poniedziałek, 9 marca 2015

"Droga 66" - Becky Masterman

" Tata miał rację. Gerald poczuł się o wiele lepiej, kiedy przyniósł do szkoły cegłę. Na boisku bez ostrzeżenia walnął tego łobuza w ucho ostrą krawędzią. Chłopak upadł, a Gerald rzucił się na niego i tłukł go cegłą po twarzy raz za razem, masakrując kości i tkanki, dopóki ktoś go nie odciągnął. Wtedy dowiedział się, jak przyjemnie jest łamać kości."
Tytuł oryginału: Rage Against the Dying.
Wydawnictwo: Amber
    Rok wyd:2014
 Cykl: Brigid Quinn  (tom 1)
Stron:351
Kraj: Stany Zjednoczone
Brigid Quinn to bohaterka dość nietypowa, jak na kryminał. Ma prawie sześćdziesiątkę, uszkodzony kręgosłup i jedyne czego chce, to żyć spokojnie ze swoim ukochanym mężem. W wolnym czasie zbiera kamienie do skalniaka, spaceruje z dwoma mopsami i próbuje stać się dobrą żoną. Jej przeszłość, której nie zna dokładnie nawet mąż, jest naszpikowana brutalnością i zbrodnią. Jako była agentka FBI miała do czynienia z wieloma seryjnymi mordercami, lecz to morderca z Drogi 66 ją pokonał. Facet zabijał tylko (aż) raz w roku, w okresie letnim, jedną młodą kobietę, po czym zwłoki porzucał gdzieś na pustyni. Brigid, zastawiając na niego sieci, straciła swoją agentkę, Jessicę, której zwłok nigdy nie odnaleziono. Ta sprawa ją złamała. 
Minęło już siedem lat od zniknięcia Jessici, pięć, od kiedy jest na emeryturze, dwa, od kiedy wyszła za mąż i wiedzie spokojne życie. Lecz przeszłość powraca w postaci Lyncha, złapanego ze zmumifikowanymi zwłokami kobiety. Lynch przyznaje się do zabójstw przy Drodze 66, zna prawie wszystkie szczegóły i potrafi wskazać miejsce ukrycia zwłok Jessici. Lecz agentka Coleman uważa, że to nie Lynch jest ich mordercą. Wkrótce jej zdanie podziela również Brigid. Cala reszta pławi się w sukcesie.
Ktoś usilnie stara się przeszkodzić dwóm kobietom w dojściu prawdy. Na Brigid napada pewien mężczyzna, który uwielbia łamać kości starszym kobietom a w krótkim czasie po tym, Coleman znika bez śladu. Dotychczasowe życie byłej agentki staje na głowie, jej jedynym celem staje się odnalezienie Laury Coleman, ujście z życiem przed polującym na nią mordercy, uniknięcie więzienia i uratowanie małżeństwa.

Książka napisana jest w pierwszej osobie z pozycji Brigid, dzięki czemu możemy poznać jej tok myślenia i uczucia nią targające. Pomimo niemłodego już wieku, Brigid nie jest niedołężną staruszką, lecz kobietą pełną energii i pasji. W swojej opowieści nie szczędzi na autoironii, nie lukruje swojego wizerunku, pokazuje, że życie w kłamstwie zawsze ma swoje konsekwencje. Brigid nie da się nie lubić, podobnie jak jej przyjaciela z przeszłości, psychologa Siga, męża Carla oraz budzącego współczucie ojca Jessici, Zacha. A także zastępcy szeryfa Maxa. Panów jest tu jednak mniej, główne role rozpisane są dla kobiet. Mężczyźni występują tutaj przeważnie jako zboczeńcy:)

Powieść zaczyna się dosyć mocno, napadem na Brigid, później powoli poznajemy przeszłość i teraźniejszość, na koniec jest wielkie bum, jednak bez "wow".  Troszkę mi zabrakło w książce napięcia. Czytałam z dużym zaciekawieniem, nie nużyła mnie, jednak nie odczuwałam parcia na czytanie non stop. Ciekawa historia, dobrze napisana, bohaterka pierwsza klasa. A jednak czegoś brakuje. Dobrze skonstruowany thriller, nie pozbawiony drastycznych opisów, z wartką akcją, bez zbędnych wulgaryzmów. Dobry, lecz nie rewelacyjny.

