piątek, 9 sierpnia 2013

"Bezdomna"- Katarzyna Michalak

Bardzo byłam ciekawa tej książki. Po "Nadziei", która ogromnie mi się podobała i po "Mistrzu", który nie podobał mi się wcale, nie wiedziałam czego się spodziewać po autorce. Dostałam trochę jednej i trochę drugiej.Odnalazłam w "Bezdomnej" trochę z tej wrażliwości, graniu na uczuciach, jakie występuje w "Nadziei". Ale także natknęłam się na dość sporą dawkę naiwności, nieznajomości tematu i zbyt wiele zbiegów okoliczności.
Książka jak już zapewne każdy wie, opowiada o losach Kingi- kobiety mającej na sumieniu życie własnego dziecka. Podjęty tu temat depresji poporodowej jest rzeczywiście mało znany i ogólnie niezrozumiały dla większości ludzi. O psychozie poporodowej nie słyszałam, choć bez wątpienia musi to być coś strasznego. Ciężko mi uwierzyć , że rodzice, zwłaszcza matka Kingi, nie czuli się zaniepokojeni stanem swej córki i mieszkając z nią pod jednym dachem tak zbagatelizowali jej problemy.
Co do bezdomności- problem potraktowany trochę po wierzchu, no ale w sumie nie o tym miała być książka. Natomiast to, jak Kinga nagle powraca na łono społeczeństwa, wszystko jest łatwe, praca na nią czeka od roku?....w tych czasach?...mało wiarygodne. Jasne, istnieją świetni szefowie ( choć nie przekonałam się o tym na własnej skórze), ale bez przesady.
Polubiłam Aśkę, znielubiłam Czarusia, o Krzysiu nie wspomnę wcale. Książka ogólnie smutna, wzbudzająca chwilę refleksji nad własną tolerancją i poczuciem wartości, nad zbyt szybkim wyciąganiem wniosków i znieczulicy na problemy innych.
Książkę czyta się błyskawicznie, opowieść Kingi wciąga i choć była dla mnie mało wiarygodna, to jako matka oczywiście w niektórych momentach nie pozostawałam obojętna. Jednak nie traktowałabym tej książki jako wyroczni w sprawie bezdomności czy depresji poporodowej. Natomiast jest to niezłe czytadło dla kobiet, które lubią sobie przy lekturze popłakać.

Polacy nie gęsi...
Przeczytam tyle,ile mam wzrostu:1,8cm
Pod hasłem

środa, 7 sierpnia 2013

"Dom na wyrębach"- Stefan Darda

I znowu będę odstawała od większości czytelników. Naczytałam się zachwytów, czytam, czekam....i nic:(
Książka mnie zwyczajnie nudziła. Jedno co trzeba autorowi przyznać to lekkie pióro. Pomimo tego, że fabuła mnie nie wciągała, nie wspominając o jakimkolwiek dreszczu strachu, powieść czyta się naprawdę szybko. I nie mówię, że książka jest zła. Absolutnie nie. Sporo naprawdę fajnych opisów przyrody,  dobry nastrój, interesujący pomysł. Jednak większość opisów życia Marka była dla mnie zbyt drobiazgowa i nużąca a strzyga, która miała wzbudzać grozę, raczej mnie rozbawiła.  Mojemu odbiorowi lektury winne jest zapewne nastawienie, z jakim do niej podeszłam. Na okładce tekst: Książka utrzymana w klimacie prozy Stephena Kinga. Ja tego klimatu nie znalazłam. Zamiast horroru otrzymałam obyczaj z domieszką naszego rodzimego straszydła. Chociaż było parę momentów wzbudzających nadzieję na stworzenie fajnego klimatu, to niestety te momenty szybko się rozpływały w następnych drobiazgowych opisach.
Co do bohatera to owszem, pomimo tego, że zdradził żonę, polubiłam go. Sympatyczny mężczyzna próbujący spełnić swoje marzenia o obserwacji ptaków i życiu w zgodzie z przyrodą. Jednak jego zachowanie czasami budziło wielkie zdziwienie. Jeśli chodzi o mnie to w życiu bym z własnej woli nie zamieszkała na takim odludziu. Zapewne zaraz po przeprowadzce widziałabym wszędzie pełno dziwnych stworów:D
Powieść musi coś w sobie mieć, skoro tyle osób ją wychwala. Widocznie ja tego po prostu nie odkryłam. Nie zniechęcam i nie zachęcam. Najlepiej samemu się przekonać:)

Przeczytam tyle,ile mam wzrostu: 1,5cm
Polacy nie gęsi...

