Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

"Inkub" - Artur Urbanowicz

"Dlaczego tak lubisz się bać? Zastanawiałeś się kiedyś nad tym?"


 Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2019
Ilość stron:728
Kraj:Polska

"Trzeba pomóc w ewakuacji Jodozior. Albo Jodozioran. Nie wiem, jak jest poprawnie. Najprawdopodobniej jestem pierwszym człowiekiem na świecie, który wypowiedział nazwę tej wiochy w dopełniaczu. To okolice Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Jedna z tych miejscowości, w których kaczki z okolicznych jeziorek rzucają ludziom chleb, a nie odwrotnie."

W takiej właśnie wiosce zostają znalezione zwłoki dwóch osób. A że stan zwłok, pokrytych szarym nalotem, obudził we władzach spore poruszenie, postanowiono ewakuować mieszkańców i przeprowadzić badania radioaktywne. Tymczasem zawala się chałupa ze zwłokami, młody policjant strzela sobie w głowę a prowadzący śledztwo Vytautas Česnauski, zwany Vitkiem, zaczyna nabierać podejrzeń, iż w tej wiosce coś zdecydowanie jest nie tak.

"Czasami mijał ciała.
Niektóre leżały pod drzewami, ich szyje otaczały wisielcze pętle. Spopielałe gałęzie najwyraźniej nie wytrzymywały ich ciężarów i truchła lądowały na ziemi niczym przejrzałe jabłka."

piątek, 28 września 2018

Króciutko o "Przepaści" Michelle Paver

"Jak to jest, kiedy się wierzy, że wszystko dookoła ci się przygląda? Gdy zanim przesuniesz kamień, musisz najpierw przebłagać demona, którego spokój naruszasz?"

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Tłumaczenie: Maciej Miłkowski
Rok wydania: 2018
Ilość stron:272
Kraj:Wielka Brytania

Zawsze zastanawiałam się po co ludzie aż tak ryzykują życiem czy zdrowiem. Podziwiam ich hart, odwagę i niekiedy szaleństwo, jednak nie jestem w stanie zrozumieć tego pędu do zdobywania, do nowych wyzwań, do ryzyka. Niemniej fascynują mnie tacy ludzie, lubię czytać o ich dokonaniach, może dlatego, że ja w sobie nie mam za grosz duszy ryzykanta. 
Nie wiem czy sięgnęłabym po tę akurat powieść, gdyby nie Kasia organizująca Book Tour, na który dałam się namówić po raz pierwszy w życiu:) I muszę przyznać, że spodobała mi się taka akcja.
Co do samej książki...spodziewałam się czegoś znacznie mroczniejszego.

Jest rok 1935. Grupa Anglików szykuje się do zdobycia Kanczendzongi, trzeciej najwyższej góry świata. Pięciu mężczyzn, wśród nich dwaj bracia, oraz gromada Szerpów wspomagająca swoją siłą całą wyprawę. Doktora Pearce, główny bohater oraz narrator, porzucił swoje dotychczasowe życie, szansę na awans, narzeczoną, by towarzyszyć bratu  w spełnieniu ich marzenia. O tej górze marzyli od dzieciństwa. I chociaż na co dzień nie są w najlepszych stosunkach, to młodszy z braci ma nadzieję, iż ta przygoda ich do siebie zbliży. 
Wiele lat temu tą samą drogę przemierzała inna wyprawa. Niestety, z tamtej niewielu wróciło żywych. Ten, który przeżył staje się zaczątkiem niepewności towarzyszącej doktorowi od samego początku wspinaczki. Do budowania aury zagrożenia dokładają się wierzenia i przesądy Szerpów, mijane co jakiś czas kopce pamięci oraz pogarszające się warunki atmosferyczne. Powoli psychika Pearce'a zaczyna płatać mu figle. A może to nie wina wysokości? Może na trasie dzieje się coś, czego nikt nie przewidział?