Grunt to okładka
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska 

niedziela, 8 marca 2015

Dla nas, dziewczynki:)


A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
Początek i koniec...

J. Tuwim

Poznasz głębiny morza, ale nie poznasz serca kobiety.  

Kobiety osiągają wszystko, bo opanowują tych, którzy panują nad wszystkim.

Mężczyzna uważa, że wie, ale kobieta wie lepiej.

 Wszystko

Oddać ci wszystko: każdy sen i drgnienie,
Każdy nerw ciała, każdy ruch i krok!
Przeszłość - to tylko o tobie wspomnienie,
Przyszłość - to tylko twój najświętszy wzrok!

Oddać ci wszystko, każde pulsu tętno
I grosz ostatni, i ostatek sił,
Trwonić dla ciebie swą młodość namiętną
Znaczyć ci drogę - krwią serdeczną z żył!

Zaprzeć się! Bluźnić! Z Judaszem paktować!
Żwir na twej drodze w miękki piasek gryźć!
Natchnioną wiarą zakrzyczeć: "Ach prowadź!"
Gdy mi na własną zgubę każesz iść!

A potem - oddać ci ostatnie tchnienie
Skonać spokojnie, wiernie u twych nóg
I wstecz spojrzawszy wierzyć niewzruszenie,
Że tak - za Ciebiem tylko umrzeć mógł.

J.Tuwim
 

Wszystkiego najlepszego kobiety małe i duże:) Oby dzisiaj panowie sprostali naszym skromnym wymaganiom:)   


Dobre wino i ładna kobieta to dwie miłe trucizny. 

Kobieta:

 Kiedy ma 5 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę.

Kiedy ma 10 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka

Kiedy ma 15 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią Kopciuszka "Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!"

Kiedy ma 20 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka". Ale wychodzi z domu.

Kiedy ma 30 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale uważa że teraz nie ma czasu, żeby się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu.

Kiedy ma 40 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mówi, że jest przynajmniej czysta i mimo wszystko wychodzi z domu.

Kiedy ma 50 lat:
Ogląda się w lustrze i mówi: "Jestem sobą" i idzie wszędzie.

Kiedy ma 60 lat:
Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie mogą na siebie spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa świat.

Kiedy ma 70 lat:
Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z domu i cieszy się życiem.

Kiedy ma 80 lat:
Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu zakłada liliowy kapelusz i wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze świata.
 

sobota, 7 marca 2015

"Ptaszydło" - Max Bentow

"Otworzył skórzana torbę i wyjął włosy. Podniecenie  przeszyło go już przy pierwszym dotyku. Przycisnął je do twarzy i do szyi. W końcu rozpiął spodnie i położył je sobie na podbrzuszu.
Oddychał szybko. Chciał to zrobić. wtedy jednak się otrząsnął. "Jeszcze nie - pomyślał - muszę się powstrzymać.""
Tytuł oryginału: Der Federmann.
Wydawnictwo: Dolnośląskie
    Rok wyd:2013
 Cykl: Nils Trojan (tom 1)
Stron:334
Kraj: Niemcy
Nils Trojan to dość nietypowa postać jak na policjanta. Wrażliwy facet, którego dręczą koszmarne sny a w ciągu dnia ma napady lęków. Rozwodnik, ojciec nastoletniej córki, z którą utrzymuje dość dobre stosunki. Wie, że ze swoich lęków nie może się zwierzyć żadnemu z kolegów. Pomocą okazuje się pani psycholog Jana Michels, do której Nils regularnie uczęszcza i która jest obiektem jego sekretnych marzeń. Zdawać by się mogło, że nie jest dobrym materiałem na gliniarza zajmującego się morderstwami, jednak to tylko złudzenie. Nils potrafi być twardy, potrafi przeprowadzać brutalne przesłuchania, potrafi złapać trop i nie popuścić aż do skutku.

