środa, 11 listopada 2015

"Wizja" - Dean Koontz

Tytuł oryginału:The Vision.
Wydawnictwo: Replika
Tłumaczenie:  Agnieszka Ostrowska
    Rok wyd:2015
Stron:320
Kraj:Stany Zjednoczone
Mary Bergen ma dar. Jej zdolność jasnowidzenia jest dla niej przekleństwem, z którym nauczyła się żyć. Dzięki niemu ma pieniądze ale też dzięki niemu, przy współpracy z policją, udało się namierzyć wielu morderców. Mary przy swoich wizjach potrzebuje wsparcia, lekkiego prowadzenia. Do tej pory pomagał jej brat, lecz od czterech miesięcy robi to jej ukochany mąż Max.
Akcja książki rozpoczyna się na kilka dni przed Wigilią a kończy parę dni po niej. Wraz z Mary i policją, zastawiamy pułapkę na seryjnego mordercę, który zakrada się do domu kobiet i brutalnie je morduje przy pomocy noża. Akcja kończy się sukcesem. Niestety Mary zaczyna mieć dziwne wizje, które przychodzą do niej bez zapowiedzi. Do tej pory kobieta sama je wywoływała, lecz teraz przychodzą nawet we śnie. Te wizje są początkiem czegoś, co doprowadzi do wielkiego zagrożenia dla niej i jej bliskich, jak również skonfrontuje ją z przeszłością, o której Mary nie chce pamiętać.

"Wizja" to krótka książeczka, która powstała w początkowej fazie kariery Koontza. Jak wszystkie książki autora, tak i tą, czyta się szybko. Przewaga dialogów nad opisami, krótkie rozdziały, duża ilość akcji i spora czcionka, sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko. Opowieść obfituje w krwawe opisy, sporo też tutaj nadprzyrodzonych wydarzeń w postaci poltergeista czy nawiedzenia. Jako osoba, która przeczytała takich książek dość sporą ilość, muszę powiedzieć, że nie poczułam się przerażona w żadnym momencie, choć odczuwałam lekki niepokój. Podejrzewam, że osoby, które nie czytują za często tego typu książek, mogą poczuć dreszczyk strachu. Podobnie było z odgadnięciem prześladującego Mary mordercy. Niestety wytypowany przeze mnie sprawca okazał się tym faktycznym. Jedyne co mnie zaskoczyło, to wydarzenia z przeszłości. Wiedziałam kto, lecz nie spodziewałam się, że aż tak. Trzeba jednak przyznać, że autor starał się wprowadzić czytelnika w błąd i nawet przez chwilę zwątpiłam w swój wybór.
Fabuła książki nie jest skomplikowana. Mamy jasnowidza, który z myśliwego staje się ofiarą. Do tej pory to Mary polowała na morderców, uniemożliwiając im dalsze zabijanie. Teraz morderca poluje na nią a ona, pomimo swoich mocy, nie potrafi go zidentyfikować.  Mary musi cofnąć się do wydarzeń sprzed lat, by stanąć twarzą w twarz ze swoim koszmarem i znaleźć prześladowcę.
Próżno by tu szukać jakiejś konkretnej, szczegółowej charakterystyki bohaterów. Nie ma na to ani czasu, ani miejsca. Autor skupia się wyłącznie na akcji, która, trzeba mu to przyznać, gna w zawrotnym tempie. W ciągu kilku zaledwie dni życie traci spora liczba ludzi.

Cóż mogę powiedzieć. Lubię Koontza. Czytałam większość jego książek. Ta na pewno nie należy do jego najlepszych. Nie jest też najgorsza. Ot, lekkie czytadło, z mocnym dreszczem i sporą dawką krwi. Dobra na jedno popołudnie dla odprężenia.

Pierwsze wydanie. 1997r Amber
Czytam fantastykę
Grunt to okładka
Czytam literaturę sprzed XXI wieku

poniedziałek, 9 listopada 2015

"Trzynaście godzin" - Deon Meyer

Tytuł oryginału:Thirteen Hours.
Wydawnictwo: Sonia Draga
 Cykl: Benny Griessel (tom 2)
Tłumaczenie:  Monika Wyrwas-Wiśniewska
    Rok wyd:2015
Stron:496
Kraj:RPA
"Trzynaście godzin" to książka, która mnie bardzo zaskoczyła. Pozytywnie zaskoczyła.

