środa, 31 stycznia 2018

To już???

Wiem, że każdy z Was to czuje i wiem, że każdy o tym myśli, ale kurczę, no zwyczajnie nie mam pojęcia kiedy minął styczeń! To jakaś masakra z tym upływem czasu;p
Styczeń, jaki był, każdy widział. Dla mnie bardziej przypominał marzec, z wiecznym deszczem, chlapą, sporadycznym śniegiem i ciągłymi wiatrami. Nad morzem śnieg leżał trzy dni a jego warstwa miała jakieś trzy centymetry. Ja osobiście za śniegiem nie tęsknię ale powiem Wam, że żal mi jest dzieciaków. Mój syn ma dziesięć lat i ulepił w życiu może z pięć bałwanów, parę razy jeździł na sankach a i to ledwie pamięta. Moje zimy wyglądały zupełnie inaczej. Trzy bite miesiące leżało tyle śniegu, że można było kopać tunele. Łyżwy, narty, śnieżne bitwy, budowanie igloo czy fortecy. A teraz? Naprawdę żal. No ale ja nie o tym miałam pisać. Styczeń czytelniczo mnie zadowolił, bo i lektury w większości udane, i czasu było więcej. Udało mi się przeczytać trzynaście książek.

"Dom służących" - Kathleen Grissom zabrała mnie w czasy niewolnictwa i parę razy udało jej się zagotować we mnie krew.
"Myszy i ludzie" - John Steinbeck udowodniła, że można pisać prosto, krótko i na temat.
"Blask wolności" - Kathleen Grissom, czyli świetna kontynuacja "Domu służących" , pokazała, że uciec, nie zawsze znaczy odzyskać wolność.
"Przeczywistość" - Marek Zychla usadziła mnie na tapczanie, w ręce włożyła pluszaka i przeniosła do wyimaginowanego świata, który na chwilę zawładnął moim umysłem.
"Perfekcjonista" - Helen Fields pozwolił mi zamieszkać w głowie szaleńca i dostarczył sporo wrażeń.
"Dobrzy ludzie muszą umrzeć" - Helen Fields, kontynuacja "Perfekcjonisty", zaspokoiła moją ciekawość co do dalszych losów pary policjantów i podarowała sporą dawkę makabry.
"40 godzin" - Kathrin Lange może nie była najlepszą książką sensacyjną, jednak podobał mi się sposób, w jaki autorka łamie stereotypy.
"Miasto świętych i złodziei" - Natalie C. Anderson rzuciła mnie w gąszcz kenijskich uliczek, powiodła do Konga i wraz z młodą bohaterką nakazała szukać prawdy o morderstwie.
 "Cień bestii" - Cody McFadyen zdecydowanie zwiększyła mi poziom adrenaliny we krwi i pozwoliła poznać tajniki pracy FBI.
"Obrońca" - G.X. Todd  mnie nie powaliła ale jako typowo rozrywkowa powieść postapokaliptyczna spełniła swoje zadanie.
Oprócz tych książek, które udało mi się zrecenzować, przeczytałam jeszcze kilka, o których albo nie chciałam, albo nie zdążyłam napisać.

Największym rozczarowaniem tego miesiąca była książka "Mroczny zaułek". No dawno się tak nie wynudziłam przy lekturze. Coś, co miało być wciągającym thrillerem, okazało się rozwlekłą, zapełnioną zbędnymi szczegółami opowieścią o dojrzałej kobiecie zdradzającej męża. Najciekawsza część powieści to momenty rozgrywające się w sądzie, ale dojście do tych fragmentów było dla mnie gehenną.
Niewiele lepsza, chociaż zdecydowanie bardziej wciągająca, okazała się "Restart". Liczyłam na fajną młodzieżówkę. Pomysł restartowania ludzi po śmierci wydawał mi się bardzo ciekawy, i ten wątek był naprawdę fajny, podobnie jak pierwsza część książki, opisująca życie restartów. Później niestety zrobiło się przewidywalnie a wątki miłosne zabiły zarówno akcję, jak i sympatię do bohaterki.
Na sam koniec zostawiłam książkę, którą skończyłam czytać dosłownie z godzinkę temu. Książkę, która swą premierę będzie miała 26 lutego, którą zaczęłam czytać z nastawieniem na sympatyczną obyczajówkę, a która nie jeden raz wbiła mnie w fotel i okazała się najlepszą książką obyczajową, jaką czytałam w ciągu kilku ostatnich lat.
"Historia złych uczynków" Katarzyny Zyskowskiej zaskakuje czytelnika rozwojem wydarzeń, wzrusza ludzkim nieszczęściem, przeraża głębią podłości, a przy tym wywołuje ciarki niejednoznacznością niektórych sytuacji. W niesamowitym stylu autorka splotła losy kilku pokoleń, wiążąc je miłością, nienawiścią i zemstą. Wypełniona tajemnicami opowieść nie pozwala się od siebie oderwać, jednocześnie wymuszając momenty zadumy. Przeszłość, która powraca. Fatum, od którego nie ma ucieczki. Miłość, której nie można się oprzeć. Powieść, do której się wraca.