Berlinem wstrząsa seria makabrycznych zbrodni. Morderca wyłupia ofiarom oczy, wyrywa włosy a w rozprutym brzuchu zostawia martwego ptaka. Ofiarami są młode kobiety, blondynki, nie koniecznie mieszkające samotnie. Morderstwo poprzedzone jest prezentem w postaci martwego ptaka, który to prezent już sam w sobie jest dla kobiet przerażający. Sprawę ma poprowadzić Trojan. I chociaż sam jest rozbity psychicznie, Nils musi sobie poradzić z tą sprawą. Wkrótce sam znajduje się na celowniku mordercy a jego myślami włada strach o najbliższe jego sercu kobiety.

Polubiłam Trojana. Jak na policjanta w tego typu książkach jest to postać zdecydowanie inna. Nie włóczy się od baru do baru, nie pozostawia za sobą wianuszka załamanych kobiet, nie jest fanatykiem muzycznym czy sportowym. Zwykły facet. I fajnie. Fabuła sama w sobie nie jest jakaś rewelacyjna, ot następny zboczeniec, który urzeczywistnia swoje marzenia. Trzeba jednak przyznać, że mordy są okrutne a opisy scen zbrodni dosadne. Postać zabójcy jest dosyć mglista, trochę za mało jak na mój gust rozbudowane są rozdziały, w których mamy możliwość poznać jego psychikę. Książka w pewnym momencie dość mocno trzyma w napięciu, chociaż czegoś mi w niej zabrakło. Autor ma dobry styl, czyta się przyjemnie, jednak chyba nie potrafi jeszcze władać emocjami czytelnika. Nie czułam strachu ofiar. Czytałam beznamiętnie, z zaciekawieniem, lecz bez większych emocji. Końcówka książki pokazuje jednak, że autor potrafi porwać. Dlaczego więc jest tak nierówno? Nie wiem ale mam nadzieję, że w następnej części będę odczuwała emocje od początku do końca. Bo po następną część przygód Trojana sięgnę dla samego Trojana:)

W 200 książek dookoła świata
Wyzwanie biblioteczne

środa, 4 marca 2015

"Zamknij oczy" - Sophie McKenzie

"Bezszelestnie przechodzę przez kuchnię, nie zapalając światła, i przemykam się do toalety. Ręce mi drżą, biorę głęboki oddech i wybieram numer Lucy O'Donell. Niedostępny. Nawet nie mogę zostawić wiadomości. Odczekuję kilka minut i próbuje jeszcze raz, na wszelki wypadek. Nadal nic. No właśnie. To przecież dowód, którego potrzebowałam, potwierdzenie, że ta kobieta to oszustka. Wariatka. Oszołomka."
Tytuł oryginału: Close my eyes.
Wydawnictwo: Sonia Draga
    Rok wyd:2014
Stron:427
Kraj:Wielka Brytania
"Zamknij oczy" to jedna z tych książek. które czytają się same, a biedny czytelnik nie jest w stanie jej odłożyć, póki nie skończy.
Geniver i Art to niemłode już małżeństwo, które stara się od wielu lat o dziecko. Ich starania jak dotychczas nie przyniosły efektu, pozostała im ostatnia próba in vitro. Lecz Geniver nie jest pewna czy chce się jej poddać.  Chociaż minęło już osiem lat od tragedii, jaką były narodziny ich martwej córki Beth, Geniver nie może się z niej otrząsnąć. Wciąż śni o swojej córce. Art natomiast pragnie ruszyć do przodu, stworzyć pełną rodzinę. Zajęty pracą, pomimo ogromnej miłości jaką darzy żonę, nie zauważa jej niechęci do dalszych starań.
Pewnego dnia na progu ich domu staje kobieta i oświadcza Geniver, że jej córka Beth żyje, że została zabrana zaraz po porodzie, że lekarz, któremu ufała, zabrał jej dziecko, i to za zgodą jej męża. Geniver przeżywa szok, nie wierzy kobiecie, jednak gdzieś w głębi serca rodzi się nadzieja. Czy to możliwe, żeby jej córka żyła?  Wprawdzie nie widziała zwłok swego dziecka, lecz przecież jej mąż je widział.
Geniver targają sprzeczne emocje. Zaczyna węszyć a to, co odkrywa, wcale jej się nie podoba. Najgorsze jest to, że nikt jej nie wierzy, mąż i najbliższa przyjaciółka podejrzewają załamanie nerwowe. Geniver zaczyna tracić zaufanie praktycznie do każdego, sama już nie wie, czy nie popada w obłęd. Komu może zaufać? Czy jej córka faktycznie nie umarła?

