Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans w kryminale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans w kryminale. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2016

"Lasy w płomieniach" - Nora Roberts


Nory Roberts raczej przedstawiać nikomu nie trzeba. Znana i lubiana, potrafi pisać zarówno romanse, sensację, jak i książki ocierające się o fantastykę. Był czas, że była jedną z moich ulubionych autorek, mam za sobą naprawdę sporą ilość jej powieści, wśród których były takie, które mnie porwały, jak i takie, przy których się nudziłam. Później na długi czas porzuciłam jej pisarstwo, teraz sięgam po nią tylko od czasu do czasu i to po ostrej weryfikacji. "Lasy w płomieniach" skusiły mnie głównie tematem dotyczącym strażaków. Podziwiam tych ludzi i możliwość poznania z bliska ich pracy, w dodatku w tak ekstremalnych warunkach, jakie opisuje autorka, była dla mnie nie lada gratką.
Główna bohaterka, Rowan Tripp, pracuje jako strażak od pięciu lat. Nie jest jednak zwykłym strażakiem, lecz należy do grupy specjalnej, zwanej Zulies. Ludzie ci muszą odznaczać się niezwykłą odwagą, siłą charakteru, inteligencją a przede wszystkim ogromną wytrzymałością fizyczną. Ich życie zależy od posiadania wszystkich tych cech, od zaufania do partnera oraz niezawodności sprzętu. Rowan kocha swoją pracę, żyje, by skakać i gasić płomienie, by, jak mówi, urwać suce ogon. To ciekawa postać i dość fajnie wykreowana. W świecie Rowan zaczyna się jednak źle dziać. Ktoś czuje wielką nienawiść zarówno do niej, jak i do reszty ekipy. Zaczyna się robić niebezpiecznie, gdy rozlegają się strzały a sprzęt zawodzi.

Zacznijmy od tego, że wątek kryminalny nie jest zbyt skomplikowany, jednak dodaje smaczku opisowi walki z ogniem. Szybko wytypowałam sprawcę i okazało się, że dobrze mi poszło, chociaż autorka próbowała mylić tropy. Wątek romansowy również nie wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Jest przewidywalnie, dość zabawnie i nie nachalnie. I dobrze. Główny temat, jakim jest walka ludzi z tym przerażającym żywiołem, jakim jest ogień, wyszedł pisarce bardzo dobrze. Wciąga, uzależnia i pozwala spojrzeć na sprawę z bliskiej perspektywy. Praca strażaków opisana jest w sposób barwny, dokładny i pozwalający poczuć żar ognia na plecach. Paleta bohaterów jest wielobarwna, przemyślana i dająca poznać po trosze każdego z towarzyszy dziewczyny. Niezwykłe więzi, jakie łączą ludzi na co dzień muszących polegać na sobie, ich troski, radości i bohaterstwo oraz ogromna wytrzymałość, mogą budzić jedynie szacunek i podziw. Podoba mi się również, iż autorka umieściła w swej powieści wiele zabawnych elementów, które rozładowują napięcie.
Bardzo fajna, choć nie najlepsza, powieść Nory Roberts, która naprawdę świetnie oddaje klimat napięcia i niebezpieczeństwa towarzyszący pracy strażaków.


Wydawnictwo:Świat Książki
    Rok wyd:2012
Stron:400
Kraj: Stany Zjednoczone

Cztery pory roku
Gra w kolory

piątek, 12 lutego 2016

"Bez pamięci" - Barbara Freethy

Tytuł oryginału:Silent Run.

