niedziela, 15 lutego 2015

"Tęsknię za tobą" - Harlan Coben

"Wiemy, że wszystko w naszym życiu jest złożone i że dominują w nim różne odcienie szarości. A mimo to oczekujemy, że nasze relacje będą proste i nieskazitelne."
Tytuł oryginału: Missing you.
Wydawnictwo: Albatros
    Rok wyd:2014
Stron:477
Kraj:Stany Zjednoczone

Kat Donovan straciła ojca osiemnaście lat wcześniej. Szanowany policjant został zamordowany na zlecenie jednego z szefów mafii. Do zabójstwa przyznał się człowiek, który został już skazany na dożywocie za zabicie dwóch innych osób. Teraz ten człowiek jest umierający. Kat nigdy do końca nie była przekonana o jego winie, dlatego też odwiedza go w więzieniu, by po raz ostatni spróbować wydusić z niego prawdę. Pod wpływem morfiny morderca przyznaje, że do zabójstwa jej ojca przyznał się, by oddać komuś przysługę. Ta wiadomość elektryzuje kobietę. I chociaż nikt nie ma wątpliwości co do winy skazanego, Kat zaczyna drążyć sprawę w szeregach swoich kolegów. Czy jej dążenie do prawdy stało się już obesją? Czy skutki poszukiwań jej nie przerosną?

Kat jest czterdziestoletnią, samotną kobietą. Praca w nowojorskiej policji jest jej pasją. Jedyną prawdziwą przyjaciółką jest dla niej Stacy, uosobienie marzeń każdego faceta. Obie są wysportowane, inteligentne i piękne. Jednak to za Stacy ogląda się większa część męskiej populacji. Pracująca jako prywatny detektyw kobieta prowadzi dość bogate życie osobiste, jej zmatwieniem jest samotność przyjaciółki. Dlatego też w dobrej wierze zakłada dla Kat konto na portalu randkowym. Początkowa niechęć, po kilku drinkach zamienia się w ciekawość i pewnego wieczoru Kat loguje się po raz pierwszy. Jej zdziwienie i szok nie mają granic, kiedy znajduje wśród potencjalnych partnerów konto swojego byłego narzeczonego, Jeffa. Jeff był miłością jej życia, jednak po śmierci ojca Kat stała się bardzo wycofana, a Jeff nie wytrzymał i zerwał zaręczyny. Od tej pory nie słyszała o narzeczonym. Aż do teraz. Wysyłając wiadomość do Jeffa zwraca na siebie uwagę niewłaściwych osób.

Sprawa śmierci ojca i przypomnienie o Jeffie spędza sen z oczu kobiety. Kiedy do jej biura przychodzi młody chłopak prosząc o pomoc w znalezieniu matki, Kat początkowo zbywa chłopaka, lecz Brandon zachowuje się tak, jakby ją znał. Jest uparty. Jest zrozpaczony. Kat w końcu postanawia się przyjrzeć tej sprawie.

Pewien niemłody już człowiek jest przepełniony szczęściem. Poznał kobietę swoich marzeń, kupił pierścionek zaręczynowy i właśnie wybiera się z nią na wycieczkę. Jego życie wreszcie przestanie być samotne. Rozradowany wsiada do  wynajętej limuzyny i ....budzi się w trumnie. Jacyś ludzie go przetrzymują w całkowitych ciemnościach, na starej farmie w środku lasu. Czego od niego chcą? Jak się tu znalazł?