Uliczkami małego miasteczka ucieka młoda dziewczyna. Jest przerażona i nie wie, gdzie ma szukać pomocy. Pogoń jest tuż, tuż.

Na przykościelnym terenie zostaje znaleziona martwa dziewczyna. Okazuje się, że to amerykańska turystka, która przebywała na Cape Town z przyjaciółką.

W bogatej dzielnicy miasta, w domu jednego z tutejszych celebrytów, gosposia znajduje martwego właściciela i leżącą obok niego pijaną żonę.

Policja RPA przechodzi poważne zmiany. Przede wszystkim cierpi na brak dobrych, doświadczonych policjantów. W wyniku wcześniejszych wpadek korupcyjnych i innych afer, nastąpiły spore przetasowania i niewielu pozostało doświadczonych detektywów. Poza tym politycznie poprawne stało się zatrudnianie funkcjonariuszy z różnych grup etnicznych. W policyjnym świecie pojawiają się pełni zapału, jednak pozbawieni doświadczenia różnojęzyczni, niepewni siebie detektywi, którzy dopiero muszą nauczyć się swojego trudnego rzemiosła. I w tym celu do policjantów w Cape Town zostaje przydzielony Benny Griesseld. Policjant z ogromnym doświadczeniem, niestety z niezbyt dobrą renomą. Choć Benny nie ruszył alkoholu już od roku a zamiast papierosów nałogowo żuje gumę, zdążył już zaleźć za skórę wielu osobom, które chętnie by się go pozbyły. Nie wiedząc co z nim począć, szefostwo mianuje go mentorem młodego pokolenia, i tym sposobem Benny zostaje wplątany w kilka spraw na raz. Musi pomóc pewnemu zakompleksionemu Azjacie rozwikłać sprawę zastrzelonego celebryty. Musi także pomóc w rozwiązaniu morderstwa na młodej amerykance. Ale najważniejsza dla niego i po pewnym czasie bardzo osobista, stanie się sprawa innej młodej dziewczyny. Dziewczyny, która być może jeszcze żyje.

Fabuła książki ma kilka wątków, które w pewnym momencie łączą się ze sobą. Naładowana akcją, emocjami i sporym poczuciem humoru, książka wciągnęła mnie praktycznie od pierwszej strony. Tym, co napędza akcję i sprawia, że nie można się od niej oderwać są rozdziały, w których opisywana jest ucieczka młodej dziewczyny przed zgrają goniących ją mężczyzn. Dlaczego chcą ją zabić? Kim są? Jak daleko sięga spisek? Przez cały czas zadawałam sobie te pytania. Spokojniejsze rozdziały towarzyszą odkrywaniu prawdy o zabitym mężczyźnie, o którego zabicie podejrzana jest jego żona. Co się stało w jej życiu, że ze zdolnej wokalistki stała się alkoholiczką. Kim był naprawdę jej mąż, właściciel studia nagraniowego, ceniony i znany łowca talentów muzycznych?

Deon Meyer potrafi bardzo zajmująco snuć zarówno opowieści o życiu poszczególnych bohaterów, jak i opisywać panujące w RPA nastroje i zmiany. Potrafi powoli zapoznawać nas z czyimś dramatem, ale też porywa akcją wprost z hollywoodzkiej produkcji. Autor ma bardzo sprawne pióro i pisze niezwykle ciekawie. Pościgi, spiski, krwawe sceny, gra na czas. A przy tym wnikliwa charakterystyka postaci, wiarygodne, niekiedy okraszone humorem dialogi i fabuła, która sprawnie łączy wszystkie wątki.

"Trzynaście godzin" to około trzech godzin świetnej lektury, która nie pozwala na dłuższe rozstanie z bohaterami. Pełna akcji i emocji powieść przenosząca czytelnika w realia teraźniejszej RPA. Godny polecenia thriller z domieszką sensacji, zapewniający naprawdę dobrą zabawę.