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

"Terapia"- Sebastian Fitzek

Pewnego dnia znany psychiatra Viktor odwozi swoją chorą córkę do lekarza. Zostawia ją na chwilę w poczekalni udając się do toalety. Po powrocie stwierdza, że jego córka zniknęła. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Zdarzenie to sprawia, że Viktor załamany niewiadomym losem córki zawiesza swą praktykę i skupia się na odnalezieniu dziewczynki. Poszukiwania jednak nie przynoszą efektu. Po czterech latach gehenny psychiatra przenosi się do domku letniskowego, aby tam dojść do siebie. Jego spokój przerywa pojawienie się tajemniczej kobiety, która prosi go o terapię. Twierdzi, że jest chora na schizofrenię i zaczyna opowiadać mu historię, która wydaje się niewiarygodna a jednak powiązana w jakiś sposób z zaginięciem Josy.
Historię pobytu Viktora na wyspie i jego relacji z Anną poznajemy z ust Viktora, kiedy to opowiada swoją wersję wydarzeń lekarzowi zajmującemu się jego leczeniem. Viktor bowiem przebywa w szpitalu psychiatrycznym jako pacjent, który ma być oskarżony o morderstwo. Kogo zabił? O co w ogóle chodzi? Nie będę zdradzać więcej, bo łatwo tu zaspoilerować.
Przewrotnie napisana opowieść, w której nic nie jest takie, na jakie wygląda. Częste zwroty akcji, aura tajemniczości, narastającego szaleństwa i zagrożenia. Co tak naprawdę stało się z Josy? Czy Anna ma coś wspólnego z jej zniknięciem? Czy może to Viktor postradał zmysły?

Jeśli masz ochotę na pogrążenie się w odmętach szaleństwa, podążyć za Viktorem śladem jego wspomnień, dowiedzieć się prawdy o losach Josy to zapraszam do lektury, bo Fitzek jak zwykle zaskakuje, wciąga i daje do myślenia. Moim zdaniem świetnie napisany thriller psychologiczny.

Przeczytam tyle,ile mam wzrostu:2cm

czwartek, 1 sierpnia 2013

"Micro"- Michael Crichton, Richard Preston

 Laboratorium biologiczne w Cambridge. Siedmioro doktorantów, a wśród nich Peter Jansen, staje przed szansą, o jakiej dotąd mogli tylko marzyć. Brat Pitera, Eric, proponuje im udział w projekcie naukowym spółki Nanigen, której jest wizeprezesem. Znakomicie wyposażone laboratorium firmy znajduje się na Hawajach, na wyspie Oahu, w otoczeniu dziewiczej przyrody.

Nim doktoranci przybywają na wyspę, Eric ginie w tajemniczych okolicznościach. Prywatne śledztwo Petera ujawnia, iż jego brat padł ofiarą spisku współpracowników, a spółka Nanigen zajmuje się produkcją sprzętu badawczego i pojazdów w mikroskopijnych rozmiarach. Konfrontacja z Drakiem, szefem Nanigen, ma tragiczne konsekwencje. Podstępny biznesmen poddaje grupę działaniu pola tensorowego, co skutkuje miniaturyzacją badaczy. Dzięki pomocy dziewczyny Erica, doktorantom udaje się uciec. Zmniejszeni do wysokości centymetra, rozpoczynają wędrówkę przez hawajską dżunglę. Muszą wrócić do siedziby Nanigen i dostać się do generatora… Tymczasem Drake, pozbywszy się Alison, wysyła w ślad za uciekinierami wyszkolonych zabójców. Młodzi ludzie nie mają wiele czasu – muszę zmierzyć się nie tylko z groźnymi stworzeniami zamieszkującymi mikroświat oraz polującymi na nich mordercami, ale również z chorobą dekompresyjną, która nie pozwala ludziom zbyt długo pozostawać w zmniejszonej postaci…



Muszę przyznać, że pomysł autora jest przerażający. Mordercze roboty milimetrowej wielkości, zdolne wniknąć do krwiobiegu i porozrywać nas od środka. Miniaturyzacja ludzi do takiej wielkości, że świat owadów staje się dla nas światem dinozaurów. W takim świecie toczy się większa część akcji książki, w której siedmioro młodych doktorantów walczy o życie w dżungli zamieszkałej przez krwiożercze mrówki, osy, pająki i gąsienice. Trochę przypomina to park Jurajski, jednak zamiast dinozaurów mamy mikroświat.