Wszystkie poruszone wątki łączą się w końcu w zgrabną, wiarygodną całość. Coben nieźle popuścił wodze wyobraźni i stworzył naprawdę świetny, wciągający kryminał.  Wielowątkowa fabuła porwała mnie na maksa, główna bohaterka jest bardzo dobrze wykreowana, wzbudza sympatię i sprawia, że przez całą książkę czytelnik trzyma za nią kciuki. Trochę gorzej ma się sprawa Jeffa, który jest postacią bardziej papierową, za to Aqiua, przyjaciel Kat ze studiów i jej instruktor jogi, ze swoją chorobą psychiczną jest naprawdę nieźle stworzony. Książka, jak to u Cobena, ma sporo elementów humorystycznych, zwłaszcza w dialogach pomiędzy przyjaciółkami. Styl lekki, przejrzysty, bez dłużyzn. Akcja równa i szybka, zwłaszcza w końcowych rozdziałach. Nie obyło się bez krwawych szczegółów, gdyż mamy tutaj osobnika, który bardzo lubi sprawdzać możliwości przeróżnych narzędzi np.zardzewiałej piły. Im dalej brniemy tym więcej pytań się nasuwa, a juz sprawa starej farmy absorbowała moją uwagę przez większą część książki.
Reasumując "Tęsknię za tobą" to bardzo dobry kryminał, w którym powoli odkrywamy i dopasowujemy kawałki układanki zarówno z przeszłości jak i teraźniejszości, nie nudząc się przy tym ani przez chwilę. Mamy tutaj wielką miłość, samotność, tajemnice z przeszłości, zwyrodniałych morderców, sutenerstwo, porwanie, tortury, zmienioną tożsamość, ucieczkę, nadzieję i zaskakujący finał. Zabawa przy lekturze jest przednia, więc zapraszam do lektury:)

Z literą w tle
Klucznik -wydana w 2014r
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska

piątek, 13 lutego 2015

"Kolor jej serca" - Barbara Mutch

"W moim życiu było wiele rzeczy, które zrozumiałam dopiero po jakimś czasie. Jak choćby to, że są miejsca i ludzie, którzy nie chcą o czymś słyszeć, ale wcale nie są głusi. Jak przyszłość, której nie można kupić i która zawsze - tak jak morze - zdawała się skrywać tuż za horyzontem."
Tytuł oryginału: The Housemaid's Daughter.
Wydawnictwo: MUZA SA
    Rok wyd:2014
Stron:430
Kraj:Republika Południowej Afryki
 Niezwykle piękna opowieść o przyjaźni i miłości dwóch kobiet, które powinno dzielić wszystko.

Cathleen jako młoda kobieta wyemigrowała z Irlandii do RPA, by poślubić Edwarda, mężczyznę, którego ostatni raz widziała pięć lat wcześniej. Ich małżeństwo nigdy nie było namiętne, jednak łączyła ich przyjaźń i wspólne cele. Mieszkają w Cradock, mieście położonym w Karru, krainie, gdzie deszcze padają rzadko a ziemia jest ciężka do uprawy. Jedynymi przyjaciółmi stają się dla niej służąca Miriam i  pamiętnik, któremu Catleen powierza swoje myśli. Jej życie zmienia się, gdy na świecie pojawia się najpierw córka Rosse a później syn Philip. W tym czasie również Miriam rodzi córkę, Adę. I to właśnie Ada stanie się kimś najważniejszym dla Catleen. Kimś, o kogo będzie walczyła, osobą, która będzie dla niej powiernicą, przyjaciółką i córką.

Ada już od dziecka kocha dom, w którym służy jej matka. Dzięki Pani Catleen odkrywa w sobie talent i miłość do muzyki, która staje się jej drugim życiem. Pani uczy ją czytać i pisać, chce, by Ada miała lepsze życie. Lecz jakie życie może czekać dziewczynkę o czarnej skórze, urodzoną w czasach apartheidu? Dla Ady służba w domu Państwa nie jest ciężarem. Kocha jego mieszkańców, cieszy się z ich dobroci, pragnie zaspokajać wszystkie ich potrzeby. Dziewczyna jest ucieleśnieniem skromności i dobroci, jest czysta i wspaniałomyślna. Jej los jest związany z losem Catleen i przez dziesiątki lat obie będą sobie nawzajem wiele zawdzięczać.