Ur. 4 lipca 1958 r. w Paarl, Western Cape, South Africa
 Mieszka w Durbanville w RPA z żoną i czworgiem dzieci. Poza rodziną autor poświęca się jeździe na motorze, muzyce, czytaniu, gotowaniu i grze w rugby. W styczniu 2008 roku zrezygnował z pracy konsultanta do spraw strategii marketingowej w BMW Motorrad, aby oddać się pisarstwu. Jego powieści zdobyły uznanie krytyków i czytelników na całym świecie i do tej pory zostały przetłumaczone na dwadzieścia pięć języków. W 2010 roku jego thriller Thirteen Hours został nominowany do CWA International Dagger i zdobyła południowoafrykańską Boeke Prize – po raz pierwszy w szesnastoletniej historii tej nagrody laureatką była książka autora rodem z RPA.
 Oficjalna strona
  Facebook


Gra w kolory
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska

Cape Town

czwartek, 5 listopada 2015

"Naznaczeni na zawsze" - Emelie Schepp

Tytuł oryginału: Märkta för livet.
Wydawnictwo: Media Rodzina
 Cykl: Jana Berzelius (tom 1) 
 Seria: Gorzka Czekolada
Tłumaczenie: Magdalena Landowska
    Rok wyd:2015
Stron:400
Kraj:Szwecja
"Naznaczeni na zawsze" to debiut szwedzkiej dziennikarki. I to debiut bardzo udany.
Rozpoczyna się całkiem zwyczajnie. W pewnym domu zostają znalezione zwłoki zastrzelonego mężczyzny. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie znalezione odciski palców. Dziecięce. A małżeństwo zamieszkujące ten dom dzieci nie posiada. Poza tymi odciskami nie pozostawiono żadnych śladów. Tajemnicze odciski szybko znajdują właściciela. Niestety nie jest on w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie. Dziesięcioletni chłopiec zostaje znaleziony na plaży. Martwy. Jak to możliwe, żeby takie małe dziecko zabiło z zimną krwią? Inną zagadką jest tatuaż, jaki patolog znajduje na karku zabitego chłopca. Thanatos - grecki bóg śmierci. Wkrótce zaczną się dziać inne nieprzewidziane rzeczy, za którymi bez powodzenia gonić będzie ekipa śledcza. Zdawałoby się, że ta sprawa ich przerasta, jednocześnie zataczając coraz bardziej niesamowite kręgi.

Główną bohaterką powieści jest prokurator Jana Berzelius. I jest to naprawdę świetnie wykreowana bohaterka. Młoda, ambitna, zimna. Jana nie nawiązuje bliskich kontaktów z nikim. Bardzo skuteczna, pomimo świetnie wykonywanej pracy, nie jest osobą lubianą. Dystans, jaki wokół siebie wytwarza sprawia, że nikt nie przepada za jej towarzystwem. W zaciszu swego domu, Jana zrzuca maskę, by pokazać nam osobę samotną, bezbronną i poszukującą odpowiedzi na wiele pytań dotyczących swojej przeszłości.

Pomiędzy strony poświęcone prowadzonemu śledztwu autorka wrzuciła krótkie rozdziały opisujące pewną małą dziewczynkę. Dziewczynka, wraz z rodzicami i wieloma innymi ludźmi, podróżuje statkiem. Nie na pokładzie jednak, lecz w kontenerze.

Emelie Schepp skupiła się na opisaniu losu nielegalnych emigrantów. Lecz nie zrobiła tego w typowy sposób. To, co ich spotyka, los rodziców i ich dzieci, odbiega zupełnie od tego, do czego przyzwyczaili nas inni pisarze. Zupełnie nowy pomysł i to bardzo przerażający a zarazem wciągający. Bardzo spodobała mi się zarówno fabuła, jak i sposób jej podania. Główna bohaterka na pewno zaskoczy niejednego czytelnika, gdyż jest zdolna do wielu nietypowych, jak na prokuratora, zachowań.
Napisana lekkim piórem, z interesującą fabułą, nieprzewidywalną, dość szybką akcją oraz sporą ilością zwłok książka wydaje mi się naprawdę ciekawa. Wreszcie czytając kryminał nie odnosiłam wrażenia, że to wszystko już było. Nie dziwię się, że książka odniosła sukces w Szwecji. Zdecydowanie różni się od szwedzkich tworów, które sprawiają ostatnio wrażenie klonów. Tutaj mamy coś ze skandynawskiego klimatu, ale jest to przemieszane z amerykańskim, wręcz filmowym, rozmachem. Mam nadzieję, że będzie u nas kontynuacja, bo dawno nie spotkałam tak intrygującej żeńskiej bohaterki.


