaczone latami milczenia i niedopowiedzeń, ukrytych żali, niesamowitego poczucia winy. Oraz ogromną miłością.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Część poświęcona latom wojennym i losom Anny rozgrywa się w niemieckiej miejscowości Weimar, w pobliżu której umiejscowiony był obóz koncentracyjny Buchenwal KL.
"Każdemu to, co się mu należy" Brama do obozu Buchewald
Buchenwald Concentration Camp, 1937–1945
To tam trafił ojciec jej dziecka, człowiek, którego nigdy nie przestała kochać. To tam pracował również oficer SS, który zmienił jej życie w piekło, sprawił, że Anna postanowiła nigdy, przenigdy i z nikim, nie rozmawiać na temat przeszłości.

czwartek, 6 grudnia 2018

"Powiedz, że zostaniesz" - Corinne Michaels

"Nie przestajesz kogoś kochać tylko dlatego, że już go nie widujesz."

Tłumaczenie: Monika Węgrzynek
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Cykl: Wróć do mnie (tom I)
Rok wydania: 2018
Ilość stron:474
Kraj: Stany Zjednoczone


Jako młoda dziewczyna, Presley straciła miłość swojego życia. Nie było jej łatwo, jednak z pomocą przyjaciół udało jej się zostawić przeszłość za sobą. Zmieniła otoczenie, wyszła za mąż, urodziła bliźniaki. Jej życie toczyło się spokojnym torem, może bez większych wzruszeń, do czasu, gdy nagle, z dnia na dzień straciła prawie wszystko. Zmuszona przez okoliczności, Presley wraz z synami, musi wrócić na rodzinną farmę, z której uciekła 17 lat wcześniej. Wie, że nie będzie lekko, lecz nie spodziewa się, że w jej życie ponownie wkroczy mężczyzna, który złamał jej serce,


“Nie sądzę, że robimy to zbyt szybko. Myślę, że właśnie znajdujemy drogę powrotną do miejsca, w którym zawsze mieliśmy być.”  

"Powiedz, że zostaniesz" to typowa powieść z gatunku romans second - chance. Mamy dojrzałą kobietę po ciężkich przejściach, oraz mężczyznę, który kiedyś ją zostawił i całe życie tego żałował. Kiedyś łączyło ich wyjątkowe uczucie, które, jak się okazuje, nigdy tak naprawdę nie umarło. Zachary zrobi wszystko, by przekonać do siebie Presley. Ona nie chce się poddać uczuciom, ma na uwadze dobro swoich chłopców i nie czuje się gotowa na budowanie nowego związku po tragedii, jaka ją spotkała. 

poniedziałek, 5 marca 2018

"Córki smoka" - William Andrews [Premiera 07 marca]

"- O tym, co jest albo czego nie ma w naszej historii, decydują historycy tacy jak ja - zauważył profesor, wciskając we mnie palec. - A ja mówię, że to się nie wydarzyło."
Autor: William Andrews
Tłumaczenie: Dominika Warda
Wydawnictwo: NieZwykłe
Rok wydania: 2018
Ilość stron:400
Kraj: Stany Zjednoczone
"Dla moich rodaków szacunek był ważniejszy niż prawda. Ale nigdy nie mogliśmy być traktowani z respektem, jeśli opieraliśmy nasz wizerunek na kłamstwie."

Anna Carlson ma dwadzieścia lat, kiedy umiera jej przybrana matka. To zdarzenie burzy jej poukładany świat, w którym Anna miała kochających rodziców i mgliste plany na przyszłość. Pozostał jej ojciec, który pogrążył się w żałobie, wspomnienia szczęśliwego życia, oraz pragnienie, by poznać swoją biologiczną matkę. Anna urodziła się w Korei i została adoptowana jako niemowlę. Choć zawsze była szczęśliwa mieszkając w Stanach Zjednoczonych, po śmierci mamy odczuwa potrzebę, by poznać kraj swojej koreańskiej matki oraz dowiedzieć się czegoś o swoich korzeniach. Niestety, wizyta w sierocińcu niweczy jej nadzieje. Okazuje się, że matka Anny zmarła przy porodzie. Jednak przy wyjściu z sierocińca zaczepia ją starsza kobieta, wręcza jej mały pakunek wraz ze swoim adresem, i prosi o wizytę. Przestraszona dziewczyna nie wie, co ma zrobić. Ciekawość jednak zwycięża, i Anna udaje się następnego dnia pod wskazany adres. Ta wizyta zmieni jej życie.