Rick- etnobotanik; Karen- arachnolog; Peter-Specjalista od jadu i zatruć; Erika- entomolog; Amar- badacz hormonów roślinnych; Jenny- biochemik zajmująca się feromonami; Danny- jedyny naukowiec spoza świata owadów i roślin. Kto z nich przeżyje walkę z szalonym Drakiem-szefem Nanigenu, który zmniejszył ich i wysłał do dżungli? Wszyscy mają wiedzę pomagającą w przeżyciu i walce z nowymi zagrożeniami. Jednak okazuje się, że świat owadów jest przerażający i nadal bardzo tajemniczy. Poza tym goni ich czas. Muszą dotrzeć do siedziby Nanigenu zanim zabije ich choroba dekompresyjna. Okazuje się bowiem, że po zmniejszeniu ludzie mogą żyć jedynie cztery, pięć dni.

Nie jest to mój ulubiony gatunek literacki. Książka jednak wciągnęła mnie na amen. Akcja prze do przodu, nie szczędząc nam masakrycznych obrazów śmierci zadanej przez mrówki, osy, pająki czy ptaki. Niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Już na wstępie książki mamy do czynienia z tajemniczą śmiercią trojga ludzi, którzy zamknięci od środka w pokoju, zostali dosłownie zaszlachtowani. Dalej jest coraz ciekawiej i fantastyczniej. Książka obfituje w ciekawostki botaniczne, całkiem sporo można się dowiedzieć o obyczajach i budowie różnych owadów oraz przydatności przeróżnych roślin.

Narracja książki naprzemienna, część akcji dzieje się w dżungli i opisuje zmagania bohaterów, część dzieje się w świecie rzeczywistym, opisując działania Drake'a oraz toczące się śledztwo w sprawie zaginięcia doktorantów i śmierci Erika- brata Petera.Fabuła jest dość przewidywalna ( chociaż kilka momentów mnie totalnie zaskoczyło), lecz mimo to wciągająca. Nie sposób się nudzić. Przy lekturze zostajemy wciągnięci w ten jakże odmienny i całkowicie pozbawiony reguł świat, w którym nie rządzi pieniądz ale prawo natury.

Świetnie napisany technothriller, w którym akcja mknie do przodu w zastraszającym tempie pozbawiając nas kolejnych stron:)

Przeczytam tyle,ile mam wzrostu: 3cm
Czytam fantastykę

niedziela, 28 lipca 2013

"Ocalenie"- David Baldacci

Kiedyś, dawno temu, zaczytywałam się książkami Ludluma, które traktują głównie o szpiegostwie. Co prawda ten czas już minął, ale czasami lubię poczytać coś w tym guście. "Ocalenie" nie dorównuje Ludlumowi, chociaż mamy w niej i FBI i CIA.
Lee Adams to prywatny detektyw z zasadami. I chociaż na co dzień zajmuje się raczej śledzeniem niewiernych mężów, to posiada zdolności, które spodobały się jego nowemu, tajemniczemu zleceniodawcy. Za całkiem niezłą sumkę Lee ma śledzić Faith Lockhart, która jak się okazuje jest pod opieką FBI i ma zeznawać na temat ważnych rządowych osobistości i przekrętów na najwyższym szczeblu. Pewnej nocy Lee staje się świadkiem zamachu na życie Faith. Siłą rzeczy zostaje wplątany w zawikłaną intrygę i musi ratować swoje i Faith życie. Zaczyna się ucieczka i dociekanie, kto stoi za zamachem.
Akcja książki toczy się wartko i gładko, sporo w niej akcji, kilka zaskoczeń. Jak dla mnie czasami zbyt dużo wtrętów politycznych, choć pewnie bez nich książka by straciła. Fabuła nie jest jakaś odkrywcza, można powiedzieć, że w zasadzie dość przewidywalna. Mamy samotnika detektywa, pokrzywdzoną,  bezbronną kobietę, romans wisi w powietrzu. Mamy agenta CIA pozbawionego skrupułów, bezlitośnie prącego do celu. Mamy spisek w rządzie, zdradę, pościg, walkę o przetrwanie. Sporo się dziej i jest to fajnie napisane, czyta się szybko i lekko. Dobra lektura dla fanów typowo sensacyjnej literatury.


Przeczytam tyle,ile mam wzrostu: 2cm