Muszę przyznać, że książkę czyta się bardzo szybko i płynnie. Nie ma w niej przestojów czy dłużyzn, zresztą sama w sobie jest dość krótka. Niemniej nie jestem zadowolona. Spodziewałam się naprawdę mrocznej historii, takiej wywołującej dreszczyk. Dreszczyku nie było. Nie było w ogóle zbyt wielu emocji. Postaci z tej historii są płaskie i praktycznie nic się o nich nie dowiedziałam. Nie byłam  sobie nawet w stanie dobrze wyobrazić ich wyglądu, o charakterach nie wspomnę. Jedyną osobą, jaką poznałam, był narrator, czyli doktor Pearce. Szkoda, że autorka nie pokusiła się o rozbudowanie postaci, bo wtedy odbiór mógłby być znacznie lepszy. Zwłaszcza, że nie można odmówić autorce talentu do tworzenia opisów, bo te były plastyczne i skutecznie tworzyły klimat. Łatwo mogłam sobie wyobrazić ryk wiatru, skrzypienie śniegu czy siekący mróz. Tym bardziej mnie dziwi takie potraktowanie bohaterów. Pierwszoosobowa narracja zmusza czytelnika do patrzenia na wszystko oczyma człowieka, który od początku odczuwa niepokój. Dobry zabieg, dzięki któremu czytelnik ulega psychozie bohatera. Nie mogę powiedzieć, że powieść jest zła. Absolutnie nie. Jest odpowiednia oprawa, klimat i dobra fabuła. Dla mnie było jednak czegoś za mało. Nie potrafiłam się wczuć, nie poczułam strachu, współczucia, nic. Przeczytałam i tyle. Może jednak Wam się bardziej spodoba.

sobota, 26 maja 2018

"Rozdarci" - Neal Shusterman

"- Poczucie spełnienia uzyskuje się dzięki doświadczeniom, które są od początku do końca nasze, Cam - mówi mu Roberta. - Żyj własnym życiem, a wkrótce odczujesz, że życie tych, którzy istnieli przed tobą, przestanie mieć znaczenie. Ci, z których powstałeś, są nieistotni w porównaniu z tym, czym jesteś."

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie:  Agnieszka Hałas
Cykl: Podzieleni (tom II)
Rok wydania: 2016
Ilość stron:566
Kraj: Stany Zjednoczone
Dwa miesiące temu miałam przyjemność przeczytać pierwszą część trylogii "Podzieleni", która zaskoczyła mnie zarówno pomysłem na fabułę, jak i wykonaniem. Sugestywne opisy, świetna kreacja bohaterów a przede wszystkim koncept oddawania swojego dziecka jako dawcę organów, tylko dlatego, że rodzice sobie nie radzą z wychowaniem, tak zwana wsteczna aborcja, wszystko to sprawiło, że lektura książki była bardzo zadowalająca. Byłam bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów, czy autor wymyśli coś nowego i zaskakującego. I powiem Wam, że "Rozdarci" spełniła moje oczekiwania.

środa, 23 maja 2018

"Zabawa w chowanego" - Jack Ketchum

"Nie ufam znakom, ale myślę, że od razu można poznać, kiedy nadciągają kłopoty."

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie:  Bartosz Czartoryski
Rok wydania: 2017
Ilość stron:237
Kraj: Stany Zjednoczone


Casey, Kimberley i Steven to trójka studentów, która na letnie wakacje ląduje w Dead River, małym miasteczku w stanie Maine. W epicentrum tej trójki znajduje się Casey, dziewczyna piękna, lekko pokręcona, nieprzewidywalna. Pozostała dwójka trochę ją podziwia, trochę się jej boi, lecz zawsze robią to, co dla nich wymyśli. Lato spędzane w Dead River nie różniłoby się zapewne niczym od innych wakacji spędzanych przez tę trójkę, jednak tym razem dołącza do nich miejscowy chłopak, Dan Thomas. Dan od początku jest zauroczony Casey, a jak się okazuje, dziewczyna również czuje się zainteresowana zacieśnieniem związku. Dla niej Dan decyduje się na przekraczanie barier i działanie czasami wbrew sobie. Głupie, dziecinne wybryki kończą się jednak w momencie, kiedy Casey namawia swoich przyjaciół do zabawy w chowanego na terenie starego, porzuconego domu, stojącego w lesie. Z domem wiąże się wiele strasznych opowieści, co sprawia, że zabawa nabiera dodatkowego smaczku. Tak więc pewnej nocy młodzi wyruszają. Trochę przestraszeni, trochę podnieceni, na pewno nie przypuszczający, jak skończy się ich niewinna przygoda.