Hong Jae-hee okazuje się być babcią Anny. W podarowanej dziewczynie paczuszce znajduje się grzebień ze złota udekorowany dwugłowym smokiem. Zarówno historia grzebienia, jak i opowieść Jae-hee, budzą wątpliwości dziewczyny. Jednak po wysłuchaniu całej historii Anna jest gotowa spełnić swój obowiązek wobec Korei.

"Klęczałam w błocie z twarzą zwróconą ku niebu Mandżurii. Słyszały mnie tylko gwiazdy. Opłakiwałam swoją niewinność i wyrzucałam wściekłość każdej z chwil, w której nazwano mnie dziwką."

środa, 22 listopada 2017

"Człowiek, który widział więcej" - Éric-Emmanuel Schmitt

"Wiek okazuje się marnym pisarzem, historie, które zapisuje na ciałach, w końcu się gmatwają. Bohaterowie nie wyglądają już na tych, którymi niegdyś byli, wydają się jedynie starzy. Nie starymi sportowcami, starymi przystojniakami, starymi zdrajcami. starymi posłami, nie, po prostu starymi. Wiek tworzy okropne powieści, bo kocha tylko siebie. Niszczy twarze, by się w nich odnaleźć. Portrety zastępuje lustrem."

Wydawnictwo: Znak Literanova
Rok wyd: 2017
  Tłumaczenie: Łukasz Müller
Stron:368
 Kraj: Francja

 Głównym bohaterem powieści jest Augustin, dwudziestopięciolatek, który wychowywał się w domu dziecka a teraz jest bezdomny. Chłopak odbywa staż w redakcji gazety, niestety nie otrzymuje wynagrodzenia, więc ciągle chodzi głodny. Poza tym należy on do ludzi, których się nie zauważa,  a jeżeli już, to po to, by się z nich pośmiać. Jego życie zmienia się nagle, gdy staje się świadkiem zamachu terrorystycznego. Na jego oczach młody człowiek odpala ładunek podczas ceremonii pogrzebowych. Z dnia na dzień Augustin staje się obiektem powszechnego zainteresowania, lecz on najbardziej cieszy się z tego, iż wylądował w szpitalu, gdzie ma wygodne łóżko i ciepłe jedzenie. 
Kłopoty zaczynają się w momencie, kiedy Augustin opisuje policjantom towarzyszącą zamachowcowi osobę, gdyż ta okazuje się nieżyjącym od dziesięciu lat ojcem terrorysty. Momentalnie z ofiary i bohatera, chłopak staje się podejrzanym. Wierzy mu jedynie pani prokurator, która odkrywszy tajemnicę innego postrzegania świata przez naszego bohatera, prosi go, by przeprowadził wywiad z Bogiem.

"Człowiek, który widział więcej" to nie jest łatwa powieść. To historia, która zmusza do zadumy zarówno nad problemami dzisiejszego świata, jak i nad tematem wiary. Od zarania dziejów ludzie zabijają się i czynią zło "w imię Boga". Czy Bóg służy nam za wymówkę? Czy jesteśmy zwyczajnie źli lecz potrzebujemy usprawiedliwienia? A może to Bóg jest zły i traktuje człowieka jak marionetkę? Przestawia figurki i patrzy co z tego wyniknie? Czy jesteśmy wykorzystywani po to, aby Bóg czuł się dobrze?  Każdy z nas odpowie na te pytania inaczej.

środa, 12 kwietnia 2017

"Margo" - Tarryn Fisher

„Już nawet samej sobie nie potrafię zaufać. Co się dzieje z kimś, kto ma za wroga swój własny mózg?” 