Wydawnictwo:BIS
Cykl: SILENT (tom 1) 
Tłumaczenie:Dorota Rostkowska-Kowalczyk
    Rok wyd:2015
Stron:360
Kraj:Stany Zjednoczone
"Bez pamięci" to kolejny thriller wykorzystujący motyw amnezji. Tym razem mamy do czynienia z uciekającą kobietą, która podczas samochodowej ucieczki przed nieznanym napastnikiem wypada z trasy i spada z urwiska. Budzi się w szpitalu, nie wie kim jest ani skąd się tu wzięła. Do czasu, gdy odwiedza ją mężczyzna, który twierdzi, że kobieta opuściła go osiem miesięcy wcześniej bez słowa wyjaśnienia, zabierając ze sobą ich półtoraroczną córeczkę. Sarah, bo to ona jest główną bohaterką, nie pamięta ani Jacke'a, ani swej córeczki. Czuje jednak, że faktycznie miała dziecko. Nie wie dlaczego opuściła tego przystojnego, najwyraźniej bardzo ją wówczas kochającego mężczyznę. Nie wie, komu ma ufać, ma przeczucie, że ktoś chce ją zabić. Postanawia skorzystać z pomocy Jacke'a w odnalezieniu dziecka, które najwyraźniej gdzieś schowała. W między czasie powracają do niej okruchy wspomnień. Okazuje się, że Sarah jest kimś zupełnie innym niż wszyscy myśleli, że życie jej i osób, które jej pomagają, znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Muszę przyznać, że książka mile mnie zaskoczyła. Dzieje się naprawdę sporo, akcja jest bardzo dynamiczna a bohaterka nie jest ani denerwująca, ani miałka. Motyw dość ograny, jednak podany w fajnej formie. Wciąga dość mocno i pozwala identyfikować się z bohaterką. Wątek miłosny jest tutaj dość mocno zaakcentowany i rozwija się wraz z ilością przeczytanych stron. Końcówka dość mocno trąciła mi harlequinem:) Jack jest trochę zbyt idealny. Przystojny, bogaty, inteligentny. Zakochany bez pamięci facet z pazurem. Gotowy zabić, by odzyskać córkę. No i ma jeszcze jedną zaletę, jaką jest starszy brat. Oczywiście też przystojny, tyle, że mniej poukładany. Z przeszłością. Bardziej intrygujący. Podobały mi się także postaci drugoplanowe. Każda z przyjaciółek z przeszłości Sarah ma w sobie coś ciekawego. Dość łatwo mi przewidzieć wokół czego będzie się kręciła część druga tej serii.

"Bez pamięci" to książka bardziej dla kobiet. Lekka powieść rozrywkowa z szybką akcją i wątkiem miłosnym. Trochę napięcia, trochę dramatyzmu, sporo miłości. Styl lekki, fabuła spójna, akcja równa. Może nie niesie żadnego przesłania i zapomnę o niej dość szybko ale muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę nieźle.

Gra w kolory
Grunt to okładka
W 200 książek dookoła świata

sobota, 12 grudnia 2015

"Więcej krwi" - Jo Nesbø


Tytuł oryginału:Mere blod.
Wydawnictwo: Dolnośląskie
 Cykl: Krew na śniegu (tom 11)
Tłumaczenie:  Iwona Zimnicka
    Rok wyd:2015
Stron:216
Kraj:Norwegia
No, no. Nesbo zaczął pisać romanse:)

Głównym bohaterem opowieści jest Jon, człowiek, który pracował dla pewnego mafioso jako egzekutor długów i morderca na zlecenie. Z tym mordercą to nie jest tak do końca prawda, bo Jon jeszcze nigdy nikogo nie zabił. I okazuje się, że w ostatecznym momencie nie jest gotów, by to zrobić. Dlatego też dogaduje się ze swoją ofiarą, oszukuje szefa i w bardzo krótkim czasie musi salwować się ucieczką, gdyż to na niego teraz zapadł wyrok.  Uciekając na północ Norwegii dociera do lapońskiego miasteczka, zamieszkuje w myśliwskiej chacie i próbuje przetrwać. Przy okazji zakochuje się w pewnej kobiecie.

 Podobnie jak "Krew na śniegu", nie jest to zdecydowanie książka kryminalna. Obie książki napisane w pierwszoosobowej narracji przedstawiają życie ludzi ze świata przestępczego. Tam był morderca, tutaj handlarz narkotyków i egzekutor mafii. Obie książki łączy osoba Rybaka, szefa mafii znanego z bezwzględności i długich rąk. Jon, oszukując Rybaka, skazuje się na śmierć. Rybak bowiem nie wybacza zdrady. Jon wie, że ludzie Rybaka w końcu go znajdą.

Kim jest Jon? To trzydziestopięcioletni mężczyzna, który zaczynał na ulicy handlując haszyszem. Handlował na własny rachunek, nikomu nie podlegał, jednak okoliczności zmusiły go do przyjęcia propozycji Rybaka i zostania jego człowiekiem. Tak naprawdę Jon jest smutnym, samotnym facetem, lekko zagubionym i przerażonym tym, co będzie musiał robić by zdobyć pieniądze. A pieniądze są mu bardzo potrzebne. Dla córki, która umiera.