I to by było na tyle, jeśli chodzi o styczeń. Czytaliście którąś z tych pozycji? Macie zamiar?




piątek, 26 stycznia 2018

"Obrońca" - G.X. Todd

"Książki są prawdziwe. W czytaniu chodzi też o trzymanie egzemplarza w dłoniach. Kartkowanie danego tomu. O zapach farby drukarskiej. Przekonasz się o tym, gdy tylko znajdziesz właściwą."

Autor: G.X.Todd
Tłumaczenie: Adrian Tomczyk
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Głosy ( tom I )
Rok wydania: 2017 
Ilość stron:539
Kraj: Wielka Brytania

"- Umarłabym samotnie w tamtym miejscu. Nikt by nie wiedział i nikogo by to nie odchodziło. Jakby moje życie nie miało żadnego znaczenia. Nie widziałam w tym żadnego sensu, wiesz?"

On, samotny wielkolud podróżujący motorem, zaprawiony w walce, widzący zbyt wiele, oszczędny w słowach. Ona, nastolatka trzymana pod parasolem ochronnym przez babcię, nie mająca pojęcia o tym, czym stał się naprawdę świat, pragnąca wyrwać się samotności i odnaleźć siostrę. Ich spotkanie jest czystym przypadkiem, początki znajomości są trudne, z czasem jednak ich losy stają się nierozerwalnie związane. Przerażający epizod w pewnym motelu łączy losy tej dwójki z inną kobietą, która staje się znaczącym elementem historii.

Siedem lat wcześniej Stany Zjednoczone praktycznie przestały istnieć. Nikt dokładnie nie wie co się stało, lecz nagle, z dnia na dzień, ludzie zaczęli zabijać swoich bliskich i popełniać samobójstwa. Miasta się wyludniły, ocalała ludność rozproszyła albo połączyła w bandy, a zaufanie stało się towarem deficytowym. Co niektórzy ludzie noszą w sobie Głosy. Skąd się wzięły ani czym są, tego nikt nie wie. Faktem jest, że Ci, którzy mają Głos, budzą lęk. Dlatego też nikt się do tego nie przyznaje. Chodzą również pogłoski o człowieku, który porywa ludzi z Głosem, pozostawiając po sobie spalone osady.

wtorek, 23 stycznia 2018

"Cień bestii" - Cody McFadyen

"Wypełnia mnie gniew tak kompletny, tak intensywny i wszechogarniający, że niszczy wszelką świadomą myśl z siłą bomby atomowej. To wściekłość obłędu, kompletna ciemność podziemnej groty. Zaćmienie duszy."

Autor: Cody McFadyen
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Wydawnictwo: Filia
Cykl: Smoky Barrett ( tom I )
Rok wydania: 2017 
Ilość stron:488
Kraj: Stany Zjednoczone

"Jednym z darów długiego małżeństwa jest zdolność przekazywania sobie wszystkiego - od lekkiego niezadowolenia do sedna życia - w jednym spojrzeniu. To coś, co człowiek buduje, splatając swoją duszę z duszą małżonka, oczywiście jeśli chce tej wspólnoty dusz."
Smoky Barrett miała wszystko. Kochającego męża, śliczną córeczkę i pracę, w której się spełniała. Aż pewnego dnia do jej świata wkroczył jeden z potworów, które ścigała, i zniszczył wszystko. Kobieta straciła rodzinę a sama cudem ocalała. Pozostał jej ból, strach i blizny. Sześć miesięcy po straszliwych wydarzeniach Smoky musi podjąć decyzję. Żyć i wrócić do pracy, czy włożyć lufę broni do ust. Bliższa jest tej drugiej opcji, jednak za namową terapeuty odwiedza swoich pracowników, a to uwidacznia jej, że jednak woli żyć. Zresztą szybko okazuje się, że nie ma wielkiego wyboru, gdyż o jej uwagę dopomina się następny potwór, mordując jej przyjaciółkę i pisząc do niej list.

"Zabójcy, których ścigam, nie są cisi i uśmiechnięci w środku. Każda komórka ich ciała wrzeszczy, bez końca, po wieczność. Zabójcy, których ścigam, mają wielkie oczy, paplają coś bez ładu i składu, są umazani krwią i źli do szpiku kości. To potwory, które masturbują się, pochłaniając łapczywie ludzkie mięso, które jęczą z rozkoszy, nacierając się mózgami i odchodami. Ich dusze nie wędrują: one pełzają, drgają spazmatycznie, prześlizgują się przez cienie jak węże."