Wydawnictwo: SQN
    Rok wyd:2017
    Stron:320
Kraj: Stany Zjednoczone
"Margo" mnie bardzo zaskoczyła. Spodziewałam się zupełnie innej lektury, trochę lekkiej, trochę strasznej, typowo młodzieżowej. Otrzymałam powieść nieoczywistą, mroczną i niesamowicie wciągającą. Przede wszystkim jednak bardzo dojrzałą, poruszającą i przerażającą.

"Wydaje mi się, że bycie chcianą to najlepsze uczucie ze wszystkich. Uczucie, które spaja twoje życie, daje ci cel istnienia."
 
Margo jest nieśmiałą dziewczyną mieszkającą wraz z matką w małym miasteczku, które turyści omijają szerokim łukiem, a to za sprawą jego mieszkańców, wśród których próżno szukać ludzi spokojnych i uczciwych. Jej życie jest pasmem udręk. Po ulicach porusza się szybko, pochylona, ukrywając się przed spojrzeniami innych i szukając zagrożeń. Pracuje w sklepie z używaną odzieżą, marzy o wyrwaniu się ze swojego życia i tęskni za matką, lecz nie za tą, z którą mieszka, lecz za tą, którą była w pierwszych latach życia dziewczyny. W pewnym momencie w życiu jej matki stało się coś, co zmieniło kochającą, wesołą osobę w kobietę pozbawioną skrupułów, zaniedbującą swoje dziecko, sprzedającą swoje ciało. W matkę, która budzi lęk, przysparza ból i wyzwala nienawiść.
Pewnego dnia Margo spotyka na swej drodze Jonaha, rówieśnika poruszającego się na wózku. Ten przystojny, zaradny i optymistyczny chłopak budzi w dziewczynie nadzieję na lepsze jutro, sprawia, że Margo zaczyna czuć się kimś lepszym. I może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby młoda kobieta nie przeżyła traumy znajdując w domu swoją umierającą matkę. Od tego momentu Margo przechodzi powolną metamorfozę a jej świat staje się coraz ciemniejszy.

wtorek, 8 października 2013

"Światło między oceanami"- M.L. Stedman

Czy wyobrażacie sobie życie na bezludnej wyspie? Gdzie nie ma nic oprócz piasku,paru drzew, wszechobecnej wody, starej chaty,kilku zwierząt i latarni? Dla mnie taka wizja jest przerażająca, no, może dobra na kilka dni, żeby się zrelaksować i odpocząć od hałasu. Ale na zawsze?
Gdzieś pośród oceanów, 100 mil od wybrzeży Australii leży wyspa Janus Rock, na której stoi wielka, nowoczesna latarnia.Nowoczesna jak na tamte czasy, a jest rok 1920. Tom- bohater wojenny- człowiek ścigany przez demony wojennych doświadczeń,chce tylko jednego. Żyć w spokoju, według ustalonych zasad, robić swoje, napawać się otaczającą go ciszą. Dlatego też przyjmuje posadę, której właściwie nikt nie chce. Albowiem latarnik na Janus Rock jest zdany tylko na siebie, łódź z zapasami przypływa tam co trzy miesiące. Jego plany jednak ulegają zmianie, gdy poznaje Izabellę. Młodą,pełną życia kobietę, która wnosi do jego smutnego życia promienie słońca i sprawia, że rośnie w nim nadzieja na szczęśliwsze życie. Tak więc po półrocznej rozłące,oboje upewniwszy się co do swoich uczuć pobierają się i zamieszkują na wyspie latarnika.Życie nie jest dla nich łaskawe.Izabella przechodzi trzy poronienia. Jej radość życia znika. Pomimo ogromnej łączącej ich miłości nie potrafią już być szczęśliwi. Lecz pewnego dnia, dwa tygodnie po ostatnim poronieniu, kiedy Izabella pogrążona jest w rozpaczy,na wyspie ląduje łódź. A w niej martwy mężczyzna i żywe,maleńkie dziecko. I od tej pory wszystkie podjęte przez nich decyzje zaważą na losach ich jak i również wielu innych ludzi.