Źródło

Urodzona w miejscowości Motala na południu Szwecji w 1979 roku szwedzka pisarka i dziennikarka. Pracuje w branży reklamowej, napisała kilka scenariuszy do filmów pełnometrażowych, a swoją pierwszą powieść kryminalną "Naznaczeni na zawsze" wydała własnym staraniem. Książka szybko stała się bestsellerem (sprzedała się w nakładzie ponad 100 000 egzemplarzy!), a prawa do jej wydania zostały sprzedane do 8 krajów.
Prywatnie mężatka i matka dwójki dzieci. Optymistka, łatwo się wzrusza i słabo piecze :)






Pod hasłem
Kapitan Żbik & Skandynawowie
W 200 książek dookoła świata
Czytam opasłe tomiska
Czytam literaturę skandynawską

wtorek, 3 listopada 2015

A może by tak konkurs?!

Dzisiaj nieco nostalgicznie. Ostatnio mój ośmioletni synek strasznie mnie męczy o jakieś zwierzątko w domu. Niestety, zarówno on, jak i jego starsza  córka, mają uczulenie na sierść;p Tak więc nie jestem w stanie spełnić tego marzenia, nad czym ubolewam straszliwie. Nie ma chyba dziecka, które w pewnym wieku nie prosiłoby rodziców o jakieś zwierzątko. Sama przez większość czasu posiadałam w domu jakieś zwierzę, począwszy od chomika, poprzez rybki, papugi, świnkę morską, królika, kota, skończywszy na psie. Nie ukrywam, że pies zawsze wydawał mi się najsensowniejszym wyborem:) Z posiadaniem zwierzaka wiąże się jednak nieodmiennie także ból, gdyż nie żyją one tyle, ile byśmy sobie życzyli. Do tej pory pamiętam, jaki szok przeżyłam, kiedy zdechła moja suczka. Miałam jedenaście lat i była moim najlepszym przyjacielem. Przygarnięta ze schroniska, po trzech latach zdechła na padaczkę. Weterynarz stwierdził, że musiała być kopana po głowie będąc szczeniakiem:( Później przez długi czas nie miałam żadnego zwierzaka, rodzice się nie zgadzali. Ledwo jednak wyprowadziłam się z domu, od razu nabyłam psa moich marzeń - wilczura. Co prawda nie był to rasowy wilczur, był o wiele wyższy i miał większe uszy, ale kochałam go nieprzytomnie. To znaczy ją. Dorę.Ile ona mi zniszczyła rzeczy będąc szczeniakiem! Tragedia. A jakim była świetnym kompanem na spacerach, gdy dorosła! Marzenie. Niestety żyła tylko dwa lata. Rak żołądka. Po niej płakałam jeszcze bardziej. I postanowiłam, że już nigdy nie będę miała psa;p Oczywiście postanowienia nie dotrzymałam, chociaż teraz mam  psa na podwórku. Siła wyższa.

Przeżyłam w życiu dość sporo dramatów. Bez porównania gorszych niż strata domowego ulubieńca. Jednak często z czułością myślę o swoich zwierzakach, które gdzieś tam biegają za niebiańskimi kośćmi:) Na pewno wielu z Was ma miłe wspomnienia o zwierzęciu, które było dla Was najważniejsze. I z tym wiąże się mój konkurs.

Opisz swoje najmilsze wspomnienie związane z pupilem, którego nie ma już w Twoim życiu.