czwartek, 21 grudnia 2017

"Strach" - Jozef Karika

"Małe Tatry to osiedle przylegające do stromego podnóża Czebrata - masywu wznoszącego się nad miastem. Stoi tu czternaście wielo - i kilka jednorodzinnych budynków kaskadowo ułożonych w trzech rzędach, które oddziela od siebie stromy uskok i popękany asfalt ze szpalerem lip. Miejsce to skrywa się w gęstym lesie porastającym cały Czebrat ( najbardziej wysunięty na zachód szczyt Gór Hoczańskich), ciągnącym się przez Orawę aż do polskiej granicy."


Wydawnictwo: Stara Szkoła
Rok wyd: 2017
Tłumaczenie: Joanna Betlej
Stron: 298
Kraj: Słowacja
"Każdy z nas czegoś się bał, strach to drugie imię niezabliźnionej rany."

Całkowite zaskoczenie i jedna z lepszych książek grozy, jakie czytałam ostatnimi laty.

Jożo Karsky wiele lat temu uciekł z rodzinnej miejscowości i miał nadzieję nigdy do niej nie wracać. Kiepskie stosunki z rodzicami oraz dramat z dzieciństwa skutecznie trzymały go z dala od domu. Niestety, strata pracy i rozstanie z żoną, zmuszają go do powrotu. Rużomberk wita go siarczystym mrozem, zaniedbanym mieszkaniem i powracającymi wspomnieniami. Jednak przykre wspomnienia to nie wszystko, co powraca. Jożo zaczyna odczuwać paranoiczny strach, który już kiedyś nim zawładnął. Nim i czwórką jego przyjaciół, kiedy to jako dzieci byli świadkami czegoś, co na zawsze ich wszystkich zmieniło. Gdzieś w lasach okalających górski masyw Czebrat, czai się zło, które aktywuje się zawsze przy bardzo niskich temperaturach. Kiedy znika pierwsze dziecko a poszukiwania nie przynoszą rezultatu, czwórka przyjaciół z dzieciństwa musi zmierzyć się z potwornym strachem, coraz dziwniejszymi wydarzeniami oraz dopuścić do świadomości fakt, iż to, co ich spotkało wiele lat temu było rzeczywiste.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Skrótowiec zbiorczy:)

Dzisiaj bardzo krótko na temat przeczytanych od początku sierpnia książek.

Wydawnictwo: Czarne
    Rok wyd:2017
Cykl: Cykl gliwicki (tom 2) 
Stron:520
Kraj: Polska
Miałam nadzieję, że jednak w tej części uda mi się polubić głównego bohatera. Niestety, nic z tego. Nadal pałam sporą niechęcią do osobnika, który dla kasy zrobi prawie wszystko i jest pozbawiony kręgosłupa moralnego. Mimo to powieść mi się podobała, zresztą jak wszystkie przeczytane przeze mnie książki autora. Różnorodność bohaterów, ciekawa fabuła, świetny styl, kilka zaskoczeń. Pan Chmielarz potrafi przykuć uwagę czytelnika, przy czym jego książki nie mają ani szybkiego tempa, ani skomplikowanej fabuły. A pomimo tego, czyta się je z wielkim zaciekawieniem i zaangażowaniem. Nadal moją ulubioną serią jest seria z Mortką, na pewno jednak będę kontynuowała znajomość z Dawidem Wolskim, gdyż jestem bardzo ciekawa czy wreszcie wzbudzi we mnie cieplejsze uczucia:)








Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
    Rok wyd:2010
Cykl:  Dead River (tom 1)
Stron:220
Kraj: Stany Zjednoczone
Hmm...powiem szczerze, że jestem lekko rozczarowana. Nie powiem, powieść jest brutalna i krwawa do granic wytrzymałości, pisarz nie szczędzi drobiazgowych opisów, które wzbudzają obrzydzenie i dreszcz zgrozy, jednak spodziewałam się trochę większej wiarygodności i bardziej skomplikowanej fabuły. "Poza sezonem" to typowy horror klasy B,z dużą dawką elementów gore, w którym autor postawił na epatowanie brutalnością. Na pewno nie jest to lektura dla wrażliwców, bo niektóre opisy nawet na mnie robiły wrażenie, a ja jestem mocno obczytana w takich rzeczach, więc nie jest łatwo mnie wzruszyć w tym temacie. Fabuła jest prosta: domek na odludziu, grupka bliskich sobie osób i banda zwyrodnialców, która postanawia najeść się do syta. I noc ponad to, niestety. Za to opisy, dla fanów gore, bajka:)