"Światło między oceanami" to powieść o wielkiej miłości, macierzyństwie, nietrafionych decyzjach i skutkach,jakie może mieć jedna taka decyzja. Powieść o tym, że życie w kłamstwie jest ciężarem, że szczęście kosztem cudzego nieszczęścia nigdy nie przyniesie nic dobrego. Powieść o matczynej miłości, która nie kończy się ze śmiercią dziecka. O pragnieniu tak wielkim, że zrobimy dla niego wszystko. O winie, która upomni się z czasem o karę.

Książka jest bardzo nastrojowa, wprowadza nas w klimat Australii tamtych czasów, czasów, kiedy do domów nie powróciło zbyt wielu synów. Fajnie opisane uczucia,jakie targają rodzicami czekającymi na powrót dzieci z wojny, ich nadziejami, bezradnością i pustką. Bohaterowie książki są całkiem dobrze opisani, wiarygodni i wzbudzający raczej pozytywne uczucia. Pierwsza połowa książki płynie spokojnie, gładko,wręcz monotonnie,jednak nie w negatywnym znaczeniu. Lecz cały czas mamy poczucie, że zdarzy się coś złego. I staje się w drugiej połowie, która jest bardziej dramatyczna, dynamiczniejsza,lecz jednocześnie ogromnie smutna.

Przyznaję bez bicia, że zryczałam się na tej książce jak nigdy. Wzruszająca, miejscami ściskająca gardło książka,przy której chyba każda posiadająca dzieci kobieta nie oprze się łzom.
Książka ma różne recenzje ale jeśli chodzi o mnie to dawno nie czytałam tak dobrej książki obyczajowej.

Przeczytam tyle,ile mam wzrostu: 3,1cm
Trójka e-pik

niedziela, 6 października 2013

"Nikt się nie dowie"- Barbara Delinsky

Dosyć rzadko sięgam po literaturę obyczajową. Jednak czasami muszę zrobić przerywnik, bo ileż można czytać o seryjnych mordercach:)
Akcja książki obraca się wokół kłamstw, poczucia winy oraz relacji rodzinnych. Deborah wraz z dwójką dzieci mieszkają w niewielkiej miejscowości, w której prawie każdy zna każdego. Ma tu swoich przyjaciół, siostrę i owdowiałego ojca, z którym wspólnie prowadzi gabinet lekarski. Nie jest jej lekko. Niedawno porzucił ją mąż, jej dziesięcioletni syn ma kłopoty ze wzrokiem, szesnastoletnia córka nie chce znać swego ojca a ojciec Deborah jest człowiekiem wymagającym ideału. Ciężko sprostać wszystkim oczekiwaniom. I choć wszyscy uważają ją za silną kobietę, to tylko ona wie,ile ją to kosztuje.
Pewnego dnia Deborah jedzie po córkę,która uczy się wraz ze znajomymi. Jest kiepska pogoda,wieje,leje, widoczność prawie zerowa. Jednak matka pozwala córce usiąść za kierownicą. W pewnym momencie coś uderza w auto. Jak się okazuje Grace potrąciła człowieka. Mężczyzna żyje, kobiety są w szoku, sytuacja fatalna. Deborah odsyła córkę i bierze na siebie winę za wypadek.Potrąconym mężczyzną okazuje się być nauczyciel historii ze szkoły Grace. Co on robił tak daleko od domu, bez kamizelki odblaskowej biegając w deszczu po szosie? Sytuacja staje się straszna,kiedy nauczyciel umiera.
Deborah skłamała w dobrej wierze. Chciała chronić swoje dziecko i ja to doskonale rozumiem. Jednak okazuje się, że jedno kłamstwo może zniszczyć wszystko. Nic już nie jest jak dawniej. Grace izoluje się od matki, przyjaciół i życia. Zjada ją poczucie winy a sekret,który chowa, ciąży jej dniem i nocą. Matka chroniąc dziecko zrobiła mu w sumie krzywdę.
Jak daleko możemy się posunąć w chronieniu dzieci? Czy nasze marzenia są też marzeniami dziecka? Czy stawiając poprzeczkę za wysoko,nawet mając dobre intencje, nie sprawiamy, że dziecko nie jest sobą?
Chyba każdy rodzic popełnia jakieś błędy w wychowywaniu dzieci. Każdy chce, żeby miały lepiej od nas, żeby były kimś, żeby osiągnęły sukces. Lecz czy my,rodzice, słuchamy tak naprawdę naszych dzieci? Czy spełniamy potrzeby dziecka czy może zaspokajamy własne,nawet nie zdając sobie z tego sprawy?
Właśnie o takich problemach opowiada ta powieść.Nie wnika ona bardzo głęboko w psychikę bohaterów, pokazuje jednak sporo problemów i podejście do tematu zarówno matki jak i dziecka. Wypełniona głównie dialogami książka czyta się praktycznie sama.
Czy zapadnie mi ona na dłużej w pamięci? Nie. Czy uważam czas przy niej spędzony za stracony? Nie. Jest to fajnie napisana powieść obyczajowa,poruszająca dość ważne tematy. Styl autorki jest lekki i bardzo przystępny, bohaterowie są dobrze zarysowani a historia ciekawa.