Organizatorem konkursu jestem ja - właścicielka bloga Cząstka mnie.
Właścicielem nagród jestem ja. Książki są raz czytane i w bardzo dobrym stanie.
Na Wasze odpowiedzi czekam do końca listopada. Wyniki podam w terminie pięciu dni od zakończenia konkursu. I to tyle. Aha. Odpowiedzi ocenią moje dzieci i wybiorą te, które najbardziej podziałają na ich dusze. Nie wiem ile wybiorą, więc nie wiem, ile będzie wygranych:)

Książki przeznaczone na nagrody nie są związane ze zwierzętami:)


Recenzja

Recenzja

Recenzja

Recenzja

recenzja

Recenzja


Recenzja

Recanzja


Recenzja


Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie się chciał podzielić swoimi wspomnieniami i przy okazji zgarnąć książkę:)

Będzie mi miło, jeśli udostępnicie konkurs dalej. W zgłoszeniu proszę podać swój adres mailowy, odpowiedź na pytanie oraz podać tytuł książki, jaką chcielibyście wygrać.

poniedziałek, 2 listopada 2015

"Czerwone kapturki numer 1, numer 2, numer 3" - John Katzenbach

Tytuł oryginału:Red 1-2-3.
Wydawnictwo: Amber
    Rok wyd:2014
Stron:400
Kraj:Stany Zjednoczone
Książki Katzenbacha znam i cenię. Jest to autor, który bardzo dobrze tworzy psychologię postaci. Jego "Profesor" mnie zachwycił. Zastanawiałam się czy sięgnąć po tę książkę, bo szczerze mówiąc tytuł mnie odstraszał. Taki jakiś niepoważny;p Przeważyła jednak chęć poznania następnej książki autora.
Kapturek nr.1 to lekarka po pięćdziesiątce, samotna kobieta oddana swojej pracy.
Kapturek nr.2 była kiedyś nauczycielką. Ma trzydziestkę z małym hakiem i żyje na krawędzi samozniszczenia.
Kapturek nr.3 jest młodą dziewczyną, licealistką.
Trzy różne kobiety, które nigdy by się zapewne nie spotkały, połączyło jedno - Wilk. To on je wybrał, obserwował, a teraz postanowił wcielić w życie swój plan, by dzięki nim stać się nieśmiertelnym.
Wilk to zwykły, wręcz przeciętny starszy facet, który jest twórcą kryminałów. Żyje spokojnie wraz z żoną, która nie ma bladego pojęcia o psychice swojego męża. A jest ona nieźle pokręcona. Pan Wilk postanowił wcielić w życie swoje marzenie, żeby napisać tak dobrą książkę opartą na swoich poczynaniach, by ludzie nigdy o nim nie zapomnieli. Czy uda mu się to osiągnąć przy pomoccy wybranych Kapturków?

W momencie, kiedy te trzy kobiety otrzymują list od Wilka, ich życie zamienia się w kalejdoskop strachu. Poznajemy różne etapy strachu u różnych osobowości. Negacja, pogodzenie z losem, panika, wola walki, agresja. Autor całkiem dobrze przedstawia nam psychikę każdej z bohaterek, ich przerażenie i kolejne etapy strachu. Podobnie jest z Wilkiem, mamy możliwość poznania jego myśli i plany wobec kobiet. Dochodzi do tego pani Wilkowa, która niczego nieświadoma wielbi swego mądrego męża.
Katzenbach znowu mnie nie zawiódł. Stworzył bardzo ciekawy thriller psychologiczny ukazujący, jak łatwo można zniszczyć komuś życie poprzez zastraszenie. Paniczny strach oczekiwania na niewiadomą. Ciągłe poczucie zagrożenia. Brak bezpieczeństwa nawet we własnym domu. Wieczne poczucie bycia obserwowanym. Obsesja, oglądanie się przez ramię, niemoc. A z drugiej strony poczucie władzy, jaką daje wywoływanie strachu w ofiarach, panowanie nad ich życiem.
Akcja w książce nie jest szybka, jednak bardzo równa. Autor nie produkuje dłużyzn, skupia się na charakterystyce postaci. I świetnie mu się to udaje, gdyż ich zachowania są bardzo realistyczne.
Nie jest to książka dla fanów rozlewu krwi i szybkich zwrotów akcji. Tu wszystko dzieje się w swoim tempie.
Książka mi się podobała. Jedynym zgrzytem była końcówka, która mnie nie powaliła. Ale całościowo jest to dobry thriller.

Czytam opasłe tomiska
Klucznik: kobieta narrator