Psychopata uważający się za potomka Kuby Rozpruwacza, zwany Kubą Juniorem, wkracza do mieszkania Annie. Bije, gwałci, na koniec wypruwa jej wnętrzności. Mało tego, do jej zwłok przywiązuje dziesięcioletnią córkę kobiety. Cały swój występ nagrywa i wysyła agentom FBI. Wkrótce terroryzuje całą ekipę Smoky, zagrażając najbliższym jej współpracowników. Sprawia, że każdy ma osobisty cel w dorwaniu mordercy. Kuba Junior chce, by ścigali go najlepsi, by ich jedynym celem było złapanie go. I udaje mu się. Sieje postrach, morduje, bawi się z nimi, uważając się za niezwyciężonego.

sobota, 20 stycznia 2018

"Miasto świętych i złodziei" - Natalie C. Anderson

"Jeśli zamierzasz zostać złodziejem, zacznij od przyswojenia zasady, że nie istniejesz."

Autor: Natalie C. Anderson
Tłumaczenie: Marta Najman
Wydawnictwo: Initium
  Rok wydania: 2017 
Ilość stron:512
Kraj: Stany Zjednoczone


 Do przeczytania tej pozycji zachęciła mnie przede wszystkim klimatyczna okładka oraz fakt, iż akcja powieści rozgrywa się w Kenii. Miałam nadzieję na niecodzienną lekturę, która dostarczy mi zarówno rozrywki, jak i kilku ciekawostek na temat tego kraju. Nie wszystko wyszło tak, jak bym chciała, niemniej jednak bawiłam się dobrze.

Tina ma szesnaście lat, mieszka w Sangui i od czterech lat jest bezdomna. Robi wszystko, by być niewidoczna, co przychodzi jej bez trudu. Na co dzień para się kradzieżami, przynależy do gangu a motorem jej wszelkich działań jest zemsta na człowieku, który według niej zabił jej mamę. Tina, wraz z mamą i młodszą siostrą, mieszkała w domu szanowanego biznesmena Rolanda Greyhilla, który był nie tylko pracodawcą, lecz także kochankiem jej matki i ojcem siostry. Pewnego wieczoru dziewczyna jest świadkiem kłótni pomiędzy kochankami, a następnego dnia jej matka już nie żyje. Tina nie czekając na wyniki śledztwa ucieka z domu, umieszcza siostrę w szkole z internatem a sama dołącza do gangu i szkoli się w złodziejstwie, mając nadzieję, iż pewnego dnia uda jej się dokonać zemsty na rodzinie Greyhillów. Pozostawia za sobą także wieloletniego przyjaciela, Michaela.
Kiedy szef Goondan proponuje jej układ, dzięki któremu będzie mogła zaszkodzić Greyhillowi, Tina nie waha się ani chwili. I wszystko idzie gładko do momentu, w którym dziewczyna zostaje przyłapana na zgrywaniu danych z twardego dysku biznesmena, przez jego syna a jej dawnego przyjaciela. Od tego momentu rozpoczyna się przygoda wiodąca czytelnika przez kilka krajów afrykańskich, między innymi Tanzanię i Rwandę, by wylądować w Kongu.

czwartek, 18 stycznia 2018

"40 godzin" - Kathrin Lange

"Ciemność. Mrok opatula go szczelnie niczym chusta. Otacza tors, biodra, nogi i ramiona. Ma wrażenie, że czuje jego muśnięcia na nagiej skórze. Na nagiej skórze?  Ta myśl sprawia, że zaczyna wątpić w swój zdrowy rozsądek. Dlaczego miałby być nagi? To pytanie krąży w ciemności wypełniając głowę i prowokuje kolejne."
Autor: Kathrin Lange
Tłumaczenie: Miłosz Urban, Anna Urban
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: Faris Iskander ( tom I )
Rok wydania: 2017 
Ilość stron:432
Kraj: Niemcy

Berlin. Zbliżają się doroczne obchody Ekumenicznych Dni Kościoła, z tym, że te mają być wyjątkowe, gdyż w mszy kończącej obchody ma uczestniczyć papież. Do Berlina zjeżdżają wierni z całego kraju, policja postawiona jest w stan gotowości, lecz nic nie przygotuje ich na to, co zafunduje im pewien szaleniec.

Faris Iskander jest policjantem pracującym w oddziale do walki z przestępstwami popełnionymi na tle religijnym. Właściwie to w momencie, gdy rozgrywa się akcja, Faris jest zawieszony w czynnościach. Osiem miesięcy wcześniej został on poważnie ranny podczas akcji, w której terrorysta wysadził się wraz z zakładnikami, za który to wybuch policjant czuje się odpowiedzialny. Powoli wraca do siebie, brakuje mu pracy i kolegów, jednak nadal męczą go koszmary i nie jest emocjonalnie stabilny. Pewnego dnia Faris dostaje wiadomość, do której załączony jest film pokazujący ukrzyżowanie człowieka, oraz instrukcje, co musi zrobić, by zapobiec wybuchom na terenie miasta. Zamachowiec jest sprytny, zna procedury i fakty z życia funkcjonariusza, a na zachętę wysadza na jego oczach pociąg pełen ludzi. Jego celem jest msza główna, która ma się odbyć za czterdzieści godzin na stadionie, a zapobiec zamachowi można jedynie odnajdując ukrzyżowanego człowieka, zanim ten umrze.