poniedziałek, 9 października 2017

"Alex" - Pierre Lemaitre

"Życie nas zawsze dopadnie, nie ma na to rady, nigdy mu się nie wywiniemy, nigdy."

Wydawnictwo: Muza
Rok wyd: 2013
Cykl:  Camille Verhoeven (tom 2)
Stron: 352
Kraj: Francja

 Kiedy poznajemy Alex, jawi się nam ona jako zwykła, przeciętna kobieta. Ładna ale skromna, samotna, lubująca się w perukach. Kiedy zostaje porwana z ulicy, pobita, zamknięta nago w klatce, zastanawiamy się, cóż takiego mogła zrobić ta dziewczyna, że zasłużyła na taki los? Dlaczego sprawca tak ją nienawidzi? Czytając o zmaganiach Alex, obserwując jej upadek, byłam bardzo ciekawa, jak autor planuje zapełnić resztę książki, skoro najgorsze dzieje się już na samym początku. Czyżby cała reszta była pogonią za zwyrodnialcem? Nic bardziej mylnego! Ale o reszcie ani słowa:)

Pierre Lemaitre potrafi zaleźć za skórę. Dawno nikt tak mną nie zakręcił. Podczas lektury kilkakrotnie musiałam ukierunkowywać swoją niechęć na poszczególnych bohaterów. Jednego bohatera w pewnym momencie autentycznie nienawidziłam, by po jakimś czasie użalać się nad jego losem.

środa, 4 października 2017

"Mężczyzna, który gonił swój cień" - David Lagercrantz

"Można spojrzeć w oczy, ale nie zawsze da się spojrzeć w serce." 
Wydawnictwo:Czarna Owca
Rok wyd: 2017
Cykl: Millennium ( tom V )
Stron: 424
Kraj: Szwecja
 Już od poprzedniej części postanowiłam, że nie będę oceniała i porównywała obu autorów Millennium. O ile w części czwartej średnio mi to wyszło, o tyle w piątej nie miałam z tym żadnego problemu. Oczywistym jest, że Lagecrantz nigdy nie stworzy takiego klimatu, jaki wytworzył Larsson, czym podbił dużą część czytelników, w tym i mnie. I właściwie brak tego specyficznego klimatu może być jedynym zarzutem z mojej strony, gdybym miała zamiar snuć porównania.

"Mężczyzna, który gonił swój cień" to bardzo sprawnie napisany thriller, poruszający kilka ważnych tematów a przy tym rozjaśniający mroki przeszłości Lisbeth.
Lisbeth niewiele się zmieniła. Nadal pcha się w kłopoty, nadal nie może przejść obojętnie obok krzywdy słabszych, nadal jest małomówna, enigmatyczna i mało sympatyczna. Może zrobiła się nieco łagodniejsza i sentymentalna, jednak to wciąż jeszcze ona.Tym razem robi sobie wroga ze współwięźniarki, która poprzysięga ją zabić. Niebezpieczeństwo czyha na nią także ze strony ludzi, którzy nie zamierzają pozwolić, by prawda o ich działaniach i wpływie na dzieciństwo Lizbeth, wyszła na jaw. Dzieje się dużo, dzieje się dość szybko a przede wszystkim dzieje się ciekawie. W tym wszystkim trochę mało Mikaela, za to na scenę wchodzi dwóch bardzo ciekawych bohaterów w postaci Leona i Dany'ego. To wokół nich kręci się znaczna część fabuły. Mamy również Farię Kazi, młodą arabkę, odsiadującą wyrok za zabicie brata. Jej losy również zajmują znaczną część fabuły.

poniedziałek, 2 października 2017

"Cela 7" - Kerry Drewery

""Mogłabyś uciec" - myślę.
- Nie ma sensu - odpowiadam na głos. - To szansa, żeby coś zrobić. Coś zmienić. Muszę."
 
Wydawnictwo:Sonia Draga
Rok wyd: 2017
Stron: 472
Kraj: Wielka Brytania


Martha ma szesnaście lat i właśnie trafiła do celi nr. 1. Pozostało jej siedem dni życia, podczas których będzie przenoszona do kolejnych cel. Siedem dni psychicznej mordęgi, narastającego przerażenia i walki o zachowanie zdrowej psychiki. Siedem dni, podczas których widzowie mają zdecydować o jej życiu lib śmierci. W jej wypadku werdykt jest praktycznie przesądzony, gdyż dziewczyna przyznała się do zbrodni.

Ofiarą morderstwa padł Jackson Paige, znany i uwielbiany celebryta, słynący z działań charytatywnych. Co prawda biedniejsi mieszkańcy dzielnicy, w której doszło do morderstwa, wiedzą, jaki Jackson był naprawdę, ich opinia jednak nie ma większego znaczenia. Nie stać ich na głosowanie a powiedzenie prawdy nie wchodzi w grę.

sobota, 30 września 2017

"Joyland" - Stephen King


Książka przeczytana w ramach uczestnictwa w Ogólnopolskim Dniu Czytania Stephena Kinga, który miał miejsce 21.09.2017r.





Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
Rok wyd: 2013
Stron: 336
Kraj: Stany Zjednoczone


Głównym bohaterem powieści jest Devin Jones, student, który musi ciężko pracować, by było go stać na naukę. Devin daje się poznać jako wrażliwy, sympatyczny chłopak, który głęboko przeżywa swoje pierwsze rozczarowanie miłosne. Praca, jaką ma zamiar podjąć tego lata, ma mu zapewnić nie tylko pieniądze na studia, lecz także czas, by uporać się ze swoimi uczuciami. Joyland spełnia swoje zadanie, chłopak poznaje kilka osób, z którymi bardzo się zbliży, będzie miał okazję wykazać się pomysłowością i refleksem. Uda mu się zapobiec dwóm śmierciom i rozwiązać mroczną zagadkę z przeszłości. Przez ten czas wydorośleje, nabierze męskości i zawrze przyjaźnie, które przetrwają całe życie.

Całą historię poznajemy z ust sześćdziesięcioletniego Devina, który powraca myślami do lata 1973 roku, w którym otarł się o coś nadprzyrodzonego, w którym doświadczył zarówno miłości, radości, zaufania, lecz także wielkiego zawodu i rozczarowania. Do lata, które zrobiło z niego tą osobę, jaką jest teraz.

„Joyland” to bardzo nostalgiczna opowieść, w której King pokazuje kunszt swojego pisarstwa. Teoretycznie zwyczajna opowiastka, która w innym wykonaniu prawdopodobnie by mnie znudziła, w tym wypadku cały czas trzymała mnie w swoich szponach. Naprawdę, niewiele się tu w gruncie rzeczy dzieje, a już na pewno nie za wiele tu kingowskiej grozy. Cały czas jednak utrzymuje się delikatne napięcie, oczekiwanie na jakieś przełomowe wydarzenie, na coś, co po prostu musi się wydarzyć. I powiedzieć Wam coś? To, co w końcu się wydarza, wcale nie jest świetne, nie za mocne, niezbyt zaskakujące, jak na autora wręcz bardzo delikatne. A mimo to jestem zadowolona z lektury. I to jest właśnie fenomen Kinga.
Już na wstępie Mistrz macha marchewką w postaci przepowiedni dotyczącej wydarzeń czekających Devina, później nęci duchem nawiedzającym Zamek Strachu, opowiada o zamordowanej tam dziewczynie i mordercy, który wciąż chodzi na wolności, by na koniec czas oczekiwania okrasić zaledwie letnim rozwiązaniem. Za to pośród tego wszystkiego wrzuca świetną charakterystykę bohatera, masę ciekawostek na temat funkcjonowania lunaparku, ukazuje siłę przyjaźni i miłości, jednocześnie momentami mocno wzruszając. Fabuła i nastrojowość troszeczkę przypominała mi „Zieloną milę”, którą to książkę wprost wielbię (zresztą film również), nic więc dziwnego, że „Joyland” bardzo mi się spodobał.

Jeżeli masz ochotę puścić latawiec ze śmiertelnie chorym dziesięciolatkiem, poznać zbuntowaną córkę sławnego kaznodziei, przewieźć szaraczków na Spinie, sprawdzić co to znaczy wdziać futro lub rozwiązać sprawę seryjnego mordercy, przy okazji polubić głównego bohatera i dowiedzieć się jak na Ciebie mówią pracownicy wesołego miasteczka, to będzie to lektura dla Ciebie. Nie licz jednak na szybką akcję, krwawe sceny czy mocne wydarzenia. Nastaw się na spokojne lecz budzące emocje spotkanie z Devinem i poczuj klimat małej, zwartej społeczności, otwórz się na nowe wrażenia i daj się ponieść prostej historii o zwykłym chłopaku, który wcale taki zwykły nie był.

czwartek, 28 września 2017

"Córka pszczelarza" - Santa Montefiore

"()...miłość nie jest czymś, co umiera z upływem lat, lecz płonie w nieskończoność niczym wieczne słońce".

Wydawnictwo: Świat Książki
    Rok wyd:2015
Stron:368
Kraj: Wielka Brytania

Opis z LC:
 Dorset, 1932: Grace Hamblin, córka pszczelarza, dorasta w pięknym majątku na wsi. Zna swoje miejsce i przyszłość. Po niespodziewanej śmierci ojca zostaje sama. Nie licząc mężczyzny, którego kocha i który nie jest jej przeznaczony.
Massachusetts, 1973: Trixie Valentine, piękna, impulsywna córka Grace, jest zakochana w charyzmatycznym wokaliście zespołu muzycznego, który ma szansę odnieść wielki sukces. Jasper musi wyjechać do domu w Anglii z powodu tragedii rodzinnej. Obiecuje, że wróci do Trixie, jeśli będzie ona na niego czekać.
Matka i córka szukają utraconej miłości, przytłoczone wspomnieniami, nie zdając sobie sprawy z łączących ich sekretów. Aby odnaleźć to, za czym tęsknią, muszą przezwyciężyć przeszłość i kłamstwa sprzed wielu lat... 

Moja opinia:

Po książki typowo kobiece sięgam niezbyt często, czasami jednak mam ochotę na taką odskocznię.
Mam kilka ulubionych pisarek literatury obyczajowej, sprawdzonych, takich, które z reguły mnie nie zawodzą. Nie należy do nich Pani Montefiore, gdyż to pierwsza jej książka, jaką przeczytałam. I pewnie ostatnia, chociaż nie było tak źle. Podobał mi się plastyczny język, jakim operuje autorka opisując otoczenie. Można spokojnie wyobrazić sobie domek pszczelarza, otaczający go ogród, ule pełne pszczół, wielki, majestatyczny dwór.  Historia snuta jest powoli, ma swój klimat, zwłaszcza ta dotycząca wspomnień Grace, gdzie zostajemy wrzuceni w lata przedwojenne na angielską wieś.