Pod hasłem





Wydawnictwo:  Filia
    Rok wyd:2010
Stron:320
Kraj: Polska

Książka zupełnie nie w moim guście, dlatego trudno mi ją jednoznacznie ocenić. Przypuszczam, że młodszym czytelnikom się spodoba. Niezaprzeczalnie jest to powieść, która ma nieść, i niesie, przesłanie. Napisana w konkretnym celu, do czytelnika, który może jeszcze mieć jakiś wpływ na wygląd przyszłości. Dla mnie, starej baby, zupełnie niewiarygodna, zbyt naładowana ekologią, no i nie dałam rady kupić tej przemiany chłopca w orła. Niewątpliwie jednak powieść jest interesująca, autorka ma niesamowitą wyobraźnię i dobre pióro, potrafi również zaskoczyć, gdyż w pewnym momencie zupełnie zbiła mnie z tropu rozwojem sytuacji. No i zakończenie także zaskakuje, co jest dużym plusem i świadczy o odwadze:) Niezła mieszanka gatunkowa fantastyki, kryminału, romansu i dramatu.



Pod hasłem
Zatytułuj się


 Wybaczcie te skrótowce ale naprawdę nie mam czasu a jeśli o nich teraz nie wspomnę, to nie napiszę już na ich temat nic;p Mam nadzieję, że dobrze korzystanie z letnich dni i staracie się wycisnąć z nich wszystkie soki. Ja dla odmiany czekam na jesień, kiedy to wreszcie będę mogła wypocząć. Pozdrawiam i biegnę do pracy:D

niedziela, 30 lipca 2017

"Zombie.pl" - Łukasz Radecki, Robert Cichowlas

„Jeśli istnieje zapach, do którego ludzkie powonienie nie jest w stanie się przyzwyczaić, to jest to zapach rozkładającego się mięsa, woń śmierci. ''

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
    Rok wyd:2016
Stron:436
Kraj: Polska
Głównym bohaterem powieści jest Karol Szymkowiak, biznesmen prowadzący sieć restauracji, oddany mąż, kochający ojciec, przeciętny facet z głową do interesów, mieszkający w Poznaniu. Kiedy wyruszał wraz z przyjacielem do Gdańska w celu dopięcia spraw dotyczących otwarcia nowej restauracji, nie miał pojęcia, że świat, jaki zna, przestanie nagle istnieć. Suto zakrapiana kolacja przeniesiona do dyskoteki, kończy się u bohatera urwaniem filmu i porannym kacem. Poranek odznacza się nie tylko bólem głowy, problemem z przywołaniem obrazów poprzedniego dnia ale i złowieszczą ciszą. A znalezienie zwłok przyjaciela na progu hotelowego pokoju, dodajmy zwłok rozszarpanych, okazuje się idealnym lekarstwem na kaca. Po chwilowej konsternacji i przerażeniu owym odkryciem, Karol wygląda przez okno. A tam widzi same trupy. Ogarnięty zrozumiałym szokiem, wybiega z pokoju, by znaleźć jeszcze więcej trupów, w tym takie, które próbują go zjeść. Rozpoczyna się walka o przetrwanie i próba dotarcia do domu, z nadzieją, że jego bliscy uniknęli niebezpieczeństwa.

W walce z zombiakami Karolowi pomaga kobieta, którą spotyka w Kościele, gdzie ukryło się kilku niezarażonych. Po kilku drastycznych przejściach, z małej grupki, przy życiu pozostają tylko oni. Na szczęście mają do dyspozycji super autobus, ulepszony wcześniej przez jednego z ocalałych, teraz już oczywiście nieżyjącego. Tak rozpoczyna się droga Karola i Sylwi do Poznania. Zaopatrzenia w zapasy wody, jedzenia i broni, mają nadzieję, że uda im się bez przeszkód dojechać do celu. Jak się można spodziewać, droga usłana będzie trupami, a właściwie trupami trupów:)

poniedziałek, 24 lipca 2017

"Grzesznik" - Artur Urbanowicz

„Wierz mi, nie ma lepszego sposobu na uświadomienie sobie, czym jest zło, niż doświadczenie go na własnej skórze. Całe zło, które wyrządziłeś w swoim życiu, w końcu zostanie ci zwrócone. Z nawiązką. Bo zło zawsze wraca ze zdwojoną siłą.”