Historia dwóch kobiet, osadzona w afrykańskim klimacie, wśród podziałów klasowych, gdzie czarny jest nikim a biały to władza, pokazuje, że pomimo przeszkód, serce pozwala na przekroczenie wszelkich granic. Choć ich przyjaźń była zakazana i źle widziana, choć nie obyło się bez tragedii, rozstania i śmierci, to te dwie kobiety, połączone poprzez miłość do muzyki i do domu rodzinnego, pokonały wszystko, nawet śmierć, by udowodnić, że pomimo koloru skóry są takie same.

W tle słychać okrzyki nawołujące do walki o wolność, widać biedę w murzyńskich dzielnicach, hart ducha czarnych kobiet i skazane na niepowodzenie życie czarnych dzieci. Jak mówi Ada, nocą słychać Czarnego Bacha. Płacz, okrzyki bólu i strachu, szczekanie psów policyjnych, pieśni wyzwoleńcze. W pewnym momencie swego życia i Ada zazna nędzy takiego życia. Ratunkiem będzie muzyka, która da jej szansę na lepsze życie. Muzyka przewija się zresztą przez całe jej życie, pozwalając jej wyrzucić z siebie emocje.

Nie znalazłam w tej książce nic, co by mi się nie podobało. Piękne opisy otoczenia i warunków, jakie panowały. Bardzo dobre charakterystyki postaci. Różnorodność bohaterów, zarówno tych dobrych, jak i złych. Miłość, która nie miała okazji zaistnieć. Przyjaźń, o jakiej marzy każdy człowiek. Tragedia II wojny światowej, która zagląda tutaj w dramacie syna Catleen, wrażliwego młodego człowieka złamanego przez okropieństwa walk na Saharze. Niezłomność Ady w chronieniu córki, która znajduje się w świecie "pomiędzy". Napisana w pierwszej osobie opowieść prowadzi nas od dzieciństwa Ady, byśmy wraz z nią odkrywali kolory życia, zaznali bólu, radości i nieszczęścia, upadali na kolana i podnosili z dumą głowę.

Książkę polecam każdemu, kto lubi piękne opowieści z historią w tle. Naprawdę warto poznać życie tych dwóch kobiet a poprzez ich historię, także historię apartheidu.

APARTHEID - doktryna, a zarazem polityka polegająca na dyskryminacji rasowej, od 1948 podstawa polityki władz Republiki Południowej Afryki, stosowana przez białych osadników w stosunku do ludności czarnej. W 1966 r. została uznana przez ONZ za zbrodnię przeciwko ludzkości. Oficjalnie została zniesiona przez rząd RPA w czerwcu 1991 r.
Żródło
 Społeczeństwo Republiki Południowej Afryki podzielono na rasowe i etniczne grupy. Wyznaczone im zostały specjalne miejsca zamieszkania i miejsca pracy. Ludność czarną zmuszono do mieszkania w gettach, leżących na obrzeżach miast. Wszelkie próby łamania tych twardych reguł były surowo karane, nawet karą śmierci lub wieloletniego pobytu w więzieniach. Krytyka istniejących stosunków społecznych i politycznych uznawana była za przestępstwo. Ludność biała stanowiła zaledwie 10-14 % całej liczby mieszkańców RPA. Czarni mieszkańcy (75 %) nie mieli prawa głosu. Praktycznie do 1994 r. biali mieszkańcy dominowali w życiu polityczny, gospodarczym i kulturalnym.
Żródło

Klucznik-wydana w 2014 roku
Grunt to okładka
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska

środa, 11 lutego 2015

"Święto Świateł" - Krzysztof Kotowski

"Matki, z którymi jesteśmy cały niemal czas, które nas wychowują, do których potem dzwonimy codziennie, wpadamy do nich przynajmniej raz w tygodniu - żyją tak jakby zawsze. Ciężko sobie wyobrazić, że ktoś, kto był zawsze, nagle znika.One są niemal częścią naszego ciała, częścią duchowo i fizycznie namacalną. Kiedy wreszcie uświadomimy sobie, że ta właśnie część przestała żyć, nic już nie jest takie jak dawniej. Coś wyjątkowo realnego i konkretnego w nas umiera i stajemy się mniejsi, bardziej szarzy, jeszcze bardziej pojedynczy."
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
    Rok wyd:2013
Stron:367
Kraj:Polska
Go – starochińska gra planszowa popularna również w Korei i Japonii, a w ostatnich latach zdobywająca rosnącą popularność na całym świecie (w tym także w Polsce). Dla wielu ludzi, głównie ludzi Wschodu, go jest specyficznym połączeniem nauki, sztuki i sportu.
Dlaczego piszę o tej grze? Otóż jest ona tematem przewodnim "Święta Świateł" i inspiracją do zbrodni popełnionej na początku książki. W pewnym biurze policja znajduje zwłoki czterech osób. Scena zbrodni zainscenizowana jest na wzór śmierci największego mistrza go, Shusaku, który zmarł 150 lat wcześniej na cholerę, w trakcie gry z uczniami. Podobno. Bo pewien miłośnik tej gry i jednocześnie zapalony badacz życia Shusaku jest przekonany, że mistrz zginął o wiele później. Hubert, jako znawca tematu, zostanie wplątany w śledztwo prowadzone nie do końca legalnie. Za sprawą czarnoskórej policjantki jego życie wywróci się do góry nogami, lecz doprowadzi go również do odpowiedzi na pytania dla niego najważniejsze.

Głównymi bohaterami książki są: nieposkromiona, wulgarna, wrażliwa, arogancka pani podinspektor Eliza Dukato, która oprócz koloru skóry charakteryzuje się niewyszukanym językiem i skłonnością do przemocy, oraz Hubert Wanat - spokojny, zafascynowany grą go i życiem Shusaku historyk, żyjący w związku homoseksualnym. Tych dwoje za sprawą go, stanie się dwoma pionkami w grze, której zasad nie da się pojąć, bo ich zwyczajnie nie ma.

Warszawa i jej okolice stają się polem rozgrywki pomiędzy policją, służbami specjalnymi, agentami japońskimi, koreańskimi spółkami i kim tam jeszcze. W pewnym momencie, gdy bohaterowie podążali za kolejną wskazówką  uzyskaną od kolejnego informatora, kompletnie zgubiłam wątek.

Powieść czyta się bardzo szybko za sprawą prostego języka i przewagi dialogów nad opisami. Tempo akcji jest w miarę równe, dość szybkie, wraz z bohaterami biegamy od jednego śladu do następnego, nie mając czasu na chwilę refleksji. Co do bohaterów to polubiłam nadkomisarza Śmigielskiego, który niestety szybko zszedł na dalszy plan, Eliza mnie wkurzała, chociaż pomimo wybuchowości wzbudziła we mnie cieplejsze uczucia, a moim faworytem został Hubert, który w razie potrzeby pokazywał, że ma to, co powinien mieć facet:) Fabuła jest nieprzewidywalna, jak dla mnie z lekka przeciążona informacjami i zmyłkami, czułam się jakbym czytała Ludluma w lekkim wydaniu. Świat przedstawiony w książce jest brutalny, pełen kłamstw i intryg, zakulisowych układów i układzików, czyli bardzo realny.
Pomimo tego, że akcja była dla mnie czasami zbyt poplątana i zbyt szybka, bawiłam się całkiem dobrze. Wolę jednak kryminały, w których mam czas na jakiekolwiek przemyślenia. Ta książka tempem i fabułą bardziej przypomina książkę sensacyjną.

Polacy nie gęsi...
Kapitan Żbik & Skandynawowie
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata

niedziela, 8 lutego 2015

"Wariant" - Robison Wells

"Ale to chyba nie jedna z tych szkół, co to od razu mają człowieka zastraszyć? - spytałem panią Vaughn, kiedy mijaliśmy ciężką kutą bramę. Mur miał ze cztery metry, a na górze ciągnął się poskręcany drut kolczasty, jak w budynku zajętym przez komornika albo w więzieniu. Kamera umieszczona na wysokim słupie była jedynym znakiem, że są tu ludzie - ktoś gdzieś nas obserwował."
Tytuł oryginału: Variant.
Wydawnictwo: Amber
    Rok wyd:2012
Stron:301
Kraj:Stany Zjednoczone
Akademia Maxfield. Stare gmaszysko otoczone wysokim murem i drutem kolczastym, położone w Nowym Meksyku, gdzieś w środku rozległych lasów. Dla Bensona, który przeszedł już w życiu niejedno, gdyż stracił rodziców w wieku pięciu lat, a mając lat siedemnaście zdążył zaliczyć 33 rodziny zastępcze, Akademia miała się stać początkiem lepszego życia. Dzięki stypendium i prestiżowi szkoły, miał nadzieję, że w końcu uda mu się zostać gdzieś na dłużej. Szybko jednak przekonuje się, że zamiast znaleźć się w szkole, wylądował w więzieniu. W więzieniu, w którym rządzą nastoletnie gangi, każdy ruch obserwują wszechobecne kamery a za niektóre błędy  karą jest śmierć. Benson postanawia, że nie zostanie tu ani chwili dłużej niż to konieczne, jednakże przekroczywszy bramę Akademii nie ma już drogi powrotu.

Siedemdziesiąt cztery młode osoby, pozbawione opieki dorosłych, nie próbują uciec, uczęszczają na zajęcia i wydają bale. Dla Bensona jest to całkowicie niezrozumiałe. Dlaczego tkwią w tym luksusowym więzieniu? Przystając do gangu Wariantów chłopak ma nadzieję na znalezienie przyjaciół i drogi ucieczki. Im dłużej tu przebywa, tym bardziej to wszystko wydaje mu się chore. Giną dzieciaki a jedynym problemem całej reszty jest zdobywanie punktów za pracę. Kiedy Benson odkrywa tajemnicę Akademii wszystko wywraca się do góry nogami. Nic nie jest takie na jakie wygląda. Ufać może tylko sobie. Przyświeca mu jeden, jedyny cel - ucieczka.

Muszę przyznać, że książka mnie niesamowicie wciągnęła. Wiem, wiem, to nie szczególnie ambitna lektura, ale co zrobię, że takie książki mnie pochłaniają?:) Bardzo fajnie, dynamicznie skonstruowana fabuła, która w pewnym momencie totalnie mnie zaskoczyła.Pierwszoosobowa narracja, która pozwala nam wraz z Bensonem powoli odkrywać funkcjonowanie szkoły. Różnorodność postaci, dobra ich kreacja, wiarygodne reakcje i dialogi, wszystko to sprawia, że "Wariant" się wciąga na jednym posiedzeniu. Zawsze kręciły mnie eksperymenty prowadzone na większym gronie osób, pokazujące jak zachowa się jednostka i grupa w ekstremalnych warunkach. I tutaj dostałam tego w nadmiarze. Siedemdziesiąt cztery osoby, z dnia na dzień coraz mniej, wizja wiszącej nad głową śmierci. Co wybiorą? Wygodne więzienie czy niepewną ucieczkę?
Ubolewam bardzo, że nie ma części drugiej, bo wzięłabym się za nią natychmiast.

W 200 książek dookoła świata
Grunt to okładka
Czytam fantastykę
Pod hasłem

piątek, 6 lutego 2015

"To tylko dziecko" - Malin Persson Giolito

"Przyszli do nas do domu ot tak. Zadzwonili do drzwi i powiedzieli, że Alex nie wróci, bo gdzieś go zabrali. Decyzja już zapadła, pokazali ją na papierze. Jakiś formularz z małymi kwadratowymi polami. W jednym z nich napisany był adres. Tam miał mieszkać. Powiedzieli, że będę mogła go odwiedzać, ale nie teraz i nie bez ich zgody i nadzoru."
Tytuł oryginalny:Bara ett barn.
Wydawnictwo: Czarna Owca
    Rok wyd:2014
Stron:400
Kraj:Szwecja
Główną bohaterką książki jest Sophia Weber, wspólniczka w biurze adwokackim, która zostaje kuratorką małoletniego Alexa.  Alex ma siedem lat i właśnie został zabrany rodzicom przez opiekę społeczną. Nieprzystosowany, agresywny chłopiec, na prośbę wychowawczyni zostaje poddany badaniom, z których jasno wynika, że dziecko jest maltretowane. Wszczęte dochodzenie, które zostaje przydzielone inspektorowi Adamowi nie przynosi żadnych rezultatów, gdyż Alex odmawia współpracy. Ojciec, podejrzany o bicie syna, nagle się ulatnia, a matka deklaruje, że zrobi wszystko, by odzyskać syna. Sophia nie może się przekonać do Lindy, matki Alexa. Coś jej w tej kobiecie nie pasuje. Jednak pracownicy opieki społecznej po jakiś czasie dochodzą do wniosku, że matka z wielką determinacją i miłością walczy o powrót syna do domu. Sophia, pomimo wątpliwości, niewiele może zrobić. Decyzja o powrocie Alexa do matki będzie spędzała sen z powiek zarówno Sophii, Adamowi, jak i Lisie, pracownicy opieki, która się na to zgodziła. Sprawy przybiorą katastrofalny obrót.

Temat maltretowanego dziecka jest tematem, który zawsze wzbudza wiele emocji Niestety tutaj autorce nie udało się stworzyć odpowiedniej atmosfery i opowiadana historia, która powinna wywoływać emocjonalną huśtawkę, pozostaje dość płaska. Oczywiście odczuwałam jakieś emocje, bo niemożliwością jest czytanie o przypalaniu dziecka papierosami i nie odczuwanie wściekłości. Jednak to nie styl pisarski a sam fakt budzi te emocje. Czego tu zabrakło?
Moim zdaniem autorka za bardzo rozwlekła fabułę. Skupiła się na szczegółowych opisach życia Sophii, które zupełnie nie miały związku z tematem. Nie bardzo interesowało mnie jej menu czy umiejętności żeglarskie. Chciałam poczytać o walce a nie tylko o jej rozterkach sercowych. Najlepszymi momentami w książce były dla mnie wstawki, w których poznawałam myśli Lindy, matki, która nigdy nie powinna mieć dzieci.

Plusem natomiast jest to, że książka ukazuje, jak niesprawne są systemy prawne dotyczące dzieci. Tak naprawdę w wielu wypadkach zarówno opieka społeczna, jak i policja czy kurator, mają związane ręce i pomimo wątpliwości muszą oddać dziecko rodzinie. Poza tym autorka ukazuje też, jak niechętnie ludzie ingerują w sprawy rodzinne innych ludzi. Przez kilka lat Alex wołał o pomoc zachowując się agresywnie zarówno w przedszkolu, jak i w szkole, i dopiero Karin, choć też po dłuższym czasie, zdecydowała się na działanie.


"Zawiedliśmy Alexa, wszyscy go zawiedliśmy. Nie możemy zapobiec kolejnym takim wypadkom. Bo niby jak?Czy lepiej byłoby odebrać dziecko rodzicom? Nie sądzę. Przesadna reakcja może być gorsza niż brak odpowiedniej reakcji. Musimy nauczyć się z tym żyć, że nie jesteśmy w stanie uratować lub ukarać wszystkich. Nawet jeśli w grę wchodzi dziecko."

Fabuła książki jest ciekawa, chociaż bardzo szybko dowiadujemy się, kto jest winny, nie znamy pobudek agresora, odkrywamy je po kawałku. Wykonanie jednak pozostawia wiele do życzenia. "To tylko dziecko" mało ma w sobie z kryminału, nie ma tu praktycznie żadnego napięcia a historia, która powinna wzburzać, wywołuje zaledwie letnie uczucia. Bywały momenty, w których się nudziłam i jedynie chęć poznania dalszych losów Alexa sprawiała, że wracałam do lektury. Za dużo niepotrzebnych wątków pobocznych, za dużo szczegółów i dłużyzn. Jako powieść obyczajowa - średnia, jako kryminał - nędzna.

Klucznik - wydana w 2014 r.
Kapitan Żbik & Skandynawowie
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska
Czytam literaturę skandynawską i islandzką