 Przeczytam tyle,ile mam wzrostu: 2,2cm

piątek, 9 sierpnia 2013

"Bezdomna"- Katarzyna Michalak

Bardzo byłam ciekawa tej książki. Po "Nadziei", która ogromnie mi się podobała i po "Mistrzu", który nie podobał mi się wcale, nie wiedziałam czego się spodziewać po autorce. Dostałam trochę jednej i trochę drugiej.Odnalazłam w "Bezdomnej" trochę z tej wrażliwości, graniu na uczuciach, jakie występuje w "Nadziei". Ale także natknęłam się na dość sporą dawkę naiwności, nieznajomości tematu i zbyt wiele zbiegów okoliczności.
Książka jak już zapewne każdy wie, opowiada o losach Kingi- kobiety mającej na sumieniu życie własnego dziecka. Podjęty tu temat depresji poporodowej jest rzeczywiście mało znany i ogólnie niezrozumiały dla większości ludzi. O psychozie poporodowej nie słyszałam, choć bez wątpienia musi to być coś strasznego. Ciężko mi uwierzyć , że rodzice, zwłaszcza matka Kingi, nie czuli się zaniepokojeni stanem swej córki i mieszkając z nią pod jednym dachem tak zbagatelizowali jej problemy.
Co do bezdomności- problem potraktowany trochę po wierzchu, no ale w sumie nie o tym miała być książka. Natomiast to, jak Kinga nagle powraca na łono społeczeństwa, wszystko jest łatwe, praca na nią czeka od roku?....w tych czasach?...mało wiarygodne. Jasne, istnieją świetni szefowie ( choć nie przekonałam się o tym na własnej skórze), ale bez przesady.
Polubiłam Aśkę, znielubiłam Czarusia, o Krzysiu nie wspomnę wcale. Książka ogólnie smutna, wzbudzająca chwilę refleksji nad własną tolerancją i poczuciem wartości, nad zbyt szybkim wyciąganiem wniosków i znieczulicy na problemy innych.
Książkę czyta się błyskawicznie, opowieść Kingi wciąga i choć była dla mnie mało wiarygodna, to jako matka oczywiście w niektórych momentach nie pozostawałam obojętna. Jednak nie traktowałabym tej książki jako wyroczni w sprawie bezdomności czy depresji poporodowej. Natomiast jest to niezłe czytadło dla kobiet, które lubią sobie przy lekturze popłakać.

Polacy nie gęsi...
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu:1,8cm
Pod hasłem

wtorek, 2 lipca 2013

"Magnolia"- Grażyna Jeromin-Gałuszka

Piękna, nostalgiczna okładka tej książki skojarzyła mi się z opowieścią o przemijaniu. Kładką między przeszłością a przyszłością. A czym jest naprawdę ta opowieść?