Intryga w książce jest nieźle poplątana. Czytałam i gubiłam się w domysłach. Pod koniec wprawdzie udało mi się zgadnąć, kto był winny, jednak zupełnie nie domyślałam się motywu. A zakończenie to po prostu mistrzostwo świata.
Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Nie miałam żadnego problemu, żeby utożsamić się z Geniver. Kobieta sukcesu, autorka czterech książek, której kariera załamała się po śmierci dziecka. Kochająca żona odnoszącego wielkie sukcesy męża. Kobieta, zaciskająca zęby, by spotkać się z najlepszą przyjaciółką, która urodziła zdrowe dziecko krótko przed jej nieszczęściem. Matka, którą nikt nie nazwie matką, choć wciąż się nią czuje. Osoba. która mimo ogromnych starań, wciąż nie może w pełni cieszyć się życiem. Ktoś, kogo świat nagle zostaje wywrócony do góry nogami, a obca osoba staje się dla niej oparciem. Lecz czy na pewno?

Bardzo podobała mi się ta powieść. Świetnie skonstruowany thriller psychologiczny, od którego ciężko się oderwać. Atmosfera wszędobylskiego braku zaufania, podejrzliwości wobec praktycznie każdego bohatera, pełna zmieniających się emocji. Lekki styl autorki i brak sztuczności, oraz pełnowymiarowi bohaterowie sprawiają, że dość mocno naciągana fabuła staje się bardzo realistyczna. Przełknęłam bez żadnego problemu wszystkie wytłumaczenia, chociaż już na zimno widzę, że niektóre elementy spisku są mało prawdopodobne. A może jestem naiwna? Może się mylę? W końcu człowiek to pomysłowe i podstępne stworzenie:)
Polecam każdemu, kto ma ochotę zobaczyć, jak zrozpaczona, zdołowana kobieta potrafi się przemienić w kobietę idącą po trupach, wiedziona nadzieją na odzyskanie dziecka. No i ta końcówka. Warto.


Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska
Klucznik

poniedziałek, 2 marca 2015

"Potomek" - Graham Masterton

"Schowałem pistolet do kabury i wyciągnąłem z zestawu bicz ze srebrnego drutu. Nakazałem Jill, żeby się cofnęła pod drzwi, i strzeliłem z bicza w taki sposób, że srebrny drut okręcił się wokół klatki piersiowej mężczyzny, pętając jego ramiona. Następnie mocno pociągnąłem i mężczyzna upadł na dywan.Bezskutecznie zmagając się z drutem, który wpijał mu się w ciało, głośno przeklinał."
Tytuł oryginału: Descendant.
Wydawnictwo:Replika
    Rok wyd:2014
Stron:326
Kraj:Wielka Brytania
Opisałam również: "Sekta" , "Niewinna krew", "Dom kości"