Książka jest na tyle krótka, że ciężko mi tu ją streścić nie zamieszczając spoilerów, więc poprzestanę na tym. "Więcej krwi" tak naprawdę nie jest porywającą lekturą. Niewiele się tu dzieje. Brak szybkiej akcji, pobocznych wątków, zagadki kryminalnej i napięcia. Nesbo jednak czaruje słowami. Nic na to nie poradzę. Kocham jego prozę. Dzięki tej książce znalazłam się w małej mieścinie, gdzie każdy zna każdego i poznałam, co to samotność. Spotkałam ludzi, którzy żyją w tych surowych warunkach, w izolacji, zdani na siebie i swoich sąsiadów. Społeczność, w której nie ma potrzeby zamykać drzwi, każdy wchodzi do każdego jak do siebie, a życie wypełnia im walka o każdy kolejny dzień. Ludzi, którzy kochają swój kawałek ziemi i żyją wedle swoich praw. To właśnie tam Jon spotyka kobietę, która sprawia, że pomimo swej beznadziejnej sytuacji mężczyzna widzi światełko w tunelu. Pragnie się zmienić, pragnie tego, czego pragnie każdy z nas.

Nie każdemu ta książka przypadnie do gustu. Na pewno nie tym, którzy liczą na rasowy kryminał. To opowieść o samotności i miłości, okraszona paroma mocniejszymi scenami i chwilowym przyspieszeniem akcji. Przez całą książkę zastanawiałam się jednak, jak to się skończy, ciekawość pchała mnie do przodu. No i nie da się ukryć, że polubiłam Jona. Kibicowałam mu. Współczułam.

Nie polecam tej książki osobom, które jeszcze nie poznały twórczości autora. Lepiej zacząć od jego kryminałów. Seria "krew na śniegu" jest zupełnie różna od typowej twórczości Nesbo. To powolne opowieści o meandrach ludzkiego umysłu, z cudownie plastycznymi opisami miejsc i obyczajów. Książka nie porywa, fabuła nie jest skomplikowana, a jednak byłam zadowolona z lektury. Spokojnie, powoli do celu.

Klucznik
Czytam literaturę skandynawską

sobota, 17 stycznia 2015

"Przebiśniegi" - A.D. Miller

"- Podle się czuję - powiedziałem, odsuwając talerz. - Wczoraj zabalowałem z Maszą. Chyba już pójdę. Przepraszam. Musimy to kiedyś powtórzyć.
- Wszyscy tak się czujemy. - Steve zerknął na kelnera, uniósł brew i postukał palcem w kieliszek. - To ta pierdolona Rosja. Wóda. Spaliny. Gówniane jedzenie. Te ich zasrane samoloty. Syf, który spada z nieba podczas deszczu; lepiej nie myśleć, co to. Rosja jest jak polon. Od razu atakuje cały organizm."
Tytuł oryginału: Snowdrops.
Wydawnictwo: Świat Książki
    Rok wyd:2011
Stron:221
Kraj:Wielka Brytania
"Przebiśniegi" to książka, która wprawiła mnie w lekkie zakłopotanie. Zupełnie czego innego się spodziewałam, zwłaszcza, że na okładce stoi jak byk "obezwładniający, wyrafinowany thriller" a otrzymałam lekką opowieść o życiu w Moskwie po pierestrojce widzianą oczami pewnego prawnika.

Nicholas przyjechał do Rosji dwa lata wcześniej. Pracuje jako prawnik doradzający bankom w sprawach udzielania kredytów dla firm. Jego życie składa się, oprócz pracy, z wiecznego balowania i poznawania uroków życia w kraju, który zachłystuje się dostępem do zachodnich produktów i zachodniego stylu życia. Rosja ukazana przez Nicholasa to kraj, w którym nigdy nie chciałabym się znaleźć. Wszędzie korupcja, rozpusta, życie na pokaz, zausznictwo i nepotyzm. W każdym urzędzie, w każdej sprawie trzeba dać w łapę, inaczej nic nie załatwisz, nic się nie dowiesz. Największym szacunkiem cieszą się najwięksi krętacze, a gangsterzy budzący postrach swoją brutalnością są uważani za szychy. Tam lepiej nic nie widzieć i nic nie słyszeć. Im mniej wiesz tym dłużej żyjesz.
Główny bohater to zwykły facet, który zatracił się w moskiewskim klimacie a idąc za głosem serca dał się wkręcić w nielichą kabałę.
Nie bardzo polubiłam głównego bohatera, który jawi mi się jako kompletny naiwniak. Pomimo tego, że wiele razy miał szansę przejrzeć na oczy, on uparcie nie dopuszczał do siebie prawdy. Zagubił siebie i swoje sumienie. Nie będę opisywała intrygi, bo nie jest zbyt zawiła a jej koniec przewidziałam na samym początku.

Książka formą przypomina reportaż i jest spowiedzią Nicholasa przed przyszłą żoną. Jako kryminał zupełnie się nie sprawdziła, jednak jako krótki przewodnik po Moskwie jak najbardziej. Jeśli ciekawi kogoś  życie codzienne w Rosji to zapraszam do lektury.

Gra w kolory
W 200 książek dookoła świata

sobota, 20 grudnia 2014

"Głębiej niż grób" - Tami Hoag

"Większość ludzi nigdy nie dowie się, czym jest prawdziwy strach. Nie dawał się opisać żadnym przymiotnikiem. Był jak najgorętsze, białe światło i najgłośniejszy, najwyższy dźwięk, złożone razem, by dotrzeć do każdej części mózgu i układu nerwowego. Ale nawet taki opis nie był wystarczający."
Tytuł oryginału:Deeper than the Dead
Wydawnictwo:Dolnośląskie
    Rok wyd:2012
Stron:400
Kraj: Stany Zjednoczone
Wyobraź sobie, że nie widzisz. Wyobraź sobie, że nie słyszysz. Wyobraź sobie, że nie możesz mówić. A teraz wyobraź sobie, że siedzisz nago zamknięta w jakimś pomieszczeniu i nie wiesz ani kiedy, ani jak dopadnie cię prześladowca. W każdej chwili może cię pociąć znienacka nożem. Nie usłyszysz kiedy przyjdzie. Nie zobaczysz czy cię obserwuje. Będziesz żyć w wiecznym strachu zamknięta w bańce przerażenia, za towarzysza mając tylko swoją rozszalałą wyobraźnię. Będziesz duszona, gwałcona, cięta. I nigdy nie będziesz wiedziała skąd padnie cios. Wyobrażasz to sobie? Ja spróbowałam i chyba jest to jeden z najgorszych koszmarów, jaki można przeżyć. A może którego lepiej nie przeżyć?

W Kalifornii lat osiemdziesiątych, w niewielkiej miejscowości Oak Knoll niewiele złego się dzieje. Miasteczko jest zadbane, oferuje dostęp do szkoły, szpitala, sieci sklepów. Ludziom żyje się tu spokojnie a policja nie ma za wiele roboty. Pewnego dnia sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy to czwórka dzieci znajduje w parku zwłoki zamordowanej kobiety. Nagiej, pociętej, z zaklejonymi ustami i oczami. Dla dziesięciolatków takie odkrycie jest szokiem, z którym trudno będzie sobie poradzić. To zdarzenie zmieni wszystkich. I dzieci, i ich rodziny.
Do sprawy zostaje przydzielony Tony Mandez, młody latynoski policjant, który przeszedł kurs w FBI. Tony kojarzy znalezione zwłoki ze zwłokami odnalezionymi w innym okręgu. Tam również ofiara miała podobne obrażenia  Czy ma tutaj do czynienia z seryjnym mordercą? Nabiera takiej pewności, gdy znika następna kobieta. Tony postanawia poszukać pomocy u swojego wykładowcy z kursu FBI, znanego ze swojej skuteczności profilera, Vince'a Leone.
Vince ma 48 lat i niedawno cudem przeżył napad, w którym napastnik strzelił mu w głowę. Nadal odczuwa skutki uboczne w postaci potwornych bólów głowy i wymiotów. W jego głowie siedzą pozostałości pocisku i nikt nie wie, kiedy zmienią swoje położenie i zniszczą jego życie. Dlatego też Vince się zmienił. Nadal praca jest dla niego bardzo ważna, jednak postanowił też ułożyć sobie życie prywatne. Korzystać z okazji. Nie tracić ulotnych chwil. Przyjazd do małej miejscowości potęguje jeszcze chęć zwolnienia tempa. A już poznanie nauczycielki, Anne Navarre, sprawia, że Vince poważnie myśli o pozostaniu w tym miejscu na zawsze.
Policja ma ciężki orzech do zgryzienia. Nie ma żadnych śladów, żadnych poszlak. Zbieranie dowodów nie przynosi oczekiwanych efektów. No i pamiętajmy, że w tamtych czasach nie było telefonów komórkowych, odciski palców porównywało się ręcznie a zwłoki, zamiast do prosektorium, wędrowały najpierw do domu pogrzebowego, gdzie zacierano połowę śladów.

Bardzo podobał mi się zabieg, w którym autorka postanowiła pokazać nam wydarzenia z perspektywy dzieci odnajdujących zwłoki. Wpływ, jaki miało to wydarzenie na dzieci i ich rodziny, w których zaczęły wychodzić na światło dzienne ponure rodzinne sekrety. Zwłoki były iskrą, która rozpętała pożary w kilku przedstawionych rodzinach.
Bohaterowie przedstawieni w książce są bardzo różnorodni, kolorowi, trójwymiarowi. Mamy tutaj prawdziwego psychola w owczej skórze; policjanta, który przekroczył granice; matkę, która musi sprawować pełną kontrolę; dziecko, które staje się potworem; nauczycielkę, która w obronie dzieci zrobi wszystko; szeryfa, który będzie musiał wybierać pomiędzy pracą a przyjaźnią i wiele innych ciekawych postaci.
Fabuła książki nie jest może oryginalna, lecz styl i forma powieści sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem a to, co musiały przeżyć ofiary budzi zgrozę.  Tempo akcji jest dość równomierne, cały czas idzie do przodu, by na końcu przyspieszyć znacząco nasze tętno:)
"Głębiej niż grób" to dobrze napisany kryminał mający w sobie pierwiastki thrillera. Wciągająca intryga, szybkie tempo, ciekawi bohaterowie, kilka fałszywych tropów. Pomimo tego, że dość szybko domyśliłam się kim jest potwór, książkę czytałam z niegasnącym zainteresowaniem i pewną dozą niepewności co do trafnego wytypowania mordercy.



Czytam opasłe tomiska
Czytam literaturę amerykańską


wtorek, 19 listopada 2013

"Złodziej dłoni"- J. T. Ellison

"-Proszę tego nie robić- szeptała, jakby się modliła. -Proszę tego nie robić.
Znowu. Na ustach dziewczyny pojawiły się bańki powietrza, wydawało się, że słowa ześlizgują się jej z języka."
Taylor Jackson i John Baldwin to para, która razem może wszystko. Ona jest najmłodszą kobietą porucznikiem w Nashville. On jest jednym z najlepszych analityków FBI. Poznali się kilka miesięcy wcześniej przy prowadzeniu innej sprawy, w której Taylor odniosła poważne rany. Łączy ich miłość i pasja do pracy. Tym razem mają nie lada orzech do zgryzienia. Na terenie różnych stanów znajdowane są kolejne zamordowane kobiety, pozbawione dłoni. Przy ich zwłokach policja natrafia na dłoń poprzedniej ofiary. Jedna znaleziona, jedna zaginiona. Pozornie nic ich nie łączy. Policja nie jest w stanie namierzyć Dusiciela z Południa, jak nazwała go prasa, a panika zatacza coraz szersze kręgi. W między czasie trwa śledztwo w sprawie gwałtów popełnianych przez Słotnika, który co jakiś czas, zawsze w czwartek, zawsze w czasie deszczu, napada na kobietę w jej własnym domu, gwałci i wychodzi. Ostatnią ofiarą gwałtu staje się policjantka prowadząca dochodzenie w jego sprawie. Taylor przejmuje jej dochodzenie pragnąc wspomóc przyjaciółkę.

"Obejrzał się przez ramię na kanapę samochodu. Lśniące, brązowe oczy spoglądały na niego z wrogością. Nie dała się zastraszyć, o nie. Ciekawe jak się poczuje jego nowa dziewczyna, kiedy przykryje ją swoim ciałem, kiedy zabraknie jej tchu w piersiach. Poczuł, jak po jego lędźwiach rozpływa się przyjemne ciepło, językiem zwilżył wargi.
Pół godziny później gniewne oczy już nie wypalały dziury w jego mózgu."

Książkę pochłania się błyskawicznie. Napisana lekkim językiem, zaopatrzona w wartką akcję, w której trup ściele się naprawdę gęsto, przy tym posiada całkiem sympatycznych bohaterów. Nie jest to jednak mocny kryminał trzymający cały czas w napięciu. Jest to raczej lekkie czytadło dla osób, które lubią kryminały ale boją się zbyt drastycznych scen. Jak dla mnie zbyt przewidywalna, za mało rozbudowany opis psychiki mordercy. Zakończenie nie było dla mnie żadną niespodzianką a ujęcie mordercy za mało spektakularne.  Nie powiem, żebym się nudziła, ale spodziewałam się mocniejszych wrażeń.
Styl autorki bardzo przypomina pisarstwo Spindler, więc zachęcam osoby, które lubują się w jej książkach:)


poniedziałek, 11 listopada 2013

"Urodzona dla śmierci"- Lisa Jackson

Kasey ma 35 lat, jest rozwódką i pracuje jako lekarz w małej miejscowości w Montanie. Pewnego dnia dociera do niej informacja o samobójstwie pewnej aktorki. I nie byłoby w tym nic niebywałego, gdyby nie to, że owa aktorka była niezmiernie do niej podobna. Kiedy w wyniku nieszczęśliwego wypadku ginie nauczycielka ze szkoły w Grizzly Falls i okazuje się praktycznie jej sobowtórem, Kasey zaczyna się niepokoić. Czy może być przypadkiem tak duże podobieństwo  trzech kobiet?
Kiedy Kasey poznaje Trace'a, od pierwszej chwili czuje do niego pociąg. Jednak jest osobą ostrożną, dlatego też ich znajomość rozwija się powoli. Zresztą Trace też woli się trzymać z daleka, zwłaszcza, że już raz się sparzył. Do tego jego była żona była niezmiernie podobna do Kasey, a z nauczycielką miał kiedyś krótki romans. Siłą rzeczy wydaje się to dość podejrzane, że Trace kręci się koło podobnych do siebie kobiet, które giną w dziwnych okolicznościach.
Selena i Regan są policjantkami, które z czasem zaczynają mieć wątpliwości co do tych wypadków, Coś im nie pasuje, coś się nie zgadza. Kiedy wychodzi na jaw, że nauczycielka była przed śmiercią podtruwana arszenikiem, sprawa staje się coraz poważniejsza. A kiedy ginie następna kobieta, i następna, a wszystkie podobne do siebie, sprawa staje się niebezpieczna. Coś je musi łączyć.
Akcja dzieje się w okresie przedświątecznym,kiedy śnieg, mróz i tłok ułatwiają sprawcy pozorowanie wypadków.
Kasey czuje, że jest w niebezpieczeństwie, ma wrażenie, że ktoś ją obserwuje, że ktoś był u niej w domu. Próbuje rozwiązać zagadkę na własną rękę, czym rozsierdza mordercę. Jak to się skończy i kto ma interes w mordowaniu tych kobiet?

Całkiem sprawnie napisany thriller z wątkiem romantycznym i dość zaskakującym zakończeniem. Styl trochę podobny do Gerritsen, co powinno się spodobać fanom tego gatunku. Nie jest to jakaś rewelacja, natomiast czyta się przyjemnie.Dość wciągający, czasami przewidywalny, chociaż prawie do końca nie byłam pewna co do osoby sprawcy.

Czytamy kryminały
Wyzwanie Kryminalne

niedziela, 27 października 2013

"Osaczona"- Tess Gerritsen

Miranda pracuje od roku w wydawnictwie prasowym jako korektorka. Traf chciał, że okazała się na tyle naiwna, żeby się związać z szefem owej gazety, na dodatek z żonatym szefem. Zakochana kobieta  po jakimś czasie widziw swoim kochanku coraz więcej wad i zrywa znajomość, wypowiadając jednocześnie pracę. Nieprzyzwyczajony do porażek szef nie daje za wygraną, dzwoni, nagabuje aż w końcu odwiedza ją w domu. Miranda wiedząc o jego odwiedzinach wychodzi na spacer, postanawia przeczekać i wrócić do domu,gdy były kochanek znudzi się czekaniem. Lecz po powrocie stwierdza, że Richard nadal przebywa w jej domu, w jej łóżku. Martwy. Oczywiście Miranda staje się główną podejrzaną i przez resztę książki próbuje udowodnić swoją niewinność. Pomaga jej w tym brat zamordowanego, czarna owca szacownej rodziny, który nie do końca jest przekonany o jej winie. W między czasie ktoś dybie na życie Mirandy, próbuje ją przejechać, spalić, udusić itp. Oczywiście zawsze ratuje ją Chase. Oczywiście  zakochują się w sobie.
Książka jak dla mnie składa się z samych oczywistości. Ani przez chwilę nie czułam napięcia. Jest to raczej romans niż thriller, taki kryminalny harlequin. Książkę czyta się bardzo szybko, jednak ja się nudziłam.

Kryminalne Wyzwanie

czwartek, 13 czerwca 2013

"Mistrz"- Katarzyna Michalak

Hmmm....cóż mam napisać, żeby nie trafić pod pręgierz?
Może zacznę od tego, że jestem rozczarowana. Czytałam kilka powieści pani Michalak. Jedna były słodkie do bólu i naiwne ale wnosiły ciepełko do serca. Moja ulubiona "Nadzieja" sprawiła, że serce mi się ściskało. Z niecierpliwością czekam na "Bezdomną". Natomiast w "Mistrzu" nie znalazłam tego na co czekałam. Owszem historia dość wciąga  i książkę czyta się szybko. Ale jest do bólu przewidywalna, bohaterowie potraktowani powierzchownie, zero zarysu psychologicznego postaci. A już końcówka...istny harlequin. Nie mam nic do harlequinów ale ich raczej nie czytam, bo mnie zwyczajnie nudzą swoją przewidywalnością i schematycznością. Tutaj schemat jest podobny. Jest czarny charakter, dobry przyjaciel, kobieta wamp i słodka dziewica. Wszystko w słonecznym cypryjskim klimacie okraszone gangsterskimi  sprawkami. Mnóstwo nieścisłości rzuciło mi się w oczy, czasami aż przestawałam czytać ze zdziwienia. Historia jest mało wiarygodna a szczegóły niedopracowane. Szkoda. Jeśli chodzi o erotykę, to może jestem już za stara, bo jakoś za bardzo sceny erotyczne na mnie nie działały, chociaż ta na koniu....ciekawa.
Żadna z postaci w książce nie wzbudziła mojej sympatii,no może Stanley na nią zasługuje za dobre oko. Sonia-za słodka i naiwna, Raul- ni to dobry, ni zły, Andżela-zwykła dziwka, Vinni- brak mi słów.

Bardzo byłam ciekawa tej wychwalanej pod niebiosa książki i chociaż przeczytałam ją bardzo szybko, to naprawdę nie mogę napisać, że mi się podobała. Ani podobała ani nie podobała. Jutro o niej zapomnę, bo jest to historia jakich mnóstwo i nic jej nie wyróżnia.

Mam nadzieję,że przeżyję:)
Pozdrawiam:)


Polacy nie gęsi...
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu:2,3cm

poniedziałek, 31 grudnia 2012

"Mroczne tajemnice"- Nora Roberts + małe podsumowanie.

Clare Kimball odniosła sukces.Pochodząc z małej mieściny udało jej się dzięki talentowi zabłysnąć jako znana rzeźbiarka i zamieszkać w znanej dzielnicy Nowego Jorku.Ma świetnych przyjaciół,jest młoda,zdrowa i zadowolona z życia. Chociaż nie do końca. Dręczą ją bowiem od dzieciństwa koszmarne sny,w których widzi swojego ojca biorącego udział w satanistycznej mszy.Trudno jej się również pogodzić z okolicznościami śmierci ojca,który zginął dziesięć lat wcześniej wypadając z okna swojego gabinetu. To wszystko sprawia,że Clare postanawia wrócić na jakiś czas do swojego rodzinnego domu,by stawić czoło demonom i uwolnić się od przeszłości. Czy jej się to uda? Tego musicie dowiedzieć się sami. Podpowiem tylko,że z pomocą przyjdzie jej przystojny szeryf Cameron,z którym połączy ją oczywiście wielka namiętność:)

Nie przepadam ogólnie za romansami a w książkach Nory Roberts wątek miłosny pojawia się praktycznie zawsze. Dlatego nie czytam jej zbyt często.Czasami jednak się skuszę i muszę powiedzieć,że w tym wypadku nie żałuję wcale.Jak na książkę Roberts mamy tu naprawdę sporo dość ostrych opisów zbrodni i obrzędów satanistycznych. Oraz parę pikantnych scenek miłosnych.

Małe miasteczko Emmitsboro wyglądające na sielską krainę,w której nic złego się nie może zdarzyć,okazuje się siedliskiem zła. Nic nie jest takie na jakie wygląda a ktoś, komu ufasz przez całe życie, może się okazać twoim wrogiem.

Wartko płynąca akcja,lekkie pióro i ciekawa fabuła sprawiają,że książkę się czyta bardzo przyjemnie. Napięcie narasta,zagadki się a mnożą a akcja przyspiesza.
Dla mnie książki Nory są zawsze przewidywalne,nie zmienia to jednak faktu,że książkę przeczytałam z zaciekawieniem.

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Małe podsumowanie:)

Ten rok był dla mnie dość ciężki. W wakacje straciłam pracę i do tej pory nie mogłam znaleźć nowej. Na szczęście od trzech dni chodzę znowu do pracy i mam nadzieję,że tak zostanie już na dłużej.
Co do książek to w tym roku przeczytałam 162 książki , z czego na blogu opisałam 54.(bloga prowadzę od 3,5 miesiąca).
Książek,które mi się bardzo spodobały,było całkiem sporo,między innymi (w kolejności przypadkowej):


"Intruz" Stephanie Meyer-nie czytałam sagi Zmierzch i raczej nie rozpaczam z tego powodu,natomiast mile mnie zaskoczyła ta książka,którą przeczytałam w jeden dzień.






"Igły i grzechy" John Everson- chociaż nie przepadam za opowiadaniami, to te wręcz pochłonęłam.Atmosfera,styl i treść-coś niesamowitego.









"Metro 2033" Dmitry Glukhovsky- świat opisany w książce wciągnął mnie na amen i rozbudził głód na dalsze części.









"Cichy wielbiciel" Olga Rudnicka-moja pierwsza książka tej autorki i na pewno nie ostatnia.Bardzo realistyczna historia,która może się przytrafić każdemu, napisana świetnym stylem.








"Miłość w kasztanie zaklęta" Monika A.Oleksa- autorka była kompletnie mi nieznana i zabierałam się do tej książki z dużą dozą niepewności,gdyż nie przepadam za historiami miłosnymi. Jednak ta historia mnie zauroczyła i wciągnęła całkowicie.







"Suknia ślubna" Pierre Lemaitre-niesamowicie wciągający thriller psychologiczny, który w trakcie lektury kilkakrotnie mnie zaskoczył.









"Jak kamień w wodę" Chevy Stevens-historia opowiedziana w tej książce siedzi we mnie do dziś.Przerażająca i realistyczna.









"Nadzieja" Katarzyna Michalak-autorki nie trzeba przedstawiać.Moim zdaniem najlepsza jej książka z dotychczas przeze mnie przeczytanych,która na długo zapada w pamięć.









"Tożsamość anioła"L.H.Zelman- to książka,która mnie całkowicie zaskoczyła. Literatura młodzieżowa przeważnie traktowana z przymrużeniem oka przeze mnie, tym razem wciągnęła mnie na całego.Byłam naprawdę zaskoczona,że napisała to polska autorka.Dwie kolejne części czekają już  na półce:)






Właściwie to mogłabym tak jeszcze wymieniać ze dwie godziny:) Ale starczy tego dobrego. Dodam tylko,że wciągnęła mnie seria Dary anioła a najbardziej zaskoczyła książka "Kupię rękę"Agnieszki Szygendy.Myślałam,że się będę męczyła a tu naprawdę ciekawa,nietypowa historia.













Swoich rozczarowań książkowych nie będę opisywała,chociaż kilka by się znalazło.

Przez ten krótki czas 40 osób doszło do wniosku,że warto do mnie regularnie zaglądać,za co jestem bardzo wdzięczna. Dwa wydawnictwa proponowały mi współpracę,na którą się nie zgodziłam. Czytam głównie książki biblioteczne i swoje. W tym roku udało mi się wygrać dwie książki w konkursie blogowym oraz zamienić się 45 książkami!:)
Nie lubię robić żadnych statystyk,podliczania stron itp,więc na tym zakończę podsumowanie.

Dziękuję wszystkim,którzy do mnie zaglądają i jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2013. Oby był dla nas wszystkich łaskawy:)
Wybieracie się gdzieś na zabawę? Ja jak zwykle Sylwestra spędzam w domu z moimi dzieciakami,które dbają o to,by mamusia wytrzymała do północy:)