Filip ma wszystko. Pracę, którą uwielbia, żonę, którą kocha, piękne mieszkanie i bezpieczeństwo materialne. Lecz pewnego dnia to wszystko się kończy. Negatywne wyniki corocznych badań wykazują, że nie może już pilotować samolotów. A ukochana żona stwierdza, że ma dość nudnego życia w oczekiwaniu na jego powroty. Po osiemnastu latach stabilizacji traci wszystko na czym mu zależało. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia jego serce odmawia posłuszeństwa. Zawał sprawia, że Filip zostawia wszystko i wyrusza przed siebie, bez celu, bez planu, bez żadnych oczekiwań. I ląduje w Bieszczadach, gdzie od przypadkowo spotkanego mężczyzny odkupuje zaniedbany pensjonat.Jak ta zmiana wpłynie na jego życie?

Opowieść snuta przez autorkę obejmuje rok życia w Magnolii, podczas którego Filip wiele się nauczy i wiele w jego życiu się zmieni. Poznamy cztery różne kobiety, każda z nich opowie nam swoją nietuzinkową historię. I tak poznamy oddaną pracy Czesię, która została sama a jej jedyną radością jest praca w pensjonacie Doris-tajemnicza młoda kobieta, która zjawiła się pewnego dnia w Magnolii i już tam pozostała. Marlena-cyniczna, zgryźliwa czterdziestolatka czy może wrażliwa, szukająca spokoju kobieta. I Olga- zajmująca się sparaliżowanym mężem, zawsze uśmiechnięta i oddana mężowi. A także Tośka- mała dziewczynka snująca opowieść o prawdziwej miłości.

Całą historię poznajemy z ust Filipa, który na opuszczonym dworcu opowiada tą opowieść przypadkowo spotkanemu mężczyźnie.Powieść jest momentami zabawna, momentami smutna, życiowa i taka zwyczajnie prawdziwa. Każdy z nas nosi w sobie jakiś smutek, tajemne marzenie, tragiczną przeszłość. I każdy z nas w jakimś stopniu udaje przed innymi kogoś, kim naprawdę nie jest.Dobrze mi się czytało tą książkę. Ciekawi bohaterowie, dowcipne dialogi, kilka fajnych życiowych opowieści. Książka nie porywa akcją, ale zaciekawia i w pewnym stopniu nawet zaskakuje.
Polecam miłośnikom powieści obyczajowych, ciekawych historii z życia wziętych i bieszczadzkich klimatów.


Polacy nie gęsi...
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,5cm

wtorek, 23 kwietnia 2013

"Ocal mnie"- Lisa Scottoline

Melly ma osiem lat. Jest wielką fanką Harrego Pottera i nie ma przyjaciół. A powodem jest umiejscowiony na policzku dziewczynki naczyniak. Jak wiadomo dzieci, zwłaszcza małe, bywają złośliwe i okrutne, może nawet nie dlatego,że chcą takie być, ale po prostu nie zdają sobie sprawy z tego,jak kogoś ranią. Dla nich inny znaczy gorszy. I taka jest Melly. Z powodu prześladowań w szkole Rose-mama Melly- postanawia zmienić całkowicie ich życie. Wraz z mężem i małym synkiem przeprowadzają się do małej miejscowości  Reesburgh,gdzie mają nadzieję,ich mała córeczka wreszcie się odnajdzie. Jednak tak się nie staje. W nowym życiu Melly nastaje Amanda, śliczna, przebojowa, towarzyska Amanda, która naśmiewa się ze znamienia Melly. Zaniepokojona Rose postanawia się przyjrzeć bliżej relacjom córki z innymi dziećmi. Zgłasza się więc na ochotnika do pilnowania dzieci na stołówce i widzi,jak jej córka z płaczem wybiega do toalety. Kiedy Rose próbuje wytłumaczyć Amandzie,że tak nie można robić, w kuchni następuje wybuch. Wyrzucona w powietrze Rose traci na chwilę przytomność. Budzi się w piekle, wszędzie ogień, krzyki, nawoływania i spanikowane dzieci. Rose musi ratować córkę. Lecz obok niej są jeszcze dwie dziewczynki potrzebujące pomocy. Ratować je czy ratować swoje dziecko? Zostawić dzieci na pastwę ognia? Zostawić swoje dziecko? Co zrobić?
Uważam, że decyzja Rose była jak najbardziej słuszna. Poszła na kompromis doprowadzając dziewczynki do bezpiecznego miejsca i biegnąc na ratunek córce. Jednak jak się okazuje jedna z dziewczynek nie wyszła z budynku. Właśnie Amanda. Jakie będą tego konsekwencje? O tym musicie przeczytać sami:)