Nie przepadam za książkami o wampirach. Wyjątkiem jest "Wywiad z wampirem", który to kiedyś połknęłam prawie, że w całości:) Do "Potomka" podchodziłam z dużym przymrużeniem oka i z pewną dozą nieufności. Jednakże kiedyś postanowiłam przeczytać wszystkie książki Mastertona a ta należała do niewielu już nieprzeczytanych. Jak zapewne się już domyśliliście, książka traktuje o wampirach. Jednak, i tu się mile zdziwiłam, autor przedstawia wampiry w zupełnie innym świetle.
Wampiry Mastertona nie mieszkają w trumnach, nie chowają się przed światłem i nie mają wystających kłów. Dzielą się na strzygi martwe i żywe. Martwe strzygi wyglądem nie różnią się od zwykłego człowieka, są może bardziej idealne, pociągające i eleganckie. Mogą, podając swoją krew, zainfekować innych ludzi i przemienić je w strzygi żywe, które są śmiertelne, dopóki pod koniec przemiany nie napiją się krwi swego stwórcy. Wtedy również stają się nieśmiertelne.Żywe wampiry rozpruwają ludziom klatkę piersiową, wyciągają serce i wypijają ich krew.

Akcja książki rozpoczyna się w 1944 roku w Antwerpii, gdzie coraz częściej znajdowani są porozrywani członkowie belgijskiego ruchu oporu. W dopiero co wyzwolonym mieście ogarniętym chaosem, amerykańska armia nie może sobie poradzić z niewytłumaczalnymi mordami. W końcu ktoś kojarzy wydarzenia i wpada na pomysł wcielenia do wojska przeciętnego amerykańskiego młodego człowieka, Jamesa Falcona, który to okazuje się najlepszym specjalistą od zwalczania strzyg. Wcielony do wojska jako kapitan kontrwywiadu, James wraz z kapralem Litlle i jego psem tropiącym Frankiem, rozprawiają się z grasującymi w Antwerpii wampirami. Ucieka im jednak martwy wampir Dorin Duca.
Jest rok 1957. James żyje spokojnie wraz z żoną, kiedy do jego drzwi pukają agenci M16. Jego wiedza i umiejętności potrzebne są w Londynie, gdzie doszło już do dziesiątek ofiar. Jak tym razem poradzi sobie James?

Historię poznajemy dzięki Jamesowi, który opowiada nam swoje potyczki ze strzygami pięćdziesiąt lat po wydarzeniach w Anwerpii. Muszę przyznać, że jego opowieść naładowana jest krwawymi szczegółami, które nie każdemu mogą przypaść do gustu. Pełno tu krwi, rozprutych flaków i innych niezbyt przyjemnych detali. Książkę czyta się bardzo szybko, dzięki lekkiemu stylowi autora oraz krótkim rozdziałom. No i galopującej akcji, gdyż tutaj praktycznie cały czas coś się dzieje. Zakończenie mnie zaskoczyło, za co duży plus. Jak również plus za wykreowane stwory. W takie wampiry byłabym skłonna nawet uwierzyć:)
Główny bohater to połączenie księdza z żołnierzem, człowieka spokojnego i jednocześnie pełnego energii, sentymentalnego, lecz potrafiącego zadawać okrutne tortury. Przez większość książki czułam sympatię do bohatera, chociaż zdarzały się momenty, kiedy mnie brzydził. Ale to dobrze. Oznacza, że autor wykreował postać z krwi i kości, która wzbudza różne emocje.Książka mile mnie zaskoczyła, choć początkowe strony mnie nie zachęcały. Obawiałam się typowej historii o wampirach, a te, jak już pisałam, wcale mnie nie pociągają i bardziej śmieszą, niż straszą. Czy książka mnie przyprawiła o dreszcze? Nie, chociaż był jeden moment w parku, kiedy się otrząsnęłam. Mimo braku dreszczy książkę czytałam z zainteresowaniem i napięciem, więc chyba warto po nią sięgnąć:)

Książka wydana w 2006 roku pod tytułem "Pogromca wampirów" przez wydawnictwo Rebis.
Z literą w tle
Czytam fantastykę
Wyzwanie biblioteczne
W 200 książek dookoła świata
Klucznik