Wydawnictwo: Gmork
    Rok wyd:2017
Stron:473
Kraj: Polska

No i cóż mogę powiedzieć. Zaczęłam, skończyłam i nie znajduję żadnego powodu, byś i Ty, drogi czytelniku, nie zgrzeszył czytając tę powieść. Wiedziałam, byłam pewna, że druga książka autora spodoba mi się równie mocno jak pierwsza, w której Pan Urbanowicz uwiódł mnie swym plastycznym językiem. I mnie, w przeciwieństwie do niektórych, zupełnie nie przeszkadzały obszerne opisy. Jeśli takowe przeszkadzały Ci w „Gałęzistym” to tutaj możesz być spokojny. „Grzesznik” nie grzeszy opisami, jedynymi dłuższymi , zwartymi tekstami są rozważania o podłożu teologicznym, podane w formie dialogu tytułowego Grzesznika z głównym bohaterem powieści. I nie martw się, nie zostaniesz zalany falą religijnych rozważań, a co najwyżej zmuszony do zastanowienia nad swoim postępowaniem.

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że „Grzesznik” to powieść nieprzewidywalna, zaskakująca i zmieniająca swoje oblicze w miarę przewracania stron. Początkowo masz do czynienia z typowo gangsterskimi klimatami, gdzie główny bohater, Suchy, jawi się jako bezwzględny przywódca mafii działającej w Suwałkach i okolicy. Szczyci się on dużym posłuchem wśród swoich podwładnych, między innymi dzięki swojej brutalności i bezwzględności. Suchy nie waha się używać przemocy, nie zna litości i jest zdolny do wszystkiego, by osiągnąć swoje cele. Swoich ludzi traktuje jednak dobrze, z niektórymi łączą go stosunki bliskie przyjaźni. Jak mówi, rodzina, czyli żona i dwójka dzieci, jest dla niego najważniejsza, nie przeszkadza mu to jednak zdradzać żony i zaniedbywać dzieci. Jego życie upływa spokojnie, półświatek gra tak, jak on im zagra, do czasu, gdy zaczynają się wokół niego dziać coraz dziwniejsze rzeczy a jego uszu dobiega wiadomość, iż poprzedni boss wyszedł z więzienia i planuje odzyskać swoje terytorium. I tutaj zaczyna się powoli zmieniać profil powieści, z typowo sensacyjnej na początkowo lekką, z czasem coraz bardziej przerażającą powieść grozy. I nie myśl sobie, że to zabawna opowiastka o duchach, nawiedzeniu czy obłędzie. Nie, nie, Ty, kochany czytelniku, dostajesz jajko – niespodziankę, dwa w jednym. Twój mózg rejestruje dość przerażające obrazy, wraz z bohaterem zanurzasz się szaleństwie a jednocześnie zostajesz zmuszony do głębokiego zastanowienia, refleksjami nad swoim życiem. Początkowo wydarzenia spotykające Marka wydają się być zwykłymi porachunkami gangów i walką o władzę. Gdzieś w podświadomości jednak dostajesz sygnał, że to nie jest takie proste, że tutaj zdarzy się znacznie więcej. I dzieje się, oj, dzieje. Jest straszno, czasami wręcz zabawnie, do czasu, gdy zaczynasz główkować o co tu naprawdę chodzi. Przez większość lektury próbowałam wymyślić możliwe scenariusze dalszej akcji i w pewnym momencie zdaje się, że wszystko jest już jasne. Ja nawet zaczęłam się przez chwilę czuć zawiedziona. Co, to już koniec? Taki koniec? Niee...jęczało moje zapotrzebowanie na zupełnie inne rozwiązanie. I na szczęście się nie zawiodło.