Książka ciekawa, wciągająca, chociaż czasami mi się dłużyła. Dotyka wielu trudnych tematów począwszy od prześladowania, przez brak tolerancji aż po trudne,życiowe wybory. Świetnie oddany klimat małych miasteczek,w których bardzo łatwo o wyobcowanie i zaszczucie jednostki. Wtrącony wątek sensacyjny tylko dodaje historii smaczku.

Główna bohaterka mocno mnie irytowała, zwłaszcza na początku, biernie poddając się wydarzeniom. No i jej podejście do tematu naczyniaka córki! Wiem,że bardzo kochała córkę, martwiła się o nią i dbała, ale uważam,że już we wczesnym dzieciństwie zrobiła dziecku krzywdę,kiedy wraz z ojcem dziewczynki na wszelkie sposoby pokazywali jej,jaki to wstyd, próbując się naczyniaka pozbyć. Dzięki temu Melly od początku zdawała sobie sprawę,że jest inna, gorsza i brzydsza. Nic dziwnego,że pogrążyła się w świecie czarodzieja,gdzie jedno machnięcie różdżką wystarczyło,by stała się niewidzialna. No, ale to tylko takie moje przemyślenia:)

Książkę polecam głównie kobietom, fankom powieści obyczajowych i życiowych historii.


Przeczytam tyle,ile mam wzrostu:3,1cm


czwartek, 1 listopada 2012

"Wrześniowe dziewczynki"- Maureen Lee

Moja opinia:

Rok 1920.Liverpool.Młoda Brenna wraz z mężem Colmem i dwoma małymi synami czeka w deszczu na pojawienie się brata Colma-Paddego,który ma ich zaprowadzić do nowego domu. Lecz Paddy się nie zjawia a Brenna zaczyna rodzić. Zrozpaczona szuka schronienia przed tylnym wejściem do czyjegoś domu,tam znajduje ją Nancy-gosposia i pomaga jej przy porodzie.Na świat przychodzi Cara.
W tym samym czasie,w tym samym domu,piętro wyżej Eleonor również męczy się przy porodzie. Marcus,jej mąż,uważa,że te krzyki i jęki są zbędne,że żona robi zamieszanie przy czymś tak prostym jak poród. Nie są szczęśliwym małżeństwem,nie ma w nim ani miłości ani nawet przyjaźni. Mają już jedno dziecko,syna Anthonego,którego Marcus nie akceptuje i uważa za upośledzonego.Chłopak mimo sześciu lat nic nie mówi i Marcus ma obawy,czy następne dziecko będzie zdrowe.Wbrew jego przewidywaniom na świat przychodzi zdrowa dziewczynka-Sybil. I to ona w niedługim czasie zawojuje serce ojca i stanie się kobietą jego życia.
"Wrześniowe dziewczynki" to świetnie napisana saga,która prowadzi nas od urodzenia dziewczynek,poprzez ich dorastanie i wojenną zawieruchę aż po koniec wojny. Poznajemy losy dwóch rodzin,które tej wrześniowej nocy połączył los już na zawsze.
Ksiązka jest wzruszającą,ciepłą opowieścią,napisaną plastycznym językiem. Wciąga i zaciekawia sprawnie prowadząc nas przez 25 lat życia rodzin.Jedyne czego mi w niej brakowało to większego skupienia na postaci Sybil.Odniosłam wrażenie,że autorka wolała opisywać losy Cary.
Przeczytałam ją z wielką przyjemnością pomimo tego,że nie przepadam za powieściami obyczajowymi.

                                       Przeczytane w ramach wyzwania: